Etykiety

czwartek, 17 listopada 2016

PRZEGLĄD NOWOŚCI + PIERWSZE WRAŻENIA Z ICH UŻYWANIA :)

Hej :)
Moja kosmetyczna "szafa" pęka w szwach, ale jak każda kobieta uważam, że zawsze czegoś w niej brakuje. I mimo, że mój kosmetyczny zakupoholizm znacząco ograniczyłam (nie kupując rzeczy, których naprawdę NIGDY nie używam) to jest wiele produktów które kupuję dla czystej przyjemności :)
Dziś zapraszam na przegląd nowości jakie zakupiłam sobie w ostatnich tygodniach. Ze względu na to, że większość z nich już jest ze mną jakiś czas napiszę Wam od razu jak się sprawują i czy moje pierwsze wrażenia są pozytywne. Oto one.


MATRIX BIOLAGE COLORLAST
Ostatnio moja pielęgnacja włosów (jak i ich kolor) bardzo się zmieniła i zrobię chyba o tym osobny post. W każdym razie moja fryzjerka używa na mnie kosmetyków z serii Matrix Biolage i rewelacyjnie działają na moje włosy dlatego zakupiłam sobie szampon i odżywkę. Seria Color Last bardzo fajnie dba o kolor i jestem bardzo zadowolona. Zaliczyłam jednak małą wtopę Kupując tzw. "ampułki" :) Myślałam, że to po prostu takie mini-odżywki i pomyślałam, że będą super na podróż. Okazało się jednak, że są to preparaty do profesjonalnego użytku i wydałam pieniądze na darmo. Tak to jest jak się nie czyta co się kupuje ;)


ISANA DELIKATNY OLEJEK POD PRYSZNIC
Muszę przyznać, że nie jestem fanką żeli Isana, bo dla mnie ich zapachy są zbyt mocne, zbyt "chemiczne", drażniące. Jednak gdy zobaczyłam ten delikatny olejek to zaryzykowałam. I okazał się bardzo przyjemnym żelem (tak, żelem bo z olejku to on raczej nic nie ma) pod prysznic. Mimo zawartości sls nie przesusza skóry, a przez to, że zawiera masło shea i olejek macadamia to skóra jest przyjemna w dotyku. Zapach jak dla mnie zbyt mocny ale w miarę przyjemny.

RIMMEL LASTING FINISH COLOUR RUSH
To moja pierwsza w życiu pomadka w kredce. A właściwie balsam koloryzujący w kredce, bo tak producent opisuje go na opakowaniu. I na razie powiem Wam tylko, że jestem zachwycona :) Z całą pewnością trafi do ulubieńców i tam napiszę o nim więcej.

EVELINE ART SCENIC KOREKTOR
Skończył mi się mój ulubiony korektor pod oczy z Catrice (ten płynny) i nie mogłam go u mnie w mieście nigdzie kupić. Na zamawianie też nie było czasu bo miałam wyjazd służbowy więc wróciłam do mojego poprzedniego ulubieńca z Eveline. Nie jest może aż tak kryjący jak Catrice ale bardzo go lubię i z przyjemnością używam. Mam kolor 04 light.

MAYBELLINE FIT ME KOREKTOR
Zanim kupiłam ten z Eveline chciałam wypróbować nowość z Maybelline - korektor Fit Me. Kupiłam kolor 20, bo w świetle sklepowym wydawał mi się jasny i żółty. Na ten moment powiem Wam tylko jedno: PORAŻKA. Zarówno kolor, konsystencja, działanie, wszystko na nie. Zrobię osobny post, ale już teraz nie polecam.


TUSZ AVON SUPER SHOCK - recenzja.

AVON ULTRA GLAZEWEAR BŁYSZCZYK
Ostatnio ze względu na przesuszające się usta zostałam miłośniczką błyszczyków. I mimo tego, że zawsze byłam "pomadkowa" i błyszczyki źle mi się kojarzyły to teraz bardzo je lubię. Zmiany na stare lata :) Ten błyszczyk pięknie wygląda, jest komfortowy i ma fajne, proste opakowanie.

