Etykiety

czwartek, 24 sierpnia 2017

-49% W ROSSMANN - SZYBKI PODGLĄD MOICH ZAKUPÓW :)


Hej :)
Dziś nie będę się rozwodzić na temat ani promocji -49% w Rossmannie (bo jest o tym napisane szczegółowo dosłownie wszędzie ;) ani też na temat poszczególnych kosmetyków. Dlaczego? Ponieważ w szale zakupów kupiłam sobie prawie wyłącznie nowości, których wcześniej nie używałam. Dla frajdy spróbowania czegoś nowego, dla przyjemności wieczornego spa i z nadzieją na odkrycie nowych perełek kosmetycznych. 
Jednakże nie byłabym sobą gdybym nie pokazała Wam chociaż ukradkiem co kupiłam, dlatego jedno malutkie zdjęcie musiałam tu dodać. Są to:

- Maseczki Hada Labo (które meeega mnie ciekawią)
- Maseczki Rival de Loop (kocham tą markę!, ale maseczek nie miałam jeszcze chyba)
- Maseczki Ziaja (bo zawsze się przydadzą)
- Maseczki Bielenda (ciekawa marka)
- Maska i Krem do włosów Biovax (swego czasu szalałam za maskami z Biovaxu)
- Mini odżywka z Isany (nie znam, nie wiem, zobaczymy :)
- Masło na rozstępy Palmer's (balsamu nienawidzę, może masło będzie lepsze?)
- Bio Oil (budzi u mnie kontrowersje ale dam mu szansę ;)

Kupiłam jeszcze kilka innych rzeczy ale nie objętych promocją więc nie będę ich tu pokazywać. Innym razem. Innym razem też spodziewajcie się szczegółowych recenzji wszystkich tych produktów, bo na pewno się bez nich nie obejdzie jak zużyję cały ten kram :)

Dobrej nocy!
Martyna

niedziela, 20 sierpnia 2017

PYSZNY MAKARON Z KURKAMI I ŚMIETANKĄ

Hej :)
Bardzo dawno nie było żadnego przepisu, choć jeśli obserwujecie mnie na Instagramie (@glossyyygirl) to pewnie wiecie, że kulinarnie dzieje się u mnie zawsze sporo :) Ten makaron, na który przepis dzisiaj podam robiłam jakiś czas temu ale postanowiłam go dodać tutaj póki sezon na kurki trwa. Ogólnie uwielbiam wszelkie pasty, makarony, kluski i inne takie a jeszcze w połączeniu z pysznymi świeżymi grzybami to już w ogóle :) Zapraszam więc serdecznie do skorzystania z mojego przepisu.


MAKARON Z KURKAMI
( na 4 średnie porcje)

* 350g makaronu rurki/świderki/kokardki - co lubicie
(u mnie jest to makaron bezglutenowy z Lidla)
* 200g kurek
* 100 ml śmietanki 30%
* 50g masła
* 1 cebula
* ok 50g sera Parmezan/ Grana Padano/ Pecorino (co macie)
* sól
* czarny pieprz (najlepiej świeżo mielony)
* natka pietruszki do dekoracji


Wstawić wodę na makaron (bo sos robi się naprawdę szybko) i zetrzeć sobie ser na talerzyk, żeby był naszykowany.
Kurki wrzucić do miski z bardzo zimną wodą i szybko, ale dokładnie wypłukać i przełożyć na ręcznik papierowy, żeby pozbyć się z nich wody. Zostawić je w całości chyba, że (tak jak u mnie) trafiły Wam się większe egzemplarze to wtedy pokroić na mniejsze kawałki.
Na dużej głębokiej patelni rozgrzać masło i wrzucić pokrojoną drobno cebulę. Gdy zeszkli się już ona ładnie to wtedy właśnie dorzucamy kurki.l Smażyć razem około 10 minut (w międzyczasie gotować makaron - ten bezglutenowy potrzebuje około 12 minut żeby był al dente, sugerujcie się tym co podaje producent na opakowaniu).
Do naszych kurek i cebuli dodać sporą szczyptę soli i sporą szczyptę pieprzu, wymieszać i wlać śmietankę. Gotować chwilkę sos aż nieco się zredukuje.
Dodać na patelnię świeżo ugotowany makaron (ewentualnie 2 łyżki wody z gotowania makaronu jeśli sos jest za gęsty) i starty ser.

