poniedziałek, 27 kwietnia 2015

KALLOS BLUEBERRY - RECENZJA MASKI DO WŁOSÓW :)


Hej :)
Dziś zapraszam na recenzję maski do włosów marki Kallos, której o dziwo udało mi się już bardzo dużo zużyć :) Jeszcze jakiś czas temu w pielęgnacji moich włosów niezbędne mi były maseczki z Biovaxu głównie ze względu na ich świetną dostępność i rewelacyjne działanie na moją czuprynę. Natomiast o maskach Kallos czytałam i czytałam na wielu blogach i to same pozytywne opinie, ale nie miałam u siebie w mieście żadnej drogerii, w której mogłabym je zakupić. Wreszcie jednak nie wytrzymałam i zamówiłam sobie jedną przez internet - wyszło trochę drożej ale przynajmniej mogłam jej wreszcie spróbować :) Oto więc recenzja.

MOJE OCZEKIWANIA
Tych masek jest tak duży wybór, że kompletnie nie wiedziałam na początku, na którą się zdecydować - najpopularniejszą keratynową, pięknie pachnącą bananową czy jakąś zupełnie inną?? Wybrałam wreszcie wersję BLUEBERRY, której skład jest oparty na oleju z awokado, który zazwyczaj bardzo "lubią" moje włosy. Liczyłam na to, że będzie to maska mocno wygładzająca, głęboko nawilżająca i lekko dociążająca moje nadmiernie puszące się włosy. Chciałam, żeby dawała ona długotrwały efekt i poprawiała ogólny stan włosów,

ZALETY
* Rewelacyjna cena (1 litr za około 10-12 złotych)
* Natychmiastowa poprawa rozczesywania się włosów
* Włosy od razu zdecydowanie lepiej wyglądają
* Maska dobrze nabłyszcza i wygładza włosy
* Wystarczy nałożyć ją na 2-3 minuty aby osiągnąć super efekt
* Ładnie dociąża ale nie obciąża zbytnio włosów
* Ma przyjemny i długo utrzymujący się zapach (ale nie jagodowy)
* Jest bardzo wydajna - wystarczy niewiele na całe włosy
* Fajna, budyniowa konsystencja
* Bardzo przyzwoity skład
* Opakowanie jest proste, łatwo wydobyć produkt do samiutkiego końca

WADY
* Maska daje super efekty wizualne jednak nie wpływa na faktyczną poprawę kondycji włosów
* Opakowanie jest ogromne i nieporęczne

MOJA OPINIA
Powiem tak - baaaardzo polubiłam tą maskę i doskonale rozumiem dlaczego wiele osób tak się nią zachwyca. Włosy po jej użyciu są bardzo miękkie, błyszczące, łatwo się rozczesują i układają i przede wszystkim nie puszą. To o wiele więcej niż dają nam czasami bardzo drogie maski. Tutaj mamy to za 10 złotych i to w takiej pojemności, że ciężko ją zużyć. 

Gdybym miała określić dla kogo będzie to dobra maseczka to jasno mogę stwierdzić, że dla takich osób jak ja :) Mam na myśli posiadaczki suchych, łamliwych i zniszczonych włosów, które w dodatku są wysoko porowate i bardzo puszące się. Maska ładnie wtedy wygładzi i dociąży końce włosów dzięki czemu będziemy mieć fryzurę a nie busz :) Jeśli chodzi o obciążanie włosów (przetłuszczanie) to jak na maskę dociążającą nie jest źle. Zazwyczaj nakładam ją od ucha w dół na te partie, które chcę dociążyć, ale czasem "walnę" ją sobie i na całe i jakoś strasznie mi nie przetłuści włosów. Jeśli chodzi o zapach to zupełnie nie jest on jagodowy jakby sugerowała nazwa. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że zapach ten przypomina taką "chemiczną różę" i zgadzam się z tym w zupełności. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie jest to zapach przyjemny i lubię jak moje włosy długo nim pachną. 

Stosuję tą maskę przy każdym myciu włosów zamiast odżywki (na 2-3 minuty) i w tej roli sprawdza się świetnie - zupełnie nie czuję potrzeby trzymania jej dlużej. Jeśli chodzi o działanie to bardzo mi ona przypomina moją ukochaną odżywkę do włosów Garnier Fructis Oleo Repair - oba te produkty od razu dają wrażenie nawilżenia, dociążenia i wygładzenia tyle, że Kallos jest tańszy i wydajniejszy. Jeśli chodzi natomiast o wady to jedynym poważnym zarzutem jest brak długotrwałego działania na włosy. Blueberry zachowuje się świetnie jako odżywka do częstego stosowania a nie jak treściwa maska, która pozwoli nam dogłębnie odżywić włosy. Ja wcześniej stosowałam odżywkę Oleo Repair i maski Biovaxu i moje włosy były naprawdę w świetnej kondycji. Teraz (po przerzuceniu się tylko na Kallosa) dalej ładnie wyglądają, ale widać już, że brakuje im tego długotrwałego działania i poprawy ich stanu jaki dawał Biovax. 

Podsumowując, Kallos Blueberry to świetny produkt, który serdecznie Wam polecam jako odżywkę :) Działa super i nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia w tym względzie, a cena jest kosmicznie niska. Jeśli jednak lubicie coś głębiej odżywiającego to może się ona okazać niewystarczająca i trzeba będzie od czasu do czasu uzupełnić pielęgnację czymś innym. Tak czy siak polecam :)

Buziaki :)

15 komentarzy:

  1. Ja jej nie lubię. Podobnie jak wersja algowa nie ułatwia rozczesywania włosów i moje sianko wygląda jak sianko :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką polecasz?? U mnie ta sprawdza się super, ale może są jeszcze lepsze więc daj znać :)

      Usuń
  2. Szkoda tylko, że nie mam dozownika z pompką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, przydałby się bardzo :)

      Usuń
  3. "Maska daje super efekty wizualne jednak nie wpływa na faktyczną poprawę kondycji włosów"- według mnie każdy Kallos którego używałam do tej pory działał właśnie tak, może keratynowa wersja możliwe że trochę poprawia stan włosów, ale nie jest to spektakularna poprawa ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dobrze, że chociaż tak fajnie poprawia ich wygląd, bo niektóre drogie maski nawet tego nie robią :)

      Usuń
  4. mam inna wersję keratin, próbowałam też banana, tej nie mogę dostać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam na e-zebrze ale to wychodzi drożej niż w drogerii, bo jeszcze wysyłka. Następnym razem skuszę się właśnie na bananową :)

      Usuń
  5. Nawet nie wiedziałam, ze jest taka wersja;) ale ogólnie firmy nie wspominam miło

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za tą marką, ale tej wersji może jednak spróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam zamiar kupic wersje aloe, ponoć swietny nawilżacz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest na liście kosmetyków do wypróbowania :) Aktualnie używam bananowej maski z Kallos i jestem zachwycona :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przekonałaś mnie :D Kupuję :D Czaiłam się juz na nią ale nie widziałam żadnej recenzji, która by mnie przekonała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u ciebie też się świetnie sprawdzi :) Ja już dobijam do dna i dalej spisuje się super :)

      Usuń
  10. Ja czytałam dużo negatywnych opinii o marce Kallos, więc nie zdecyduję się na nią raczej nigdy. Ale fajnie, że sprawdza się jednak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)