poniedziałek, 17 października 2016

KOSMETYKI, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY :/


Hej:)
Dziś nie będzie pochwał, nie będzie miłych słów. Dziś będzie brutalnie o tych kilku delikwentach widocznych na zdjęciu. Celowo nie nazywam ich bublami, ponieważ to, że nie sprawdziły się oni u mnie, nie oznacza, że są złymi kosmetykami. Może jestem zbyt wybredna po prostu ;) Albo się nie znam ;) Tak czy siak dla mnie powyższe produkty okazały się kasą wyrzuconą w błoto i dlatego też serdecznie Wam ich nie polecam i oto ich przedstawiam :)


TOŁPA ŁAGODNY PŁYN MICELARNY - TONIK 2W1
To już niestety nie pierwszy kosmetyk marki Tołpa, który się u mnie nie sprawdził i raczej już ostatni bo więcej nic nie kupię... Moja cera zdecydowanie się z nimi nie lubi. Ten płyn micelarny zapowiadał się całkiem nieźle - nawet dobrze zmywał makijaż, nie podrażniał, zapach całkiem przyjemny... Wszystko z pozoru ok. Ale... kilka dni po tym jak zaczęłam go używać totalne pogorszenie cery. Może nie był to jakiś straszny wysyp pryszczy, bo moja buzia nie ma aż takiej tendencji ale co chwilę coś - a tu pryszczyk, a tu krostka a tu jakiś bolący bąbel. Winowajcą okazał się właśnie ten płyn i więcej do niego nie wrócę.

ALTERRA ŻEL POD PRYSZNIC CHIŃSKA HERBATA BIO
Lubię żele do mycia o bardziej naturalnych składach, bez sls. Lubię też markę Alterra dlatego też kupiłam ten żel pod prysznic. I zemściło się na mnie to, że z kultury osobistej nie otwieram i nie macam i nie obwąchuję kosmetyków w sklepie. Oesu Dziewczyny, jak on śmierdzi!!! :) W pierwszej chwili zapach wydaje się ok ale po chwili jego "bukiet" się rozszerza i zaczyna się jazda :) Jak dla mnie jest to mix zapachu herbaty, płynu do naczyń i jakichś ziół. Może komuś to się i podoba ale ja nie byłam w stanie nawet raz się tym umyć.

DELIA SREBRNA PŁUKANKA DO WŁOSÓW
Nie wiem czy już Wam wspominałam, ale od jakiegoś czasu nie jestem już blondynką ;) Mój aktualny odcień to (zbliżony do mojego naturalnego) dość ciemny blond wpadający lekko moccę (jeśli wiecie o co mi chodzi:) A że długo miałam jasny, wręcz popielaty blond to teraz przy ciemnym kolorze włosów łatwo wychodzą mi żółte refleksy i szukałam czegoś co pomoże mi nieco schłodzić kolor w domu, żeby nie latać co chwilę do fryzjera. Przeczytałam na kilku blogach o tej płukance, że daje fajny popielaty efekt i w przeciwieństwie do fioletowej sama w sobie nie zostawia koloru. Na moich włosach jednak srebrna płukanka daje efekt jakby zielonych włosów więc już nie wiem co gorsze - fiolet czy zieleń :) Także jak dla mnie odpada :)


ZIAJA BLOKER
Kultowy antyperspirant, o którym słyszałam i czytałam bardzo wiele dobrego. I pewnie działa super - nie mogę tego zakwestionować, bo nie sprawdziłam :) A dlaczego? Dlatego, że wywołuje u mnie tak masakryczne podrażnienie, że po piętnastu minutach od nałożenia go szybko lecę go zmywać. Cały obszar pod pachami mega mega swędzi, piecze i to tak że można oszaleć. Skóra czerwona i podrażniona... jedna z koleżanek powiedziała mi, że to normalne bo on tak właśnie działa. No nie wiem :) I dodam, że nie stosowałam go po depilacji...

EVELINE 3W1 WYSUSZACZ, UTWARDZACZ I NABŁYSZCZACZ
Z tym produktem natomiast jest tak, że nie jest on zły w swoim działaniu wysuszającym i nabłyszczającym. Jego zasadnicza wada jest zupełnie inna. Nakładając go na jakikolwiek lakier kolorowy (a próbowałam z wieloma kolorami i markami) po chwili na powierzchni lakieru zaczynają się tworzyć malutkie pęcherzyki/bąbelki - jak zwał tak zwał i po ich pęknięciu zostaje poodpryskiwany lakier. Nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć - mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :) Więc dzięki niemu mamy pazurki w bąbelki i manicure na 10 minut ;)

AVON ANEW CLINICAL KREM POD OCZY KOREKTOR ZMARSZCZEK
Zaczynam rozpaczliwie poszukiwać dobrego kremu pod oczy bo czuję, że to już "ten" moment :) Kupiłam ostatnio taki duet z Avonu - krem na dzień i krem pod oczy z serii Anew Clinical (pokażę Wam je w najbliższym haulu), żeby sprawdzić czy faktycznie są one korektorami zmarszczek :) Niestety ten krem pod oczy po dwóch użyciach wylądował od razu tutaj w kosmetykach, które się nie sprawdziły. Dlaczego? Bo wypala oczy :) Moje oczy nie są wrażliwe, kremu nie nakładam blisko spojówek i wszystkie kremy pod oczy zazwyczaj nie robią mi krzywdy. Ale po tym w dwie minuty po nałożeniu oczy mi płakały, powieki były napuchnięte a oczy całe czerwone. Nie polecam.

