poniedziałek, 27 kwietnia 2015

KALLOS BLUEBERRY - RECENZJA MASKI DO WŁOSÓW :)


Hej :)
Dziś zapraszam na recenzję maski do włosów marki Kallos, której o dziwo udało mi się już bardzo dużo zużyć :) Jeszcze jakiś czas temu w pielęgnacji moich włosów niezbędne mi były maseczki z Biovaxu głównie ze względu na ich świetną dostępność i rewelacyjne działanie na moją czuprynę. Natomiast o maskach Kallos czytałam i czytałam na wielu blogach i to same pozytywne opinie, ale nie miałam u siebie w mieście żadnej drogerii, w której mogłabym je zakupić. Wreszcie jednak nie wytrzymałam i zamówiłam sobie jedną przez internet - wyszło trochę drożej ale przynajmniej mogłam jej wreszcie spróbować :) Oto więc recenzja.

MOJE OCZEKIWANIA
Tych masek jest tak duży wybór, że kompletnie nie wiedziałam na początku, na którą się zdecydować - najpopularniejszą keratynową, pięknie pachnącą bananową czy jakąś zupełnie inną?? Wybrałam wreszcie wersję BLUEBERRY, której skład jest oparty na oleju z awokado, który zazwyczaj bardzo "lubią" moje włosy. Liczyłam na to, że będzie to maska mocno wygładzająca, głęboko nawilżająca i lekko dociążająca moje nadmiernie puszące się włosy. Chciałam, żeby dawała ona długotrwały efekt i poprawiała ogólny stan włosów,

ZALETY
* Rewelacyjna cena (1 litr za około 10-12 złotych)
* Natychmiastowa poprawa rozczesywania się włosów
* Włosy od razu zdecydowanie lepiej wyglądają
* Maska dobrze nabłyszcza i wygładza włosy
* Wystarczy nałożyć ją na 2-3 minuty aby osiągnąć super efekt
* Ładnie dociąża ale nie obciąża zbytnio włosów
* Ma przyjemny i długo utrzymujący się zapach (ale nie jagodowy)
* Jest bardzo wydajna - wystarczy niewiele na całe włosy
* Fajna, budyniowa konsystencja
* Bardzo przyzwoity skład
* Opakowanie jest proste, łatwo wydobyć produkt do samiutkiego końca

WADY
* Maska daje super efekty wizualne jednak nie wpływa na faktyczną poprawę kondycji włosów
* Opakowanie jest ogromne i nieporęczne

MOJA OPINIA
Powiem tak - baaaardzo polubiłam tą maskę i doskonale rozumiem dlaczego wiele osób tak się nią zachwyca. Włosy po jej użyciu są bardzo miękkie, błyszczące, łatwo się rozczesują i układają i przede wszystkim nie puszą. To o wiele więcej niż dają nam czasami bardzo drogie maski. Tutaj mamy to za 10 złotych i to w takiej pojemności, że ciężko ją zużyć. 

Gdybym miała określić dla kogo będzie to dobra maseczka to jasno mogę stwierdzić, że dla takich osób jak ja :) Mam na myśli posiadaczki suchych, łamliwych i zniszczonych włosów, które w dodatku są wysoko porowate i bardzo puszące się. Maska ładnie wtedy wygładzi i dociąży końce włosów dzięki czemu będziemy mieć fryzurę a nie busz :) Jeśli chodzi o obciążanie włosów (przetłuszczanie) to jak na maskę dociążającą nie jest źle. Zazwyczaj nakładam ją od ucha w dół na te partie, które chcę dociążyć, ale czasem "walnę" ją sobie i na całe i jakoś strasznie mi nie przetłuści włosów. Jeśli chodzi o zapach to zupełnie nie jest on jagodowy jakby sugerowała nazwa. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że zapach ten przypomina taką "chemiczną różę" i zgadzam się z tym w zupełności. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie jest to zapach przyjemny i lubię jak moje włosy długo nim pachną. 