Wszystko szybko wymieszać i od razu przekładać na talerze.
Posypać posiekaną świeżą natką pietruszki, która tutaj idealnie pasuje :)

I gotowe! Całość zajmie nam około pół godzinki a efekt jest naprawdę pyszny i sycący. Kaloriami nie ma co się tu przejmować, trzeba korzystać póki trwa sezon na takie leśne skarby :)

Smacznego!
Martyna

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

NAJLEPSZE PODKŁADY DO CERY SUCHEJ I NORMALNEJ (DROGERYJNE)


Hej :)
Dziś krótki post o podkładach, które są łatwo dostępne dla każdej z nas, mają w miarę rozsądne ceny i świetnie się sprawdzą u posiadaczek cery suchej i normalnej. A że sama jestem posiadaczką właśnie takiego typu skóry i przez moje ręce przewinęło się mnóstwo specyfików i mazideł to możecie mi wierzyć lub nie - wybrałam dla Was to co najlepsze :) Oto trzej "podkładowi" ulubieńcy :)

BOURJOIS HEALTHY MIX
Kiedyś (mniej więcej z 7 lat temu) błąkałam się po drogeriach w poszukiwaniu w miarę sensownego podkładu do mojej nietypowej cery. Większość koleżanek kupowała bez problemu podkłady z drogeryjnej półki i świetnie się sprawdzały na ich mieszanych lub tłustych cerach. Na mojej jednak każdy wyglądał źle - a to zbyt matowo, a to zbyt kryjąco ("szpachla"), a to po prostu za sucho... Gdy patrzyłam na swoją twarz z mega podkreślonymi skórkami i bardzo widocznym makijażem to miałam ochotę go zdrapać . Wydałam dużo drobnych kwot na kolejne podkłady, które ogółem dały całkiem niezłą sumkę a ja dalej nie znalazłam nic sensownego. 
I wtedy znajoma poleciła mi właśnie Bourjois Healthy Mix. Gdy zobaczyłam tą horrendalną i zawrotną jak na tamte czasy kwotę prawie 60 złotych za podkład to trochę to mną wstrząsnęło ;) Ale kupiłam i nie żałuję do dzisiaj, bo ewidentnie był to przełom w moim makijażu :)
Nagle okazało się, że mój makijaż może być lekki, subtelny a jednocześnie trwały. I przede wszystkim moja cera wygląda na zdrową, rozświetloną i po prostu świeżą! To był szok i z tym podkładem nie rozstaję się do dzisiaj.

Jaki jest Bourjois Healthy Mix?
To bardzo lekki podkład, pięknie wyrównujący koloryt cery i dający bardzo naturalny efekt. Jeśli chodzi o krycie to dla mnie ono jest zdecydowanie lekkie - niektórzy mówią, że średnie ale ja się z tym nie zgadzam. Dlaczego? Dlatego, że średnie krycie można oczywiście uzyskać stopniując efekt i dokładając podkładu jednak moim zdaniem najpiękniej wygląda on nałożony w minimalnej ilości. Skóra po jego nałożeniu jest rozświetlona, jakby lekko nawilżona i wygląda na świeżą, dziewczęcą, zadbaną. Nie ukryje on jednak żadnych niedoskonałości więc będzie potrzebny korektor tu i ówdzie. Nie sprawdzi się on również jeśli macie cerę przetłuszczającą się - będzie wam przeszkadzał nadmierny błysk. Podkład jest średnio trwały - w ciągu dnia nieco ściera się z nosa, brody ale w taki sposób, że dalej twarz wygląda bardzo ładnie. Nie podkreśla suchych skórek a wręcz je nieco "chowa" i przede wszystkim - nie zapycha!
Gama kolorystyczna jest świetna - jasne, dosyć żółte odcienie, choć w tej nowej wersji mam wrażenie, że kolory są minimalnie ciemniejsze niż wcześniej. 
Cena w drogerii to ponad 60 zł, ale w drogeriach internetowych bez problemu kupicie go za około 35 zł. 

INGLOT HD PERFECT COVERUP
To zdecydowanie najbardziej kryjący z wszystkich trzech podkładów i o najdziwniejszej formule :) Dlaczego? Dlatego, że zazwyczaj podkłady typu hd lub po prostu podkłady nieźle kryjące są dosyć wysuszające i słabo wyglądają na suchej cerze. Tu natomiast mam wrażenie, że ten podkład został stworzony z myślą właśnie o posiadaczkach takiej skóry. Jestem zadowolona z zakupu mimo, iż akurat w tym przypadku cenę uważam za nieco za wysoką - za 35 ml trzeba w Inglocie zapłacić aż 89 złotych i dodam, że nie jest to najwydajniejszy podkład jaki miałam w życiu ;)

Jaki jest Inglot HD?
Jest to podkład gęsty, bardzo kremowy i przyjemny w nakładaniu. Po nałożeniu go na skórę czujemy komfort takiej "otulonej", nawilżonej buzi, co właścicielki cery suchej z pewnością docenią, natomiast przy innym typie cery będzie to minus tego podkładu. Nie jest to również podkład, którego nie widać na skórze. Jest on widoczny w takim sensie, że widać że mamy na sobie ładny makijaż (a nie w takim, że nałożyłyśmy sobie szpachlę na twarz:). Krycie jest naprawdę niezłe więc jeśli potrzebujecie krycia i porządnego otulenia skóry na co dzień to jest to podkład dla Was. Jeśli na co dzień lubicie delikatny makijaż to ten podkład dobrze się sprawdzi na większe wyjście. Ja mam skórę suchą, czasami normalną i dla mnie Inglot HD jest absolutnie genialny na jesień/ zimę, bo wtedy moja skóra potrzebuje właśnie takiego nawilżenia, otulenia i lepszego krycia. Na lato/wiosnę jest dla mnie trochę za ciężki na dzień ale na wieczór albo na wyjście jest super.

