poniedziałek, 31 sierpnia 2015

RÓŻE W7 CANDY BLUSH - HIT CZY KIT? :)


Hej :)
Uwielbiam kosmetyki do policzków - wszelkiego rodzaju róże, pudry brązujące, rozświetlacze to dla mnie istne "cukiereczki" w kosmetyczce :) I gdy jakiś czas temu robiłam przegląd moich zbiorów okazało się, że wśród róży są tam same zgaszone, neutralne i trochę smutne kolory. Oczywiście zmobilizowało mnie to do zakupów! Jednak przeglądając ofertę wielu firm okazało się, że tam też królują subtelne, codzienne odcienie. Wreszcie trafiłam na róże W7 Candy Blush w bardzo soczystych odcieniach i kupiłam 3 z 4 dostępnych kolorów :) Oto jak się spisały.

ZALETY
* Cena - około 9 złotych za sztukę
* Solidne, zamykane opakowanie z dużym lusterkiem
* Ogromna pojemność (6g)
* Jedwabista, miękka konsystencja
* Soczyste kolory
* Bardzo mocna pigmentacja
* Satynowe wykończenie
* Delikatny, pudrowy zapach
* Wydajność

WADY
* Średnio się rozciera
* Przy nieuważnej aplikacji można zrobić sobie plamy
* Kolory Galactic i Explosion na skórze wyglądają bardzo podobnie

Oto jak prezentują się kolory:

GALACTIC

EXPLOSION

ANGEL DUST


MOJA OPINIA
Ogólnie uważam, że są to świetne róże za tak niską cenę, że aż trudno uwierzyć. Kolory są piękne, soczyste, od razu ożywiają twarz i ślicznie podkreślają opaleniznę. Są bardzo wydajne, długo się utrzymują i mają świetną konsystencję. Wszystkie trzy kolory, które mam zawierają bardzo, bardzo małe drobinki, których nie widać na skórze ale dzięki nim efekt jest satynowy i delikatnie rozświetlający. Bardzo ładnie to wygląda :) Dodatkowe plusy to ogromne pojemności i świetne opakowanie - dobrze się zamyka, jest estetyczne i ma w środku duże lusterko. Czego chcieć więcej za 9 złotych?? Wady oczywiście też są - przede wszystkim to, że trzeba troszkę wprawy przy nakładaniu, bo róże te są strasznie mocno napigmentowane i sporo ich się nabiera na pędzel. Jednocześnie nie rozcierają się jakoś spektakularnie więc jeden fałszywy ruch i mamy plamy na policzkach :) Ale przy odrobinie ostrożności można tymi różami zrobić naprawdę ładny makijaż więc jak dla mnie za tą cenę to absolutny hit :)

A jak Wam się podobają te kolorki?? Miałyście już może te róże??
Buziaki :)

sobota, 29 sierpnia 2015

NOWY WYGLĄD BLOGA :)

Hej :)
Dziś tylko krótka notka informacyjna - mój blog zmienił znacząco swój wygląd :):):) Musiałam wreszcie zmienić szablon, ponieważ dostawałam od Was sygnały, że poprzednia wersja często się zacinała. Dodatkowo wiele gadżetów samoistnie mi znikało lub nie można z nich było korzystać, przez co brakowało mi tam wielu ciekawych rzeczy (np. dostępu do Obserwatorów). Wróciłam więc pokornie z szablonu dynamicznego na prosty i klasyczny i mam nadzieję, że wszystko już będzie dobrze działać!

Swoją drogą znudził mi się już tamten wygląd i cieszę się, że mój blog przeszedł lekką metamorfozę :) 
A jak Wam się podoba aktualna wersja??

Buziaczki :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ULUBIEŃCY SIERPNIA


Hej :)
Po chwilowej nieobecności (spowodowanej oczywiście intensywną opieką nad moim maluszkiem) dziś zapraszam na post o ulubieńcach miesiąca. Post ubogi w zdjęcia, ponieważ nawala mi mój stary i zramolały aparat ale mój mężulek zakupił właśnie nowy - jak tylko go dostarczą to go przejmuję i będę pstrykać tyle fotek ile się da :) Ale wracając do tematu posta - mam w sierpniu pięciu ulubieńców, którzy naprawdę zrobili na mnie wrażenie. Oto więc oni :)