Stosuję tą maskę przy każdym myciu włosów zamiast odżywki (na 2-3 minuty) i w tej roli sprawdza się świetnie - zupełnie nie czuję potrzeby trzymania jej dlużej. Jeśli chodzi o działanie to bardzo mi ona przypomina moją ukochaną odżywkę do włosów Garnier Fructis Oleo Repair - oba te produkty od razu dają wrażenie nawilżenia, dociążenia i wygładzenia tyle, że Kallos jest tańszy i wydajniejszy. Jeśli chodzi natomiast o wady to jedynym poważnym zarzutem jest brak długotrwałego działania na włosy. Blueberry zachowuje się świetnie jako odżywka do częstego stosowania a nie jak treściwa maska, która pozwoli nam dogłębnie odżywić włosy. Ja wcześniej stosowałam odżywkę Oleo Repair i maski Biovaxu i moje włosy były naprawdę w świetnej kondycji. Teraz (po przerzuceniu się tylko na Kallosa) dalej ładnie wyglądają, ale widać już, że brakuje im tego długotrwałego działania i poprawy ich stanu jaki dawał Biovax. 

Podsumowując, Kallos Blueberry to świetny produkt, który serdecznie Wam polecam jako odżywkę :) Działa super i nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia w tym względzie, a cena jest kosmicznie niska. Jeśli jednak lubicie coś głębiej odżywiającego to może się ona okazać niewystarczająca i trzeba będzie od czasu do czasu uzupełnić pielęgnację czymś innym. Tak czy siak polecam :)

Buziaki :)

środa, 22 kwietnia 2015

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ PODCZAS PROMOCJI W ROSSMANNIE??

 
Hej :) 
Dziś zapraszam do zapoznania się z listą produktów, na które warto zwrócić uwagę podczas nadchodzących promocji -49% w Rossmannie. Jest to oczywiście subiektywny dobór produktów oparty na tym co u mnie się sprawdziło a co nie za bardzo. Muszę przyznać, że w poprzednich edycjach tej akcji promocyjnej tak poszalałam z zakupami, że teraz mam zapasy na długo - mam więc zamiar teraz omijać Rossmanna szerokim łukiem i oby to się udało :) Przez to, że tak wiele kosmetyków kupiłam natrafiłam wśród nich na takie, które były absolutnie warte każdej ceny, ale również na takie, których w życiu nie kupiłabym ponownie nawet za 1/10 ceny. Dlatego też dziś przedstawię Wam te kosmetyki, które u mnie okazały się strzałem w dziesiątkę :)

PODKŁADY

1. BOURJOIS HEALTHY MIX 
Dla mnie najlepszy drogeryjny podkład. Jest lekko rozświetlający, bez drobinek, daje piękne wykończenie na skórze i lekkie do średniego krycia. Nadaje się do cery suchej i normalnej.
2. RIMMEL WAKE ME UP
Kolejny bardzo dobry podkład rozświetlający, ale tym razem z drobinkami. Jak na podkład rozświetlający ma dobre krycie i daje wrażenie nawilżenia skóry. Nadaje się do cery suchej, przy innej buzia  może za bardzo się błyszczeć.
3. BOURJOIS 123 PERFECT
Podkład o bardzo lekkiej konsystencji i kryciu lekkim do średniego. Ma bardzo naturalne wykończenie, ładnie wygląda na buzi. Nadaje się świetnie do skóry normalnej i mieszanej, bo efekt jest ani nie świecący ani nie matowy. Uwaga na kolory, bo odrobinę ciemnieje.
4. L'OREAL TRUE MATCH
U mnie spisał się średnio bo mam cerę suchą ale dla mieszanej i normalnej będzie super. Ma bardzo lekką i płynną konsystencję, lekkie krycie i bardzo duży wybór kolorów. na cerze wygląda lekko pudrowo, ale nie jest jakoś strasznie matujący.

KOREKTORY POD OCZY

1. EVELINE ART SCENIC
Mój ideał i ulubieniec. Bardzo ładne, żółte odcienie i średnie krycie. Idealny na co dzień bo kryje co trzeba a nie obciąża i nie przesusza skóry. Świetnie się rozprowadza.
2. MAYBELLINE AFFINITONE
Korektor o odrobinę słabszym kryciu niż Eveline, ale również bardzo przyjemny. Ma ładne kolory, doskonale się rozprowadza i długo utrzymuje. Nie wysusza okolic oczu.

PUDRY

1. PUDER SYPKI BOURJOIS
Za pół ceny warto kupić, bo jest wydajny i drobno zmielony.
2. BOURJOIS HEALTHY BALANCE
Puder w kamieniu w ładnych, żółtych odcieniach. Dobry do wykańczania makijażu, bo nie daje zbyt matowego efektu.

