wtorek, 24 lutego 2015

BELL AIR FLOW - RECENZJA BŁYSZCZYKA


Hej :) Dziś recenzja  błyszczyka Bell Air Flow Colour Boom. Kupiłam go kilka ładnych miesięcy temu w jakiejś promocji w Biedronce i był to mój pierwszy produkt do ust tej marki. Muszę się też przyznać, że mam drobną manię kupowania wszelkiego typu pomadek, szminek, błyszczyków i wszelkich produktów do ust... Idąc do drogerii zawsze w pierwszej kolejności wpadają do mojego koszyka lakiery do paznokci a zaraz po nich właśnie kosmetyki do ust :) Nieważne, że na co dzień bardzo rzadko maluję usta :) Lubię po prostu mieć wiele kolorów do wyboru, wiele marek do przetestowania i dłuuuuugo się zastanawiać przed jakimś wyjściem co dziś wybrać :) Oto więc jak w ciągu tych kilku miesięcy sprawdził się u mnie błyszczyk Bell.


ZALETY:
* Bardzo niska cena
* Dość dobra dostępność (Biedronki, Dayli, małe drogerie itp.)
* Długie utrzymywanie się na ustach jak na błyszczyk (u mnie około 3-4 godzin)
* Daje efekt lekko powiększonych ust
*  Jest bardzo błyszczący

WADY:
* Błyszczyk nie zostawia przyjemnego komfortu na ustach (raczej silikonową warstwę)
* Jest bardzo klejący (łapie drobne paproszki, przyklejają się do niego włosy)
* Jego pigmentacja jest słabiuteńka - prawie nie daje koloru
* Koloru nie da się również za bardzo stopniować
* Pachnie dość dziwnie - jak jakieś cukierki dla dzieci
* Zawiera maleńkie drobinki
* Jego konsystencja jest lekko "glutowata"



MOJA OPINIA:
Muszę przyznać, że nie jestem zadowolona z tego błyszczyka. Ogólnie jestem raczej fanką szminek i lakierów do ust ale mam też kilka niezłych błyszczyków w swojej kolekcji i również używam ich z przyjemnością. Czego zazwyczaj oczekuję od takiego produktu? Przede wszystkim tego, żeby zapewniał spory komfort na ustach. Chodzi mi głównie o to, żeby usta były nawilżone, pełne blasku, a suche skórki wygładzone. W przypadku błyszczyka Bell nie ma niestety tego. Usta są oczywiście błyszczące jak to po błyszczyku ale o uczuciu nawilżenia nie ma tutaj mowy. Po pomalowaniu się nim mam głównie wrażenie jakbym nałożyła sobie taflę silikonu na usta. Nie jest to nieprzyjemne ale też nie jest tym czego oczekiwałam. Druga sprawa to kolor. Pigmentacja tego kosmetyku jest praktycznie żadna - błyszczyk pozostawia jedynie lekko mleczną warstwę, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Po dołożeniu kolejnej warstwy nic się w tym względzie nie zmienia. Jedyny plus (albo minus) za to, że ten pseudo kolor dość długo się utrzymuje. Nie będę się więcej rozpisywać :) Ogólnie nie polecam i uważam, że na rynku jest ogrom tanich a naprawdę fajnych błyszczyków, których używa się z przyjemnością (np. Celia, Golden Rose itp.).

A jak Wasze doświadczenia z tym błyszczykiem?? Macie jakieś ulubione??
Buziaki!!!!!

środa, 18 lutego 2015

ZAKUPY + PIERWSZE WRAŻENIE :)


Hej :) 
Dziś mała prezentacja kilku ostatnio zakupionych kosmetyków. Każdy z nich gości u mnie pierwszy raz i każdy został zakupiony pod wpływem impulsu. Już nie mogę się doczekać, aż Wam wszystko pokażę i od razu opiszę pokrótce jakie są moje wrażenia. Nie są to jeszcze żadne rzetelne recenzje, bo jest na to o wiele, wiele za wcześnie a jedynie pierwsze wrażenie po kilku użyciach. Zapraszam więc do czytania :)


