poniedziałek, 4 maja 2015

CATRICE ULTIMATE COLOUR - ULUBIONA POMADKA OSTATNICH TYGODNI


Hej :)
Miałam robić ulubieńców miesiąca ale nie nazbierałam aż tylu ciekawych kosmetyków, żeby robić z tego zamieszanie. Dlatego też postanowiłam zrobić taki post dopiero za miesiąc łącząc hity kwietnia i maja ale nie mogłam się oprzeć, żeby pokazać wam szminki, która skradła moje serce. Kupiłam ją ponad rok temu i nawet swego czasu zrobiłam jej recenzję (z którą do dziś się w pełni zgadzam), ale dopiero teraz jestem nią w pełni zachwycona. Oto więc parę słów o szmince CATRICE ULTIMATE COLOUR w odcieniu 250 Matt About Pink :)

CO MNIE W NIEJ ZACHWYCIŁO?
Jak wiecie, jestem w ciąży, a konkretniej w ostatnich tygodniach przez co nie wyglądam aktualnie jak miss świata :) Coraz trudniej mi jest ubrać się w coś co mnie zadowoli, lub zrobić makijaż, który będzie mi choć w małym stopniu odpowiadał. Wiadomo - brak figury, okrąglutka buzia i klęska urodowa gotowa, bo cały czas czuję się brzydko i niewyraźnie :) Pewnego dnia robiąc mój standardowy, lekki makijaż (czyli podkład, róż i tusz do rzęs) stwierdziłam, że może trochę koloru pomogłoby mi jakoś ożywić twarz. Zrobiłam przegląd pomadek i przypomniałam sobie właśnie o Catrice. I to był świetny wybór. Nie dość, że kolor od razu ożywił moją twarz to jeszcze podbił zielony kolor oczu i delikatny róż na policzkach. I tak właściwie cały makijaż został "zrobiony" dzięki tej szmince. Mimo iż dalej nie wyglądałam jakoś cudownie, to chociaż twarz nabrała charakteru i nie wyglądałam smętnie i ponuro. Od tamtego czasu używam jej praktycznie codziennie i strasznie poprawia mi to samopoczucie :)

KOLOR
Zaraz po zakupie tej szminki byłam zachwycona jej kolorem, choć zamawiając ją przez Internet spodziewałam się czegoś innego. Na zdjęciach w komputerze wyglądał na dość różowy odcień i tak samo sugerowała nazwa "Matt About Pink". To co otrzymałam jednak spodobało mi się o wiele bardziej :) Jest to faktycznie róż, ale zdecydowanie przełamany koralem, a może nawet lekko oranżem. I wcale się nie dziwię autorom tamtych zdjęć bo mi również nie udało się dobrze odzwierciedlić tych niuansów kolorystycznych :) W każdym razie jest to odcień neutralny - będzie się nadawał zarówno dla "ciepłych" blondynek jak ja jak również dla ciemnowłosych, chłodnych typów cery. Może u rudowłosych Pań nie szalałabym z tym kolorem bo mógłby przytłoczyć delikatną urodę. Warto pamiętać, że jest to mocno napigmentowana szminka a kolor jest nasycony (niektórzy mogą go uznać nawet za neonowy). 


KONSYSTENCJA
Jest to bardzo przyjemna szminka. Przy nakładaniu na usta ma się wrażenie, że aksamitnie po nich sunie i zostawia przyjemną, kremową warstwę. Wiele tego typu szminek ma tendencję do "ciapania" się w opakowaniu jednak Catrice jest zupełnie inna - podczas nakładania zachowuje się przyjemnie ale w opakowaniu trzyma się swojej zwartej formy. Nie łamie się, nie wygina, nie rozciapuje na lewo i prawo, nie brudzi opakowania. Jest to szminka matowa i jak każdy tego typu produkt może podkreślać niedoskonałości ust. Sama w sobie nie przesusza ich (wręcz przeciwnie - zostawia kremowy komfort) ale też nie ukrywa żadnych niedoskonałości. Jak do każdej matowej pomadki tak i tu trzeba wcześniej zadbać o usta. Sam mat ładnie wygląda na ustach, bo nie jest taki "suchy" :) Warto jednak też wspomnieć, że szminka ta nie zastyga całkowicie na ustach i nie "wżera" się w nie, przez co łatwo ją można przypadkiem zetrzeć. Jednak sama w sobie trzyma się na ustach całkiem fajnie - około kilku godzin normalnego funkcjonowania. 

INNE CIEKAWOSTKI
Szminka ma bardzo ładne i funkcjonalne opakowanie - klasyczne, czarne, z nazwą firmy ale wykonane ze świetnej jakości plastiku i bardzo dobrym zamknięciem. Szminka wygląda elegancko i jest dobrze chroniona. Ma ona delikatny zapach, lekko cukierkowy, ale jest to tak subtelne, że wcale nie przeszkadza. Samej szminki jest 3,8 g i jest ona ważna przez 36 miesięcy od otwarcia  - możemy więc korzystać z niej do woli :) Wybór kolorów tej szminki jest ogromny. Ja posiadam tylko ten jeden więc nie wiem jak spisują się inne, natomiast znajoma (któa jest brunetką) kupiła odcień nude (chyba 010) i wyglądała w niej jak trup - uważajcie więc na te odcienie albo sprawdźcie sobie w sklepie :) Ja za swoją szminkę zapłaciłam 16,99 zł i uważam, że jest warta tej ceny. 

Miałyście może jakieś kolory tych szminek??? Jakie polecacie?? A może znacie szminki innych firm, które mają tak piękne kolory, że warto wypróbować? Dajcie znać :) 
Buziaki!!!!

3 komentarze:

  1. Nie miałam tych szminek, pewnie dlatego, ze zwykle delikatne kupuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze nigdy szminek z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)