TUSZE DO RZĘS

1. EVELINE EXTENSION VOLUME 4D
Super tusz za niewielkie pieniądze, a w promocji to już w ogóle :) Silikonowa szczotka, ładne rozdzielenie i wydłużenie. Natualny efekt na co dzień.
2. MAYBELLINE THE ROCKET
Tusz, który mi się spodobał, ale oszalała na jego punkcie moja siostra i mi go zabrała :) Daje dość mocny efekt już po jednej warstwie, bardzo długo się utrzymuje i nie skleja rzęs. 
3. BOURJOIS TWIST UP THE VOLUME
Ten sprawdziłam z kolei u mojej drugiej siostry i jestem nim zachwycona. Efekt albo mega wydłużenia na co dzień albo super pogrubienia - zależy ja przekręcimy szczoteczkę. 

CIENIE DO POWIEK

1. MAYBELLINE COLOR TATTOO
Fantastyczne! Idealne samodzielnie i jako baza pod inne cienie. Kolor Permanent Taupe jest również rewelacyjny do brwi dla blondynek. Za pół ceny to nic tylko brać.

EYELINERY

1. ŻELOWY EYELINER MAYBELLINE
Dla lubiących żelowe konsystencje jest to naprawdę wysoko półkowy produkt, bardzo wydajny. Świetnie się go aplikuje i jest bardzo trwały.
2. EYELINERY W PŁYNIE Z EVELINE
Aktualnie moje ulubione, bo nie trzeba non stop myć pędzelka tak jak w przypadku żelowego. Ten jest zawsze gotowy do użycia, wygodny w aplikacji i też bardzo trwały.
3. KREDKI DO OCZU RIMMEL
Bardzo lubiłam kiedyś kredki Extreme Definition (takie dwustronne) - były bardzo miękkie a jednocześnie trwałe. Nie wiem czy akurat te są jeszcze dostępne, bo teraz używam eyelinerów ale widziałam wiele fajnych nowości w szafie Rimmel.

RÓŻE/BRONZERY
Tutaj nie mam nic do polecenia, bo sama nie trafiłam jeszcze na żaden drogeryjny hit. 

LAKIERY DO PAZNOKCI

1. LAKIERY RIMMEL
Tutaj w szczególności seria 60 Seconds i Salon Pro. W promocji bardzo opłaca się je kupić, bo są jednymi z lepszych drogeryjnych produktów.
2. LAKIERY EVELINE
Tutaj polecam jedynie serię MiniMax, bo tylko tą używam. Lakiery kosztują grosze a są naprawdę świetne.
3. REVLON COMPLETE SALON MANICURE
Bardzo się opłaca kupić je w promocji bo są bardzo dobrej jakości i mają przepiękne kolory :)

SZMINKI/BŁYSZCZYKI

1. BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET
Za pół ceny nic tylko brać - są matowe, trwałe, nasycone. Wymagają ładnych ust bez skórek.
2. SZMINKI RIMMEL
Niedrogie i przyjemne w używaniu.

O matko, całkiem sporo się tego nazbierało :) Mam nadzieję, że serio uda mi się nic tym razem nie kupić, bo pisząc ten post już mnie naszła chrapka na niektóre rzeczy... Ach ten zakupoholizm :) A co Wy polecacie i co zamierzacie kupić??
Buziaki!!!!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

I ZNÓW ZAKUPY... :)


Hej :) 
Powiedzcie mi czemu tak jest, że idzie się do sklepu po jedną rzecz a wraca się z całą torbą zakupów?? Tym razem wybrałam się do drogerii po coś na rozstępy ze względu na denko Palmersa i oczywiście od razu przypomniało mi się, że potrzebuję milion innych rzeczy :) Na szczęście akurat to co kupiłam faktycznie będzie od razu w użyciu więc nie żałuję. Oto moje zdobycze.