Miało być krótko a wyszło jak zwykle. Zresztą, dobrze czasami sobie ponarzekać, szczególnie jeśli wydaje się kasę na zupełnie nietrafione rzeczy. Oby takich w przyszłości było jak najmniej :) 
A Może u Was sprawdzają się te kosmetyki?? Dajcie znać :)

Buziaki!!!!

piątek, 7 października 2016

MAŁE ZAKUPY W ROSSMANNIE - LAKIERY DO PAZNOKCI :)

Hej :)
Dziś szybciutki post o moich drobnych zakupach w Rossmannie w ostatnich dniach. Jeśli chodzi o moją opinię na temat promocji -49% na kosmetyki to oczywiście uważam, że świetnie, że ona jest. Jednak sama w ostatnim czasie rzadko kupowałam coś poza właśnie lakierami do paznokci. Dlaczego? Dlatego, że produktów do makijażu oczu mam zdecydowanie więcej niż potrzebuję, natomiast kosmetyki do twarzy są w większości tak "wymacane", że bałabym się je nakładać na twarz ;) Wolę kupować takie rzeczy w drogeriach internetowych gdzie ceny są korzystne cały rok a produkty przychodzą w nienaruszonym stanie. Ale to miał być post o lakierach :) A lakierów nigdy za wiele, oto więc co kupiłam :)


SALLY HANSEN ODŻYWKA HARD AS NAILS
Moje paznokcie są ostatnio w opłakanym stanie i koniecznie potrzebuję czegoś co je wzmocni. Nie znam tej odżywki, nic o niej nie słyszałam więc kupiłam totalnie w ciemno. Jedyne co mną kierowało to to, że uważam markę Sally Hansen za jednego z najlepszych producentów tego typu specyfików. Zobaczymy, czy ta odżywka nie zszarga tej opinii ;)

SALLY HANSEN INSTA-DRI
O tym topie za to wiele słyszałam i korzystając z promocji skusiłam się. Ma on przyspieszać wysychanie lakieru i przedłużać jego trwałość. A że ja nie mam teraz za bardzo czasu na zbyt częste i długie malowanie paznokci to powinno być to dla mnie wybawienie. O ile się sprawdzi, bo o tym przekonam się w najbliższym czasie.


MISS SPORTY GEL SHINE NR 552 - przeboski, nudziakowy odcień zgaszonego, brudnego różu
LOVELY FAST DRY NR 2 - zgaszona, brudna śliwka, na paznokciach nieco ciemniejszy niż w opakowaniu. Piękny!!
MISS SPORTY GEL SHINE NR 390 - na żywo nieco bardziej zgaszony niż tu wyszedł na zdjęciu. Jeszcze go nie otwierałam.

Jeśli chodzi o lakiery kolorowe to wśród droższych marek podczas mojej wizyty nie było już za bardzo w czym wybierać, dlatego znalazłam sobie kilka lakierów wśród tych tańszych marek - tam wybór był ogromny. Jestem zachwycona ich kolorami. Szczególnie te dwa pierwsze to idealnie "moje" kolory. mam nadzieję, że z trwałością nie będzie najgorzej choć w sumie i tak teraz wszystkie lakiery wytrzymują u mnie nie za długo, bo paznokcie są w nie najlepszej kondycji.

 To tyle na ten moment. Czekam jeszcze na zamówienie z Avonu i mam w planach kilka rzeczy do kupienia więc kolejny haul zakupowy już niebawem ;) Zapraszam!

Buziaki :):):)

sobota, 1 października 2016

HITY PIELĘGNACYJNE OSTATNICH MIESIĘCY :)


 Hej :)
Dziś tak jak zapowiedziałam ulubieńcy pielęgnacyjni kilku ostatnich miesięcy. A tak w ogóle, to dziś już październik!!! Możecie w to uwierzyć ??:) Bo ja nie!!! :) Odkąd wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim czas przecieka mi przez palce. Dobrze, że chociaż nie brakuje w nim cudownych chwil :) Ale koniec marudzenia - oto moje kosmetyczne hity!

ZIAJA KOZIE MLEKO KREM 1
Kupiłam ten krem przypadkiem, ponieważ nie było akurat innego lubianego przeze mnie kremu tej firmy (Ziaja 30+) a potrzebowałam kremu nawilżającego pod makijaż. Ogólnie bardzo lubię markę Ziaja i wiele ich kosmetyków dobrze się u mnie sprawdza ale w przypadku kremów do twarzy muszę uważać na zawartość parafiny - wiele kremów ją ma a moja cera ma po takim kosmetyku wysyp niedoskonałości. Jednak Ziaja Kozie mleko nie ma jej w swoim składzie i zdecydowałam się spróbować. Krem jest świetny. Bardzo dobrze nawilża skórę, ma dosyć bogatą konsystencję jak na krem nawilżający ale szybko się wchłania. Zostawia cerę komfortową i jest rewelacyjny pod makijaż. Będzie dobry dla cery suchej i normalnej, dla mieszanej i tłustej może być troszkę zbyt bogaty.