BINGO SPA COLLAGEN - SZAMPON DO WŁOSÓW
Szokujący szampon :):):) Niby zwyczajny, z SLS-em czyli wydawałoby się, że bez szału. Jednak gdy wczytamy się dalej w skład to aż dech zapiera od ilości cudownych substancji :) Zawiera on w sobie oczywiście kolagen ale również ekstrakty z rozmarynu, rumianku, arniki, szałwii, sosny, jasnoty i tylu innych substancji, że hej :) W używaniu też jest przyjemny - wydajny, dobrze się pieni, doskonale myje i nie wysusza nawet włosów mimo sls. Zobaczymy czy po dłuższym użytkowaniu dalej będzie tak fajny :)

BINGO SPA KOLAGENOWE SERUM DO MYCIA TWARZY
Mój pielęgnacyjny hit miesiąca :) Mimo, że jego skład nie jest tak cudowny jak w przypadku szamponu (też zawiera sls czego dawno nie używałam do twarzy) to sam kosmetyk jest ekstra. Bardzo dobrze sprawdza się po demakijażu mleczkiem oraz rano, zostawia ją dokładnie oczyszczoną i ... promienną :) To dziwne ale odkąd myję tym twarz mam wrażenie, że jakoś lepiej wygląda :) Wygodne i duże opakowanie z pompką również jest na plus. Oby tak dalej działał :)

ZIAJA 30+ KREM NAWILŻAJĄCY Z KWASEM HIALURONOWYM
Kiedyś ten krem był moim hitem. Potem zaczęłam próbować co raz to nowych kremów (z lepszym lub gorszym skutkiem) i trochę o nim zapomniałam. Teraz otworzyłam wreszcie opakowanie, które czekało na swoją kolej i śmiało mogę powiedzieć, że dalej go uwielbiam :) Może nie nawilża jakoś spektakularnie, ale jest idealny pod makijaż. Lekko nawilża, natłuszcza (zostawia leciutką warstewkę), koi, stanowi super bazę dla podkładu. Pełen zachwyt :)

EVELINE ART SCENIC KOREKTOR
Nie wiem czy o nim wspominałam ale to mój ukochany korektor pod oczy. Ma średnie krycie (ale jak dla mnie w sam raz), nie roluje się, nie wchodzi w zmarszczki, długo się utrzymuje (przypudrowany) i ma piękne kolory. Zużyłam już chyba z 5 opakowań i nie mam zamiaru zmieniać na nic innego.

NOWY PODKŁAD L'OREAL TRUE MATCH
Ostatnio Wam pisałam, że dostałam ten podkład do testowania. Otwierałam tą buteleczkę z mieszanymi uczuciami bo z poprzednią wersją tego podkładu średnio się polubiłam. Tu natomiast - totalny strzał w dziesiątkę :) Więcej o tym produkcie już niedługo w recenzji - mam nadzieję, że nowy aparat pozwoli mi na zrobienie fajnych zdjęć :)

To tyle w sierpniowych ulubieńcach. Tyle nowych produktów mi się ostatnio sprawdziło, że zupełnie nie mam ochoty wracać do moich "rutynowych" kosmetyków. Wręcz przeciwnie - mam chrapkę na coraz to nowe produkty i muszę się pilnować żeby ie wydać fortuny na zakupach! A Wy próbowałyście ostatnio czegoś nowego i cudownego?? 

Buziaki!!!! :)

sobota, 15 sierpnia 2015

EVREE ESSENTIAL OILS - RECENZJA OLEJKU :)


Hej :) 
Jeśli czytacie mojego bloga to pewnie wiecie, że oszalałam na punkcie olejku Magic Rose marki Evree i już się z nim nie rozstaję. Pisałam już o nim wielokrotnie i na solidną recenzję też przyjdzie jeszcze czas, ale dziś przyszedł czas na ocenę innego olejku z tej serii, czyli Essential Oils. 

Kupiłam go z ciekawości - chciałam sprawdzić czy będzie równie zaskakujący jak różana wersja. Poza tym potrzebowałam czegoś nawilżającego i poprawiającego koloryt skóry i liczyłam na działanie na tym polu. Jak się więc spisał??