Po Palmersie miałam zamiar kupić olejek Bio Oil lub krem Mustela, ale do żadnego z nich nie byłam do końca przekonana. Głównie dlatego, że są to drogie kosmetyki a opinie na ich temat są skrajnie różne. Wiele osób mówiło mi, że Bio Oil ładnie pielęgnuje skórę ale zupełnie nie działa przeciw rozstępom. Mustela natomiast ma wielu zwolenników ale moje koleżanki powiedziały mi wprost: zapomnij, że działa. Uznałam więc, że skoro te produkty wcale nie są "pewniakami" to nie będę wydawała fury pieniędzy. Co więc zrobiłam? Samodzielnie zrobiłam sobie olejek do pielęgnacji skóry bogaty w naturalne (!) oleje i dodatkowo postanowiłam kupić jakiś balsam. Po zapoznaniu się ze składami wzięłam "w ciemno" bez czytania żadnych opinii
 EFEKTIMA MAMA CARE KURACJA ZAPOBIEGAJĄCA ROZSTĘPOM.
Zawiera ona na samym początku składu mocznik, masło shea i wiele innych cennych składników a nie parafinę jak w wielu takich kosmetykach. Kosztowała mnie 16 złotych i zobaczymy jakie będą efekty. Dodatkowo kupiłam sobie 
EFEKTIMA MAMA CARE KURACJA DO ZMĘCZONYCH NÓG.
Na tym etapie ciąży nogi są już bardzo "ciężkie" i potrzebowałam czegoś bezpiecznego, co mi ulży :) Jestem ciekawa czy cokolwiek to pomoże. Kosztowało mnie to 13 złotych.


FACELLE - już moja milionowa butelka :)
RIVAL DE LOOP HYDRO - ulubiony, lekki krem na dzień w sezonie wiosenno-letnim.
WACIKI BABYDREAM - kupione z myślą o maluszku ale sama też je lubię.


I kupione również "w ciemno" kosmetyki z Lidla - chciałam coś wypróbować, bo "biedronkowce" sprawdzają się fajnie, a tej firmy jeszcze nie miałam. Kupiłam CIEN KREM POD PRYSZNIC MANGO i CIEN MLECZKO DO TWARZY. Ceny tych kosmetyków nie przekraczają 5 złotych i jestem ciekawa jak się spiszą, szczególnie, że mleczko nie zawiera parafiny. 

To tyle zakupów na dziś. Mam zamiar teraz trzymać się bardzo daleko od Rossmanna, bo zbliżają się mega promocje na kolorówkę. Ja w jesiennej promocji nakupiłam tyle, że jeszcze przez rok tego nie zużyję więc lepiej, żebym nie kupowała nic nowego. Może uda mi się zrobić post o tym co ciekawego można kupić w trakcie tych promocji. A Wy wybieracie się na szał zakupów?? :)

Buziaki!!!!!!

piątek, 17 kwietnia 2015

PALMER'S BALSAM PRZECIW ROZSTĘPOM - PIERWSZE WRAŻENIE


Hej :)
Dziś pierwsze wrażenie na temat kultowego wręcz balsamu do ciała przeciw rozstępom - Palmer's Cocoa Butter Formula. Tak właściwie to powinnam określić ten post jako mini-recenzję lub denko, bo właśnie skończyłam to opakowanie, ale z drugiej strony nie chcę wyrokować po jednym opakowaniu. Dlatego niech już będzie pierwsze wrażenie na które Was serdecznie zapraszam :)

MOJE OCZEKIWANIA
Kupując ten balsam byłam pełna nadziei. Z natury mam strasznie suchą skórę i ogromną tendencję do tworzenia się rozstępów - na ciele widać "pamiątki" po okresie dojrzewania i genetyczne uwarunkowania też są niekorzystne... Jednak jeszcze na długo przed ciążą stan mojej skóry dzięki systematycznej pielęgnacji był naprawdę zadowalający. Dodatkowo, w momencie informacji o ciąży, jeszcze bardziej zaczęłam się przykładać do dbania o ciało. Byłam dobrej myśli. W pewnym momencie jednak uzmysłowiłam sobie, że dotychczasowe kosmetyki przestają mi wystarczać i coraz trudniej ukoić napiętą skórę na brzuchu. Zdecydowałam, że trzeba kupić dodatkowy krem i padło właśnie na kultowy Palmer's. Czy zaspokoił potrzeby rosnącego brzuszka??