EVREE MAGIC ROSE - OLEJEK DO TWARZY
Już wiem, że go uwielbiam i po zaledwie kilku użyciach skradł moje serce... Słyszałam gdzieniegdzie o olejkach tej firmy ale nigdy jakoś nie rzuciły mi się w oczy. Gdy wreszcie dojrzałam je w Rossmannie postanowiłam spróbować. Wersji było kilka i teoretycznie do mojej przesuszającej się skóry powinnam wybrać wersję arganową, ale przeczytałam, że ta różana redukuje przebarwienia. Pomyślałam, że mam sporo kremów i innych nawilżaczy a nic zupełnie na zaczerwienienia i wreszcie wzięłam wersję Magic Rose. Jest ona docelowo przeznaczona do cery mieszanej jako olejek właśnie redukujący przebarwienia, regulujący produkcję sebum i wspomagający produkcję kolagenu. Jak spisuje się u mnie??? Fantastycznie :) Nie nawilża on zbytnio skóry więc jeśli liczycie na uczucie ukojenia cery to się rozczarujecie. Natomiast genialnie wpływa na wszelkie zaczerwienienia na skórze i naprawdę wyraźnie poprawia jej koloryt!!! Jeśli zauważyłam już taką różnicę po zaledwie kilku użyciach to co będzie dalej?? :) Stosuję go na noc (samodzielnie lub pod krem) i czasami też na dzień. Olejek szybko się wchłania i boooooosko pachnie różą (taką prawdziwą różą, podobnie jak różany żel z Lirene) więc jeśli tak jak ja lubicie taki zapach to od razu macie aromaterapię w gratisie. Więcej o tym olejku za kilka miesięcy w recenzji. Koszt to 29,99 zł za 30 ml.


FRUCTIS GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE - ODŻYWKA DO WŁOSÓW
Jak pewnie wiecie jestem fanką odżywki Oleo Repair marki Fructis, ale że ostatnio się skończyła postanowiłam wypróbować tę oto nowość. I co? Jak dla mnie to totalne rozczarowanie. Moim zdaniem na moich włosach ta odżywka nie robi nic ciekawego. Ani jakoś szczególnie ich nie nawilża, ani wcale nie dociąża i tym bardziej nie zmiękcza. Możliwe, że u osób, które mają cienkie włosy faktycznie daje jakiś efekt ale ja jestem posiadaczką bujnych i gęstych włosów, które się puszą i niestety na razie nic mi na nie tu nie działa. Zobaczymy co będzie jak zużyję całe opakowanie. Koszt to około 10 zł.


LOTON OIL THERAPY MACADAMIA OIL
Ten kosmetyk to dla mnie totalne zaskoczenie :) W sklepie nie było mojej maski do włosów i postanowiłam wypróbować jakiś olej. Firma Loton do tej pory kojarzyła mi się z takimi trochę staroświeckimi kosmetykami do włosów natomiast po obejrzeniu tego olejku - szok :) Bardzo fajna i wygodna butelka z pompką, fakt, że preparat ten można stosować na włosy i ciało oraz to, że nie zawiera on silikonów, parabenów i alergenów był pierwszym zaskoczeniem. Drugim natomiast to, że skład jest niesamowity - nie dość, że krótki to olej makadamia jest tu na pierwszym miejscu, a zaraz za nim kolejny olej (słonecznikowy). Dzięki temu ten olej naprawdę można stosować na wiele sposobów. Ja używam go i na włosy i na ciało i sprawdza się całkiem nieźle :) Co do zapachu to tutaj znów miłe zaskoczenie - olejek pachnie różami podobnie do olejku z Evree (niestety po chwili ten zapach się ulatnia i zostaje taki trochę bardziej "olejowy" zapaszek). Za 125 ml tego olejku zapłaciłam 16 złotych. Jak na razie jestem bardzo zadowolona :)

GREEN PHARMACY MASŁO DO CIAŁA
Tak jak w przypadku olejku Evree i tutaj muszę przyznać, że się zakochałam :) Kupiłam wersję Róża Piżmowa i Zielona Herbata i ponownie to właśnie zapach ściął mnie z nóg. Masło pachnie niczym innym jak oczywiście różą :) Wiem, że ostatnio ogarnęła mnie jakaś różana schiza ale naprawdę uważam, że jest niesamowity. Zielona herbata praktycznie jest niewyczuwalna. Masło ma bardzo, bardzo gęstą konsystencję ale zaskakująco dobrze się rozprowadza. Nie mogę powiedzieć, żeby jakoś spektakularnie nawilżało skórę, jest to raczej porównywalne do jakiegoś lekkiego balsamu niż konkretnego masła. Ale wybaczam mu to właśnie za zapach ale także za bardzo dobry skład (masło shea na drugim miejscu) i szybkie wchłanianie się. Ma jednak ogromną wadę - jest strasznie, strasznie słabo wydajne.... Kosztuje około 13 zł za 200 ml. Recenzja za jakiś czas ;)

To już wszystko na dziś. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się iż takie impulsywne zakupy okażą się tak udane. Te różane zapachy umilają mi teraz wieczory i naprawdę nie wiem jak do tej pory radziłam sobie bez tych kilku rzeczy :) Ciekawe czy z biegiem czasu dalej będą sprawdzać się tak świetnie :) A Wy co myślicie o tych produktach??