ZALETY:
* Bardzo dobry skład - ogromna ilość naturalnych olejków 
* Piękne, proste opakowanie z praktycznymi poradami
* Wygodna pipetka do nabierania (nic z niej nie wycieka)
* Przyjemny w aplikacji - świetna konsystencja do masażu twarzy
* Świeży, lekko cytrusowy zapach
* Ładnie koi przesuszoną skórę
* Dodaje skórze blasku
* Dobrze współpracuje z kremami

WADY:
* Nie wchłania się!!!
* Nie nadaje się pod makijaż
* Nie daje tak szybkich i spektakularnych efektów jak Magic Rose


MOJA OPINIA:
Jest to bardzo przyjemny olejek, który delikatnie nawilża i pielęgnuje skórę. Z czasem nadaje jej lekkiego blasku i sprawia, że cera jest promienna i taka po prostu zadbana. Jednak efektów nie widać od razu - ja dostrzegłam te plusy dopiero gdy zużyłam około pół opakowania. Sama aplikacja jest przyjemna - głównie ze względu na bardzo ładny, leciutko cytrusowy zapach, który troszkę orzeźwia. Konsystencja olejku też jest całkiem fajna. Wielkim atutem dla mnie (maniaczki ładnych rzeczy) jest piękne opakowanie :) Niby prosta szklana buteleczka ale prezentuje się elegancko dzięki złotej skuwce pipety - całość wygląda jakby był to o wiele droższy kosmetyk. Kartonik też jest ładny i zawiera wiele cennych informacji - o tym jak masować twarz, w jaki sposób można wykorzystać ten olejek oraz o olejkach zawartych w składzie produktu. Super.
Jednak największą wadą tego specyfiku jest to, że prawie wcale nie wchłania się w skórę tylko pozostaje na niej jak delikatnie tłusty film... Osobiście nie znoszę mieć na twarzy takiego czegoś i dlatego też na początku stosowania nie polubiliśmy się za bardzo. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że dobrze sprawdza się nałożenie go pod krem na noc i właśnie w taki sposób go używałam. Na dzień, jako kosmetyk pod makijaż zupełnie się moim zdaniem nie nadaje - nałożony z kremem czy bez sprawia, że podkład wygląda koszmarnie (mimo iż lubię błyszczące wykończenie to tu jest przegięcie:), jest nietrwały i cały makijaż wygląda "nieświeżo". Szkoda, bo stosowany dwa razy dziennie na pewno dałby lepsze rezultaty niż  tylko na noc. Jedyne (ale całkiem fajne) zastosowanie Essential Oils na dzień jakie znalazłam to nałożenie go na skórę po opalaniu :) Po powrocie z plaży, gdy nawet nie myślimy o makijażu a jedynie o ukojeniu i otuleniu skóry czymś lekkim i nawilżającym to ten olejek spisuje się świetnie :) 

Podsumowując, jeśli zależy wam na czymś ciekawym o dobrym składzie do nocnej pielęgnacji to ten olejek pewnie Wam się sprawdzi (o ile będziecie cierpliwe w oczekiwaniu na efekty:) Natomiast jako kosmetyk na dzień raczej się nie spisze i nie mogę go polecić do takiego stosowania. Ja z przyjemnością wykończę moją buteleczkę ale raczej do niego nie wrócę - oprócz wersji różanej, którą mam zawsze myślę, że wypróbuję jeszcze z ciekawości tą arganową :)

A Wy miałyście ten olejek? Jak się u Was spisał??
Buziaki :)

wtorek, 11 sierpnia 2015

CUDNA PACZKA OD L'OREAL - NOWY TRUE MATCH !!! :)


Hej :)
Dziś spotkała mnie przemiła niespodzianka - przyjechał kurier i dostarczył mi paczuszkę, w której znalazłam przesyłkę od firmy L'Oreal. Rozpakowałam i uśmiech rozszerzył mi się jeszcze bardziej. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem straszną estetką i po prostu uwielbiam ładne opakowania - mam trochę świra na tym punkcie. Dlatego też bardzo przypadł mi do gustu wygląd przesyłki - małe, zgrabne, eleganckie pudełeczko skrywające w środku prawdziwe skarby - trzy najnowsze podkłady L'OREAL TRUE MATCH SUPER-BLENDABLE FOUNDATION.