ZALETY 
* Bardzo przyjemna, gęsta, aksamitna konsystencja
* Świetne rozprowadzanie się na skórze
* Natychmiastowe uczucie nawilżenia i ukojenia napiętej skóry
* Kilkugodzinny efekt nawilżonej skóry
* W miarę szybkie wchłanianie
* Wygodne opakowanie z pompką
* Wiele cennych substancji w składzie
* Brak parabenów i ftalanów w składzie

WADY
* Bardzo intensywny kakaowy zapach, długo utrzymujący się na skórze
* Wysoka cena
* Słaba wydajność
* Zawartość parafiny w składzie
* Brak efektów antyrozstępowych - przynajmniej w krótkim czasie


MOJA OPINIA
No cóż... Muszę przyznać, że jestem bardzo zawiedziona tym balsamem. Przy tym ile pozytywnych opinii o nim czytałam, spodziewałam się troszkę czegoś innego, ale o tym za chwilę. Główną rzeczą na którą zwróciłam uwagę jest oczywiście fakt nawilżenia skóry - tu bardzo pozytywny. W przypadku tego balsamu od razu mamy wrażenie ulgi, skóra wydaje się gładka, miękka, nawilżona i ukojona. Super. Samo nakładanie balsamu również jest bardzo przyjemne - gęsta konsystencja aksamitnie rozprowadza się po skórze, nie zostawia smug, nie trzeba go specjalnie rozcierać. Jak na tak gęsty produkt wchłania się w miarę szybko. Natomiast ma on kilka negatywnych cech, które zraziły mnie do niego. Przede wszystkim zapach... Wiele osób zapewne lubi kakaowe, słodkie zapachy ale mi on potwornie przeszkadzał. Jest to zapach bardzo intensywny i strasznie długo utrzymujący się na skórze więc nakładając go na ciało miałam problem czy używać perfum (bo wszystkie się z nim gryzły i dawały nieciekawą kompozycję). W dodatku kosmetyki dla ciężarnych nie powinny być chyba aż tak pachnące. Kolejną wadą i to bardzo zasadniczą jest stosunek ceny do wydajności. Wcześniej czytałam opinie, że balsam ten jest bardzo wydajny i nie wiem jak to możliwe. Ja rozumiem, że mam teraz duży brzuch więc powierzchnia smarowania jest całkiem spora ale żeby balsam, który kosztował 30 złotych za 250 ml wystarczył na jedynie 1,5 tygodnia używania? Porażka. Nie żałowałam sobie tego balsamu, ale z drugiej strony smarowałam nim tylko brzuch, uda i pupę więc jak dla mnie to zdecydowanie za słaba wydajność. Co do działania przeciw rozstępom to bardzo ciężko cokolwiek napisać po zużyciu jednego opakowania. Muszę powiedzieć, że tydzień po rozpoczęciu używania Palmer'sa wyszły mi pierwsze malutkie rozstępy. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć czy to wina tego balsamu, czy raczej tego, że zaczęłam stosować go za późno a może tego, że przechodząc na Palmer's odstawiłam moją dotychczasową pielęgnację (głównie olejki). Tak czy siak mimo całego wysiłku drobne rozstępy są. 

Podsumowując, z całą pewnością więcej tego balsamu nie kupię ze względu na tragiczną wydajność i nieodpowiadający mi zapach. Jeśli chodzi o działanie na rozstępy to tutaj każdy powinien ocenić sam. Jednak jeśli lubicie kakaowy zapach i szukacie jedynie porządnego nawilżenia to ten balsam z pewnością Wam to da, bo skóra po nim jest naprawdę przyjemna. Decyzja należy do Was :)

Buziaki :)

niedziela, 12 kwietnia 2015

GREEN PHARMACY BODY BUTTER - RECENZJA RÓŻANEGO MASEŁKA


Hej :)
Nie wiem, czy już o tym wspominałam, ale wybierając kosmetyki pielęgnacyjne do ciała - balsamy, oliwki, kremy itp. - staram się raczej sięgać po te bezzapachowe lub o subtelnym, ledwo wyczuwalnym zapachu. Dlaczego? Ponieważ uważam, że dominującym aromatem powinny być jednak perfumy, a że używam kilku różnych to ciężko znaleźć coś co pasowałoby do wszystkiego. Poza tym bezzapachowe lub neutralnie pachnące kosmetyki zawierają znacznie mniej uczulającej i podrażniającej "chemii". Jak to się więc stało, że skusiłam się na mocno pachnące masło do ciała Green Pharmacy?? Uznałam, że od czasu do czasu i ja mogę sobie pozwolić na chwilkę relaksu z intensywnym aromatem, a że ostatnio szaleję na punkcie róży w kosmetykach to kupiłam to masełko bez zawahania. Oto jak się u mnie spisało :)