BOURJOIS 123PERFECT CC CREAM
Ten CC Cream to po prostu geniusz i gdyby nie jedna jego wada byłby moim podkładem wszech czasów. Ogólnie na co dzień nie używam wszelkich kremów CC ani BB, bo (mimo iż lubię naturalny wygląd) te specyfiki to w większości jakaś porażka - ani to kryje ani wyrównuje koloryt więc po co nakładać sobie warstwę czegoś takiego na twarz? Jak chcę krycia to biorę podkład a jak chcę mega naturalny look to nie nakładam nic i tyle :) I pewnie sama z siebie nigdy bym tego kosmetyku nie kupiła, ale... po pierwsze miałam podkład z tej serii 123Perfect i byłam bardzo zadowolona, a po drugie ten krem CC zrobił taką furorę w Internecie, że nie mogłam powstrzymać swojej ciekawości i kupiłam (już dawno, dawno temu). I jestem zachwycona, bo okazał się lepszy niż podkład z tej samej serii :)

Jaki jest 123Perfect CC Cream?
Moim zdaniem to nie CC Cream tylko po prostu świetny podkład. Zacznijmy od tego, że ma on naprawdę idealne krycie - takie średnie, ale "porządnie" średnie i zadowalające dla większości z nas. Przepięknie wyrównuje koloryt cery, maskuje drobne przebarwienia i małych nieprzyjaciół ale przy tym wygląda bardzo naturalnie i nie tworzy efektu maski. Bardzo ładnie stapia się ze skórą, tak, że nie widać go jakoś specjalnie ale robi to co do niego należy. Jego formuła jest bardzo przyjemna - jest dość płynny, ale niewiele go potrzeba, żeby pokryć twarz i nawet przy minimalnej ilości zapewnia ładną cerę. Daje również uczycie komfortu i lekkiego nawilżenia skóry oraz zawiera w sobie filtr SPF15, co, np. dla mnie w jesienno-zimowym okresie jest wystarczające i nie muszę dokładać kolejnej warstwy kremu z filtrem. Jest to też produkt dość dobrze utrzymujący się na twarzy - po całym dniu dalej wygląda bardzo ładnie (o wiele lepiej niż Healthy Mix). Ten Krem CC w drogerii kosztuje około 60 zł ale w Internecie można go dorwać za około 35 zł.
Ideał? Prawie... Krem ten ma jak dla mnie tylko jedną, ale dość ważną wadę. Nie zastyga na twarzy i dotknięty do ubrań czy czegoś innego zostawia na tym ślady. I nie ważne jest czy go przypudrujemy, czy użyjemy fixera lub innej metody. Wkładając bluzkę przez głowę zostają ślady na dekolcie a przytulając się do dziecka zostawiamy swój makijaż na jego ubranku... Dlatego mimo mojego zachwytu nad tym kosmetykiem nie używam go gdy idę na odzieżowy shopping itp, bo dostałabym zawału, że zniszcze jakieś ubrania podczas przymiarek w sklepie.. Ale na co dzień czy do pracy sprawdza się super.

KOLORY
Poniżej zdjęcie kolorów wszystkich 3 podkładów na mojej ręce. Fotka robiona w świetle dziennym i bez lampy błyskowej. Jak widać Healthy Mix nr 52 jest najbardziej  beżowy z całej trójki i najjaśniejszy. Ten kolor jest dla mnie ok przez czas kiedy jestem bardzo blada (ale nie należę do bladziochów, mam raczej średnią karnację). 123Perfect nr 32 jest dla mnie wprost idealny przez większość roku - delikatnie zółto-oliwkowy odcień, średnio jasny, cudo :) Natomiast Inglot HD nr 81 na tym zdjęciu wypada bardzo ciemno ale nałożony w małej ilości na twarz nie wygląda aż tak. Wybrałam kolor 81 bo ma pięknie oliwkowy, rzadko spotykany w sklepach odcień. Jest dla mnie ok gdy jestem opalona, ale naprawdę ten kolor stapia się ze skórą tak ładnie, że wiosną/latem często go mogłam nosić. Jego formuła jest z kolei idealna na zimę ale jaśniejsze kolory niż ten nie są już oliwkowe więc w chłodne pory roku będę go po prostu mieszać z jaśniejszym.


I to tyle w temacie podkładów dla cery suchej i normalnej. Te trzy drogeryjne perełki z czystym sumieniem mogę Wam polecić, bo u mnie sprawdzają się super i jak dotąd na nic ciekawszego nie trafiłam. Jeśli Wy macie jakieś specyfiki godne polecenia to podzielcie się koniecznie - testowania podkładów nigdy dość :)

Buziaki
Martyna