Zawartość opakowania spodobała mi się jeszcze bardziej - trzy naprawdę przepiękne odcienie podkładu. Oto jakie kolory otrzymałam:

1.N - IVORY- najjaśniejszy, piękny neutralny odcień
2.N - VANILLA - boski, neutralny odcień, chyba będzie dla mnie idealny
3.R/3.C - ROSE BEIGE - nieco ciemniejszy, chłodny odcień



Wszystkie kolory bardzo mi się podobają i bardzo się cieszę, że mój aktualny podkład dobija dna - będę mogła szybko zacząć testowanie. Postanowiłam, że najjaśniejszy odcień oddam mojej młodszej siostrze, która ma jaśniejszą karnację i nieco inną cerę niż ja (moja jest normalna w stronę suchej, a jej jest mieszana). Dzięki temu będziemy mogły porównać nasze wrażenia i jeszcze dokładniej opisać te podkłady. Nasza recenzja za jakiś czas z całą pewnością pojawi się na blogu :):):)

Jestem ciekawa jak się spisze, ponieważ używałam poprzedniej wersji L'Oreal True Match i akurat dla mojej cery był średni (recenzja poprzedniej wersji jest tutaj). Mam nadzieję, że ten nowy spisze się o wiele lepiej, ponieważ z tego co widzę jego skład został wzbogacony o nowe pigmenty mineralne, olejki i substancje nawilżające skórę - czyli dokładnie to co lubię najbardziej :)

Zapraszam na recenzję za jakiś czas i zachęcam do pooglądania tych nowych cudeniek :):):)
Buziaki!!!

piątek, 7 sierpnia 2015

NOWOŚCI SIERPNIOWE :)

Hej :)
Sierpień dla mnie oznacza, że po długim okresie połogu moje ciało powoli wróciło do normy. Muszę się pochwalić, że 7 tygodni po porodzie wróciłam do swojej wagi sprzed ciąży :):):) Jednak nie jestem zadowolona ze swojego wyglądu, głównie ze względu na mało jędrną skórę i rozstępy, dlatego też rozglądam się za jakimiś ciekawymi kosmetykami. Z pomocą przyszedł mi blog Odcienie Nude, z którego dowiedziałam się o promocji w sklepie internetowym BingoSpa - jeśli zrobimy zakupy za minimum 74 złote i podamy kod rabatowy BINGOSPA777, to otrzymamy rabat w wysokości 50 złotych. Ja nigdy kosmetyków tej firmy nie miałam ale uznałam, że jest okazja coś wypróbować. Oto co kupiłam :)


KOLAGEN DO CIAŁA
czyli po prostu balsam nawilżający. Ma w składzie parafinę, ale może nie będzie źle :)  Cena regularna 14 zł, poj. 300 ml.
KOLAGEN DO MYCIA WŁOSÓW
czyli szampon. Ciekawa jestem, czy faktycznie będzie regenerował skoro zawiera sls. Cena regularna to 10 zł za poj. 500 ml.
KOLAGENOWE SERUM DO MYCIA TWARZY
Dawno nie próbowałam niczego nowego do mycia twarzy więc cieszę się, że spróbuję. cena regularna to 14,90 zł za 300 ml.
KOLAGEN Z ELASTYNĄ 100%
Produkt, którego jestem najbardziej ciekawa i to z jego przyczyny właśnie kupiłam te kolagenowe cuda. Liczę na to, że pomoże on nieco odbudować moją skórę i mam wobec niego duże wymagania. Cena regularna to 40 złotych za 50 ml.

Oprócz walki o poprawę wyglądu skóry strasznie chodzi mi po głowie zmiana fryzury. W końcu jak szaleć to szaleć :) 


SCHWARZKOPF PERFECT MOUSSE NR 950
Kupiłam farbę ale waham się jej użyć :) Dlaczego?? Bo od wielu lat farbuję włosy na jasny popielaty blond w bardzo chłodnym odcieniu, a farba którą kupiłam to ciemniejszy, złocisty odcień. Teraz jednak troszkę się opaliłam i mam wrażenie, że w popielu wyglądam jakbym była chora. Zobaczymy jak wyjdzie metamorfoza :)
ISANA KURACJA DO WŁOSÓW
Wreszcie wypróbuję coś z tak chwalonej serii produktów z Isany :)

CIEN MLECZKO DO DEMAKIJAŻU
Kupiłam ponownie, ponieważ nigdzie nie mogę dostać mojego ukochanego mleczka z Celii. To z Lidla jest tanie, delikatne i wydajne - na razie może być :)

To tyle z zakupów. Miałyście może kosmetyki z BingoSpa?? Są warte uwagi??
Buziaczki :)