ZALETY
* Boooooski, różany zapach
* Długie utrzymywanie się zapachu na skórze
* Bardzo gęsta i przyjemna konsystencja
* Praktyczne opakowanie zabezpieczone "sreberkiem"
* Piękny design opakowania
* Bardzo przyzwoity skład (masło shea, ekstrakty z róży i herbaty)
* Błyskawiczne wchłanianie
* Duży komfort skóry tuż po nałożeniu masła
* Cena przyzwoita (chyba około 13 złotych za 200 ml)

WADY
* Tragiczna wydajność
* Chwilowy efekt nawilżenia
* Działanie przypominające leciutki balsam do ciała a nie treściwe masło
* Brak efektu faktycznego odżywienia skóry


MOJA OPINIA
Nie zawsze ilość zalet i wad oddaje do końca nasz stosunek do danego kosmetyku. W tym przypadku, mimo wielu znaczących wad tego masła muszę przyznać, że i tak je po postu uwielbiam. Zakochałam się głównie w naprawdę niesamowitym zapachu, który przypomina mi piękny, różany ogród w słoneczny letni dzień :) Smarowanie się tym kosmetykiem to jeden z najprzyjemniejszych momentów w ciągu dnia, bo oprócz cudownego aromatu samo masło też fajnie się aplikuje - jest ono bardzo gęste, dość zbite ale jednocześnie przyjemnie rozprowadza się na skórze. Tuż po nałożeniu masła jest ona promienna, nawilżona, mięciutka i bardzo przyjemna w dotyku. I gdyby ten efekt został na dłużej to za nic w świecie bym nie zmieniła tego kosmetyku na nic innego. Niestety tak różowo nie jest :) Już po około 5 minutach od nałożenia masło się wchłania, co jest super, bo szybko można się ubrać. Jednak efekt super nawilżenia zaczyna znikać i po pół godzinki stan mojej skóry jest taki jakbym się zupełnie niczym nie posmarowała. W dodatku używając tylko tego masła "na dłuższą metę" moja skóra zaczęła odczuwać brak solidnego i dogłębnego nawilżenia i zaczęła się bardziej przesuszać. Trochę to dziwne, bo masło ma na drugim miejscu w składzie masło shea i spodziewałam się długiego efektu pielęgnacyjnego. Możliwe, że to właśnie olejek różany w składzie jest przyczyną takiego stanu rzeczy, bo już się przekonałam iż róża i sucha skóra to nie do końca zaprzyjaźniony duet :) Jeszcze jedną zasadniczą wadą jest wydajność tego kosmetyku. Opakowanie 200 ml wystarczyło mi na niecałe (!!!) dwa tygodnie używania. Trochę krótko, nie sądzicie?? :)
Podsumowując jest to masełko dla mało wymagającej skóry, która potrzebuje lekkiego nawilżenia i szybkiego wchłaniania na co dzień. Mimo tego, że mam skórę suchą i nawilżenie jest dla mnie niewystarczające nie wyobrażam sobie już pielęgnacji bez tego masła za komfortowe nakładanie i ten genialny zapach. Na pewno kupię kolejne opakowanie i będę go używać od czasu do czasu, dzięki czemu zapewnię sobie miłe doznania i nie przesuszę skóry. Jeśli lubicie różane zapachy to serdecznie Wam, polecam wypróbowanie tego masełka na własnej skórze :)

Buziaki :):):)

piątek, 10 kwietnia 2015

SZYBKIE ZAKUPY W ROSSMANNIE :)


Hej :)
Przyznam się szczerze, że ostatnio jakoś nie mam głowy do kosmetyków i nowych wpisów na tym blogu. Dlaczego? Bo wszystkie moje myśli zaprząta kompletowanie wyprawki dla mojego maleństwa - wiecie, zamiast polować na pudry i róże całymi dniami oglądam wózki, ubranka, pieluszki i tym podobne :) Pewnie niedługo mi to minie i wszystko wróci do normy ale jak na razie czuję presję czasu i muszę się skupić na szykowaniu wszystkiego dla dziecka. Na szczęście i tak musiała wpaść do Rossmanna i zaowocowało to drobnymi zakupami i dla mnie więc postanowiłam szybciutko Wam pokazać co kupiłam. Zapraszam do czytania :)