Buziaki :)

piątek, 13 lutego 2015

DUUUUUŻE DENKO :)


Hej :) Jak wiecie, od pewnego czasu nie kupuję nowych kosmetyków dotąd, aż nie zużyję poprzednika. Jestem z tego postanowienia niesamowicie dumna, ponieważ wreszcie udało mi się zużyć parę zalegających na półce produktów i przypomniałam sobie też jak bardzo można się cieszyć z nowego kosmetyku, na który czekało się długo :) Oto więc moje pielęgnacyjne zużycia.


BABAYDREAM FUR MAMA - PŁYN DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC
Tego produktu używałam namiętnie latem jako żel pod prysznic. Ma fantastyczną konsystencję - jest płynny ale jednocześnie kremowy i doskonale ale delikatnie myje skórę. Zostawia ją bardzo miękką i lekko nawilżoną. Odstawiłam go jednak na jakiś czas, bo zapach (swoją drogą bardzo przyjemny) przestał mi odpowiadać w ciąży. Polecam, po ciąży do niego na pewno wrócę! 9,99 zł za dużą butlę.

YVES ROCHER LAWENDOWY ŻEL POD PRYSZNIC
Tutaj mogę powiedzieć krótko - żel jak każdy inny. Zapach dość przyjemny, ziołowo-kwiatowy, konsystencja dość gęstego żelu (trudno wydobyć go do dna), jest dość wydajny jak na takie maleństwo. Na skórze zachowuje się jak typowy żel z SLS - odrobinę przesusza. Może w przyszłości wypróbuję inny zapach ale ogólnie nie ma szału. Około 7,90 za 200 ml.

ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC
Jak dla mnie bardzo słaby produkt. Wiele osób narzeka na jego zapach, ale mi akurat on odpowiadał. Natomiast oprócz tego nie powiem o nim nic dobrego. Konsystencja jest strasznie lejąca, przecieka przez palce i olejek jest zupełnie nie wydajny. Z olejku to ma on oczywiście tylko wygląd, bo po nałożeniu na skórę pieni się jak typowy żel. Zawiera SlSy i przesusza skórę. Nie polecam. Kosztuje około 6,20 zł.

FACELLE
O tym kosmetyku już nie będę pisać, bo byłby to milionowy raz. Zużyłam chyba ze sto butelek więc samo to o czymś świadczy. Będę wracać do niego ciągle :) Koszt 4,99 zł.


RIVAL DE LOOP HYDRO KREM NA NOC
Jako krem na noc jest dla mnie zdecydowanie za słaby ale rewelacyjnie się sprawdza w dzień. Doskonale współgra z makijażem, dobrze nawilża, szybko się wchłania. Ma bardzo przyzwoity skład, nie zapycha i nie zawiera świństw. Polecam dla osób o cerze normalnej lub lekko mieszanej. Koszt około 9,99 zł.

RIVAL DE LOOP HYDRO KREM NA DZIEŃ
Jest to mój idealny krem na dzień na lato. Dobrze nawilża ale jest przy tym leciutki i świetnie sprawdza się pod makijażem. Na zimę jest również za słaby bo mam teraz dość suchą skórę i potrzebuję czegoś mocniejszego. Jeśli jednak szukacie czegoś lekkiego do cery normalnej/mieszanej, co was nie zapcha i podkreśli makijaż to polecam. Cena 9,99 zł.

RIVAL DE LOOP REGENERATION KREM NA DZIEŃ
Cudowny, dość tłusty krem o świetnym składzie i doskonałych właściwościach pielęgnacyjnych. Stosuję go cały rok na noc a zimą nawet na dzień - mimo, że jest dość tłusty to dobrze się tu sprawdza (skóra się troszkę świeci, ale ja to lubię). Mam już nowe opakowanie, bo nie wyobrażam już sobie wieczoru bez niego. Kosztuje 9,99 zł.