GARNIER PŁYN MICELARNY DO SKÓRY NORMALNEJ I MIESZANEJ
Moja cera jest zazwyczaj normalna w stronę suchej, odwodnionej i dlatego też do demakijażu zazwyczaj wybieram mleczka, które pozostawiają uczucie komfortu na skórze. Ale że moje ukochane mleczko z Celii zostało wycofane a większość innych zawiera tony parafiny w składzie to czasami kupuję płyny micelarne i też są ok. Płyn micelarny z Garniera kupowałam dotychczas w wersji różowej, czyli do cery wrażliwej, bo byłam przekonana, że taki najlepiej się u mnie sprawdzi. I był naprawdę fajny, ale gdy ostatnio zobaczyłam w sklepie właśnie tą zieloną wersję to uznałam, że spróbuję. I u mnie sprawdza się jeszcze lepiej! Mimo zawartości alkoholu w składzie absolutnie nie przesusza mi cery, dobrze ją oczyszcza z makijażu i fajnie odświeża w ciągu dnia gdy się nie maluję. Ale najważniejsze jest to, że odkąd zaczęłam go używać to mam wrażenie, że moja skóra złapała fajny balans między dokładnym oczyszczaniem a mocnym nawilżaniem i jej wygląd jest coraz lepszy. Polecam spróbować :)

MARION SPRAY PROSTUJĄCY WŁOSY
Moje włosy są naturalnie kręcone. Ale nie - nie tak ślicznie jak to pewnie sobie w tej chwili myślicie ;) Są kręcone paskudnie - miejscami bardziej miejscami mniej, w różne strony i w dodatku niemiłosiernie się puszą co daje jeden efekt - siano :) Mimo, że moja pielęgnacja już zdecydowanie korzyustnie na nie wpłynęła to dalej nie wyobrażam sobie życia bez prostownicy do włosów, która pomoże mi ujarzmić ten busz :) A że takie siano nie chce się prostować to mamy kolejny problem. Próbowałam wielu kosmetyków wspomagających prostowanie i żaden nie sprawdził się u mnie tak świetnie jak właśnie Marion Keratin Mix. Bardzo pomaga przy prostowaniu, dłużej utrzymuje się efekt wy[prostowanych włosów i nie obciąża ich (o ile zastosujemy go w rozsądnej ilości). Do tego jest tani jak barszcz (ok. 8 zł) i ma przyjemny zapach. Dla mnie szał. Jak zresztą wiele kosmetyków do włosów tej marki. Polecam!!! :)


APART SILK&NONI
Ta seria (żel pod prysznic i płyn do kąpieli) to moi ulubieńcy wszechczasów. Używam tego żelu pod prysznic (z przerwami dłuższymi lub krótszymi) od jakichś 7 lat i zawsze do niego wracam. Powód jest jeden - zapach :) Ja wiem, że zapachy to delikatna sprawa i każdemu podoba się co innego, ale dla mnie to właśnie jest zapach zadbanej kobiety. Dodatkowo pięknie się łączy z zapachem wielu moich perfum co rzadko się zdarza. Sama jakość żelu też jest ok. Mimo, że zawiera SLSy to nie przesusza jakoś znacząco mojej skóry, dobrze ją myje i jestem z niego zadowolona. Może nie jest szczególnie wydajny ale drogi też nie (ok. 9 zł). Polecam powąchać przy okazji :)

AVON SENSUELLE
Bardzo bardzo lubię perfumy z Avonu i wiele zapachów mi się podoba. Poza białą Pur Blancą (która jest moim hitem) używam naprzemiennie kilku innych zapachów i zazwyczaj jestem bardzo zadowolona Jakiś czas temu skusiłam się na kolejny ich zapach - Sensuelle. I jestem zachwycona :) Bardzo kobiecy, delikatnie kwiatowy, subtelny zapach. Bardzo otulający ale nie mdły i naprawdę długo się utrzymuje. Jedyne co mi się nie podoba to flakonik, który jest jakiś taki badziewiasty trochę ;) Hmmm.... myślę, że moja ukochana Pur Blanca ma teraz solidnego konkurenta i naprawdę nie będę mogła się zdecydować czym tym razem mam się popryskać :):):)

To tyle z hitowych kosmetyków ostatnich miesięcy. Starałam się pokazać Wam tylko te produkty, które naprawdę bardzo mnie zauroczyły (bo takich po prostu "fajnych" było wiele). W kolejnym poście zapraszam na kity, czyli kosmetyki, które w ostatnich miesiącach mnie rozczarowały na tyle, że muszę je tutaj obsmarować :) Zapraszam!

Buziaki :*