To akurat mini pakiet dla maluszka. Zdecydowałam, że na pierwsze chwile życia wybiorę dla dziecka kosmetyki pielęgnacyjne Hipp, bo mam duże zaufanie do tej marki (naturalne składy, brak olejów mineralnych i innych świństw). Więcej na ten temat będzie na moim dzieciaczkowym blogu a tutaj tylko wspomnę, że kupiłam:

ŻEL DO MYCIA CIAŁA I WŁOSÓW
głównie ze względu na skład i delikatność, ale cena dość wysoka -20,99 zł za 400 ml

OLIWKĘ DO CIAŁA HIPP
wielokrotnie wypróbowałam ją na sobie i uwielbiam! Cena 14,99 zł

PUDER BABYDEAM
bardzo dobry skład i wydaje się, że wysoka jakość za niską cenę (5,99 zł)


A tu już kosmetyki dla mnie.

PALMER'S BALSAM NA ROZSTĘPY
Długo się zastanawiałam, który z polecanych kremów kupić, ponieważ moja dotychczasowa pielęgnacja "anty-rozstępowa" przestała mi wystarczać. Większość z tych kosmetyków jest na bazie parafiny i musiałam się z tym pogodzić. Wybrałam Palmer's ze względu na bardzo wiele pozytywnych opinii i w miarę przyzwoitą cenę (29,99 zł za 250 ml). Jestem ciekawa jak się sprawdzi.

SZAMPON BABYDREAM UŁATWIAJĄCY ROZCZESYWANIE
Bardzo lubię "zwykłą" wersję tego szamponu z Babydream ze względu na delikatność, bardzo dobry skład, piękny zapach i bardzo niską cenę. Nawet nie wiedziałam, że istnieje jakaś inna wersja ale ostatnio na jednym z moich ulubionych blogów przeczytałam bardzo pochlebną opinię o wersji "ułatwiającej rozczesywanie". Kupiłam (chyba za 5,99 zł) i nie mogę się doczekać użycia :)


NIVEA DRY COMFORT PLUS ANTYPERSPIRANT
Kupiłam zapas mojej ulubionej i niezawodnej "kulki" ponieważ jest w promocji i zamiast 10,99 zł kosztuje 6,69 zł :) Dla mnie jest niezawodna i najlepsza na świecie i już co nieco o niej Wam wspominałam.

COLGATE MAX WHITE ONE LUMINOUS
Ulubiona pasta do zębów na co dzień. Nie jestem do niej jakoś szczególnie przywiązana - czasami zdradzam ją z innymi, ale zawsze z chęcią do niej wracam. 

To niestety już wszystko na ten moment. Będąc w Rossku widziałam tyle świetnych rzeczy i tak dużo nowości, że miałam chęć co nieco pokupować i pobawić się w testowanie, ale nie chcę na razie ryzykować i nakładać na siebie jakichś niesprawdzonych produktów. Za to z wielką przyjemnością czytam moje zaprzyjaźnione blogi gdzie aż kipi od fantastycznych recenzji - fajnie, że chociaż tyle i aż tyle :) 

Pozdrawiam Was wszystkich baaaaardzo serdecznie :)

czwartek, 2 kwietnia 2015

DENKO

Hej :)
Dziś zapraszam na denko. Mam wrażenie, że dopiero co robiłam taki post a tu znów nagromadziło się tyle butelek, że szok. Ale szybciutko je opiszę i powędrują do kosza. Oto więc one.


FACELLE
Już chyba moja milionowa butelka. Uwielbiam za szeroką gamę zastosowań, delikatność, skuteczność i cenę. Polecam :)

ALTERRA SZAMPON DO WŁOSÓW FARBOWANYCH
Bardzo lubię szampony tej marki i zawsze mam jakiś na półce w łazience, ale muszę przyznać, że ten był o wiele gorszy niż pozostałe jakie wypróbowałam. Jego konsystencja nie jest całkiem przezroczysta jak w innych wersjach - tutaj mamy odrobinę perłowy blask. Nie wiem czy to jest przyczyną, ale szampon ten słabo oczyszcza włosy i mam wrażenie, że częściej muszę je myć. Zapach taki średni, wydajność też a ochrona koloru - żadna. Polecam inne szampony tej marki, ale tego akurat nie :)