YVES ROCHER ELIXIR 7.9
Próbka kremu przeciwzmarszczkowego. Pierwsze wrażenie? Sam silikon. Miałam wrażenie, że nic a nic nie nawilżył mi skóry tylko pokrył ją warstwą silikonu. Oczywiście to tylko mała próbka więc może krem w pełnym wymiarze sprawdza się lepiej ale ja na pewno go nie kupię.

YVES ROCHER HYDRA VEGETAL ŻEL KREM
Bardzo przyjemny krem. Również ma dość silikonową konsystencję, ale przy tym daje odrobinę nawilżenia i fantastyczny komfort na skórze. Świetnie sprawdza się pod makijażem i ładnie rozświetla buzię. Jest trochę za drogi, ale jak będzie w jakiejś dobrej promocji to kupię ponownie. Cena regularna około 40 zł.


MASKA BIOVAX NATURALNE OLEJE
Jak wiecie jestem fanką maseczek tej firmy i bardzo mi one pomogły w zregenerowaniu moich włosów. Tym razem stosowałam wersję "Naturalne Oleje" i bardzo ją lubię. Pięknie pachnie, cudownie wpływa na skórę głowy i regeneruje włosy. Co prawda moje "wysokoporowate" włosy nie za bardzo lubią się z olejem kokosowym ale mimo tego dobrze tą maskę wspominam. Teraz kupię jakąś inną wersję ale i do tej z chęcią wrócę. Koszt to około  18 zł za 250 ml lub około 25 zł za 500 ml.

ALTERRA PAPAJA I BAMBUS SZAMPON
Bardzo lubię szampony Alterry a ten jest w ścisłej czołówce moich ulubieńców. Ma piękny, owocowy zapach, mimo zawartości pochodnej sls jest bardzo łagodny dla włosów i skóry głowy i doskonale myje. Stosowanie go to sama przyjemność. Koszt to 9,49 zł.

FRUCTIS OLEO REPAIR ODŻYWKA 
To mój zdecydowany ulubieniec. Jak wiele osób z "wysokoporowatymi" włosami nie mogę całkowicie zrezygnować z silikonów bo miałabym tzw. siano na głowie :) Dlatego też po umyciu włosów i nałożeniu maski nakładam tą odżywkę na długość włosów. Rewelacyjnie wygładza, ułatwia rozczesywanie i zapewnia ładny wygląd włosom. teraz kupiłam na próbę coś innego, ale po tym na pewno do niej wrócę. Koszt to około 9,99 zł.

SZAMPON BABYDREAM
Bardzo tani szampon bez sls. Jak typowy tego typu szampon plącze dość mocno włosy i trzeba użyć odżywki, ale jest to warte zachodu. Szampon dobrze myje włosy i jest dla nich bardzo łagodny więc za cenę 4,99 zł warto spróbować. Na pewno kupię ponownie.


OLIWKA HIPP
Kolejny genialny produkt. Pięknie pachnie i doskonale działa na skórę - nawilża ją i uelastycznia, dość dobrze się wchłania. Jest dość droga (14,99 zł) w porównaniu do innych oliwek ale zdecydowanie najlepsza. Bardzo polecam i z pewnością do niej wrócę.

OLIWKA BABYDREAM
Tu z kolei jest dobry produkt za bardzo niską cenę. Ma bardzo dobry skład, nie zawiera parafiny i innych świństw i ładnie natłuszcza skórę. Dość długo się wchłania ale można jej to wybaczyć, bo ładnie pachnie, dobrze działa i kosztuje około 6,49 zł. Polecam :)

To tyle. czas powyrzucać te puste opakowania i zacząć się cieszyć zakupami. Muszę wam powiedzieć, że kupiłam kilka kosmetyków, którymi jestem zachwycona i już nie mogę się doczekać aż je Wam pokażę więc wypatrujcie kolejnych postów :)
Buziaki!!!!!!!!!

wtorek, 10 lutego 2015

GOLDEN ROSE RICH COLOR - RECENZJA LAKIERÓW DO PAZNOKCI

 Hej :) Dziś zapraszam na krótkie podsumowanie mojej przygody z lakierami Golden Rose Rich Color. Pokazywałam już Wam na blogu moją mini kolekcję tych lakierów i co nieco o nich pisałam ale czas na konkretną recenzję. Na zdjęciu powyżej znajdują się kolory 57, 14, 28 od lewej do prawej. Oto moja opinia o nich a następnie prezentacja kilku kolorów.