AVON TRUE COLOUR CZARNA KREDKA
Dawno nie miałam czarnej kredki, bo zazwyczaj używam eyelinera albo po prostu nic nie nakładam. Ale zawsze dobrze mieć jeden egzemplarz w zapasie, szczególnie jeśli kredka jest tak fajna jak ta z Avonu. Jest bardzo czarna, w sam raz miękka i długo się utrzymuje. Dla mnie super.


EVREE GOLD ARGAN OLEJEK DO TWARZY
Kupiłam, bo uwielbiam tą markę i ich kosmetyki. Jak wiecie bez olejku różanego nie wyobrażam już sobie życia. Tym razem natomiast kupiłam Gold Argan, żeby wspomóc ochronę zimową mojej suchej skóry. Jeszcze nie mogę się wypowiedzieć na temat tego olejku bo mam co do niego skrajnie mieszane uczucia - od miłości do nienawiści :) Jak się zdecyduję co o nim myśleć to na pewno dam znać ;)

AVON ANEW CLINICAL
Kupiłam krem pod oczy i do twarzy ze względu na zmarszczki, które śnią mi się po nocach ;) Niestety oba kremy mnie zawiodły. Ten do twarzy zachowuje się jak zwyczajny, słabo nawilżający, lekki kremik a ten drugi "wypala oczy" o czym pisałam tutaj :):):)

AVON DREAMS
Mała perfumetka do torebki. Nie jest to mój ulubiony zapach, ponieważ jestem fanką Sensuelle i Pur Blanci Nie mniej jednak również są to bardzo ładne perfumy i fajne, praktyczne opakowanie więc polecam.


MASECZKI ZIAJA
Nienawidzę robić maseczek - dla mnie to po prostu babranina. Jeśli chociaż taka maseczka robi jakieś cuda to jestem w stanie się poświęcić :) Te z Ziaji niestety nie robią z moją buzią nic... Ani nie nawilżają ani nie regenerują. Mam też wrażenie, że chyba trochę zapychają. Nie kupię ponownie.

PEELINGI BIELENDA
Bardzo poręczne opakowanie - saszetka jest podzielona na dwie części i każda z nich wystarcza akurat na raz. Fajny produkt na wyjazdy, dobrze zdziera. Ogólnie ok.

KREM JANDA NA DZIEŃ DOBRY I DOBRANOC
Dostałam w Rossmannie kilka próbek tego kremu i muszę powiedzieć, że nie zrobił na mnie wrażenia. Nic specjalnego. To tylko próbki, ale w sumie nie zachęciły mnie do zakupu całego opakowania.

O matko to chyba tyle. I tak pewnie zapomniałam o wielu produktach ale dobrze, że chociaż tyle udało mi się zebrać i pokazać :) Teraz idą świąteczne promocje i aż boję się pomyśleć ile będzie pięknych zestawów kosmetycznych i innych bibelotów na półkach sklepowych... Ach te zakupy :) A Wy jak radzicie sobie z zakupoholizmem??? :):):)

Buziaki :)

czwartek, 3 listopada 2016

AVON superSHOCK - RECENZJA TUSZU DO RZĘS

 

Hej :)
Właśnie uświadomiłam sobie jak dawno nie było u mnie żadnej recenzji i aż mi wstyd, bo przecież właśnie po to założyłam ten blog - żeby recenzować kosmetyki ;) Już teraz zabieram się za nadrabianie zaległości bo w kolejce czeka bardzo dużo ciekawych produktów. Na pierwszy ogień idzie tusz superSHOCK, który kupiłam z ciekawości podczas zakupów z katalogu Avon. Oto jakie zrobił na mnie wrażenie.

MOJE OCZEKIWANIA
Jestem szczęściarą jeśli chodzi o rzęsy - są raczej mocne, długie i fajnie podkręcone. Nie mam więc wielkich wymagań - mój idealny tusz ma pogrubiać rzęsy, dawać naturalny ale nie zbyt subtelny wygląd. Czyli rzęsy mają być wyraźnie zaznaczone, przyciemnione ale bez przerysowanego efektu i sklejenia. Niby mało a jednak nie każdy tusz potrafi spełnić te proste wymagania. Jak się spisał tusz z Avonu? Przedstawiam moje wrażenia.