OLIWKA BABYDREAM
Też kolejna butla. Moje zużycie oliwek do ciała w tym momencie jest gigantyczne (jako jeden z elementów zapobiegających rozstępom). Tą bardzo lubię, bo ma fantastyczny skład, jest tania i dobrze natłuszcza skórę. Ma przy tym miły zapach więc nic tylko używać :)

FRUCTIS OLEO REPAIR
Muszę przyznać, że jest to zdecydowanie najlepsza odżywka do włosów z drogerii jaką kiedykolwiek miałam. To już też moje kolejne wykończone opakowanie i zaraz pędzę po kolejne. Świetnie sprawdza się przy wysuszonych, wysokoporowatych włosach typu "siano" jakie mam. Nałożona od ucha w dół pięknie wygładza, dociąża i nabłyszcza włosy. Dodatkowo bardzo ładnie pachnie i zapach utrzymuje się na włosach. Polecam :)


ISANA MYDEŁKO DO RĄK
Bardzo przyjemne i tanie mydło, porównywalne do tego z Biedronki. Dobrze myje, ładnie pachnie i nic poza tym. Odrobinkę przesusza ale można się tego spodziewać za cenę 2,99 zł. Ogólnie szału nie ma ale do używania w łazience może być.

BABYDREAM ŻEL DO MYCIA
Też już kolejna butla tego produktu. Nie ma sls, dobrze myje, jest delikatny i u mnie nie wysusza skóry. Super :)

AVON GARDEN OF EDEN
Żel pod prysznic, któego zapach baaardzo lubię i od czasu do czasu u mnie gości. Jakbym miała go opisać to jest on kwiatowy, raczej słodkawy ale połączony z lekko ziołową nutą. Dla mnie serio pachnie jak taki kwiatowy ogród po lekkim deszczu. Sam żel to taki średniaczek. Zawiera slsy, lekko przesusza skórę ale dobrze myje i ładnie się pieni.

DOVE SILK GLOW
Bardzo przyjemny żel, u mnie był pierwszy raz. Mimo, że na co dzień unikam sls'ów to żele Dove bardzo lubię, bo one serio serio nie przesuszają skóry i zostawiają ją w dobrej kondycji. Zapachy są takie typowe dla kosmetyków tej firmy - delikatne, ale bardzo ładne. Nie wiem czy wrócę akurat do tej wersji, bo mam chęć wypróbować jakieś inne wersje zapachowe. Tak czy siak będę miło wspominać :)


GARNIER BEAUTY CARE
Antyperspirant w kulce, który używałam dość długi czas. ma bardzo przyjemny zapach, który jest wyczuwalny na skórze. Jeśli chodzi o ochronę to będzie on dobry dla osób, które nie mają większych problemów z poceniem. U mnie świetnie się sprawdzał do czasu, kiedy zaczęła mi się ciążowa burza hormonalna - wtedy niestety musiałam zmienić na inny antyperspirant, bo ten nie dawał rady :) Ważne jest również to, że na co dzień jest ok, ale przy dłuższym stosowaniu może przesuszać skórę pod pachami. Ja na razie do niego nie wrócę.

ZIAJA MAMMA MIJA KREM PRZECIW ROZSTĘPOM
Zużyłam kilka takich próbek, ale to za mało, żeby wydać jednoznaczną opinię. Pierwsze wrażenie jest takie, że nakładając go na napiętą skórę brzuszka w pierwszym momencie czuć niesamowitą ulgę. Skóra wydaje się dobrze nawilżona, natłuszczona i ukojona. Natomiast po jakiś 10 minutach to przyjemne uczucie jak i sam krem znika i wszystko wraca do punktu wyjścia. Nie wiem sama co o tym myśleć - z jednej strony mam wątpliwości czy ten krem da jakiś efekt, a z drugiej mam ochotę kupić dużą butelkę i przekonać się jak się spisze przy dłuższym stosowaniu. Nie wiem jeszcze, co zrobię.

To tyle jeśli chodzi o denko, ale mam jeszcze do Was pytanie. Czy Wy znacie jakieś warte przetestowania kosmetyki przeciw rozstępom???? W internecie króluje Bio Oil,który jest na bazie parafiny i nie chciałabym go stosować... Co polecacie??? 
Buziaki :)