ZALETY
* Rewelacyjnie rozczesuje rzęsy
* Doskonale daje się nim "budować" efekt i dodawać kolejne warstwy
* Znacząco je wydłuża i lekko podkręca
* Bardzo dobrze "trzyma się"
rzęs, nie osypuje się i nie kruszy
* Nie odbija się na górnej powiece
* Ma silikonową szczoteczkę, która nabiera odpowiednią ilość tuszu
* Nie skleja rzęs
* Bardzo dobra cena

WADY
* Daje bardzo, bardzo subtelny efekt 
* Słabo pogrubia rzęsy
* Szczoteczka jest dla mnie odrobinę za długa

MOJA OPINIA
Ten tusz zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie ale raczej nie zostanie moim ulubieńcem ;) Powód jest prosty - bardzo słabo pogrubia on rzęsy i jak dla mnie daje zbyt delikatny efekt. Tusze, które najbardziej lubię przy jednej lub maksymalnie przy dwóch warstwach dają efekt "w sam raz" - wyraźnie podkreślone oko ale bez przesady. I to właśnie mi najbardziej pasuje. Natomiast Avon SuperShock przy dwóch warstwach daje ciągle bardzo delikatne podkreślenie rzęs, lekkie podkręcenie i wydłużenie w miarę ok - określiłabym to na efekt odpowiedni do gimnazjum :):):) Niby jest tusz, niby ładnie oko wygląda ale to trochę za mało. Oczywiście da się go przepięknie budować
i dokładać kolejne warstwy - rzęsy się nie sklejają i można zrobić naprawdę ładny efekt. Tyle tylko, że ja nie mam czasu się bawić w pięć warstw. Najbardziej ten tusz przypomina mi pod względem osiągniętego efektu MaxFactor 2000 Calorie, który u mnie właśnie nie spisał się z tych samych przyczyn - po prostu szału nie było :) Wiem jednak, że wiele z Was szuka właśnie takiego, bardzo subtelnego efektu więc z całą pewnością Avon SuperShock znajdzie wiele fanek.

Jeśli chodzi o inne, typowo użytkowe wrażenia to tusz spisał się świetnie. Szczoteczka nabiera tak w sam raz tuszu, dzięki czemu ani opakowanie ani ja nie byliśmy pobrudzeni :)
Mimo iż konsystencja tuszu jest dosyć sucha to nie osypuje się on podczas nakładania i nie kruszy w trakcie dnia. Trzyma się również cały dzień bez najmniejszego problemu.
takimi, ale w Avon SuperShock ta szczota jest na końcu płasko ścięta i ciężko dotrzeć w kąciki oczu. Gdyby miała choć mały "czubeczek" to byłoby o wiele wygodniej :)
Muszę również wspomnieć o bardzo dobrej cenie tuszu. Ja za opakowanie 10 ml zapłaciłam z tego co pamiętam około 16 złotych, co jak za całkiem dobry tusz jest bardzo niską ceną. Szczególnie, że średnie ceny tuszy w drogeriach to zazwyczaj 30 złotych wzwyż.
I uwaga atut zasadniczy - tusz z Avonu przychodzi szczelnie zafoliowany i wiadomo, że nikt go wcześniej nie macał :)

Podsumowując - ten tusz nie skradł może mojego serca, bo oczekuję trochę innego efektu na rzęsach, ale z bez problemu wykończę swoje opakowanie. Z wielką przyjemnością zamówię też inne tusze Avon, bo ceny są naprawdę korzystne jak za taką jakość i myślę, że prędzej czy później znajdę taki, który przebije moje ulubione tusze z L'Oreal i Maybelline.
A Wy miałyście może jakie tusze z Avonu?? Które polecacie najbardziej??

Buziaki
M.