ZALETY:
* Ogromny wybór kolorów
* Są odcienie gładkie, brokatowe, perłowe
* Konsystencja jest dość gęsta ale nie glutowata
* Krycie jest rewelacyjne - 1 warstwa kryje, 2 dają idealny efekt
* Kolory są nasycone, żywe, lśniące
* Trwałość beż żadnej bazy i top coatu to u mnie 3 dni 
* Z bazą i topem trzymają się jeszcze dłużej
* Lakiery mają szeroki i płaski pędzelek
* Są bardzo długo świeże (u mnie nawet te roczne są bez skazy)
* Nie gęstnieją, nie rozwarstwiają się
* Mają bardzo proste, ale efektowne i zgrabne buteleczki
* Nie zauważyłam, żeby zaszkodziły moim paznokciom
* Są bardzo wydajne
* Bardzo szybko wysychają na paznokciach
* Cena to około 6,90 zł za buteleczkę 10,5 ml !!!!

WADY:
 * Dostępność taka sama jak całego Golden Rose - tylko ich stoiska i internet

MOJA OPINIA:
Śmiało mogę powiedzieć, że są to moje ulubione lakiery i mam ich najwięcej ze wszystkich. Pierwszy kolor (nr 13) kupiłam dlatego, że naczytałam się w internecie cudów o tych lakierach. A że u mnie Golden Rose nie ma wcale to zamówiłam jedną buteleczkę przez internet. Nie wiedziałam co to przyjdzie, bo często tak tanie lakiery nie nadawały się do niczego zupełnie. Ale na szczęście w tym wypadku zaczęła się miłość od pierwszego wejrzenia. Zdecydował o tym fakt, że te lakiery na moich paznokciach trzymają się dłużej niż Rimmel 60 second, które wcześniej były dla mnie niezastąpione. Dodatkowo to krycie!!!!!!!!! Większość kolorów mogę śmiało nałożyć jedną warstwą i to w zupełności wystarcza, a drugą warstwę dokładam tylko wtedy gdy naprawdę chcę mieć idealne pazurki. To jest świetne, bo niestety mam wiele lakierów innych firm, które mimo pięknych kolorów wymagają 3 warstw i szlag mnie trafia jak mam z nich korzystać :) Wybór kolorów i faktur jest przeogromny i jak tylko po pierwszym zakupie byłam we Wrocławiu dokupiłam kilka kolorów (i teraz za każdym razem gdy jestem we Wro to zaglądam na ich stoisko i robię małe lub większe zakupy :). Lakiery też mają zawrotnie niską cenę a służą nam długo - są wydajne, mają dużą pojemność i nie psują się (moje najstarsze mają chyba rok i dalej są jak nowe). Jak dla mnie cud, miód i orzeszki :) Jedyna wada jest taka, że Golden Rose nie jest dostępne w jakiś Rossmannach lub innych popularnych drogeriach, bo wtedy łatwiej byłoby coś kupić (i wydać furę pieniędzy... :). 
Ogólnie polecam gorąco tym, którzy jeszcze nie próbowali, bo za taką cenę naprawdę warto. 

Oto prezentacja kilku kolorów:





Post nie jest sponsorowany i wszystkie kosmetyki zakupiłam sama za własne pieniądze. Nic nie miało wpływu na moją pozytywną opinię :)
Buziaki!!!!!!!!!!!!!!!!

piątek, 6 lutego 2015

POST ZAKUPOWY I DROBNE WYJAŚNIENIA :)


Hej :) 
Dziś pokażę Wam moje niewielkie zakupy kosmetyczne. Dalej trzymam się w postanowieniu, że nie kupię nowego produktu póki nie wykończę poprzednika dlatego nie jest tego dużo. Muszę przyznać, że i tak nieźle mi to idzie i zużyłam już naprawdę wiele kosmetyków, które poniewierały mi się po szafkach. 
Zapraszam więc na oglądanie nowych kosmetyków oraz na drobne wyjaśnienia z mojej strony, którymi zwlekałam ale uznałam, że należy Wam się wreszcie jakiś komentarz :)

WYJAŚNIENIA :)
Głównie wyjaśnienia te kierowane są do moich stałych czytelniczek. Jeśli zastanawiałyście się:
* dlaczego od jakiegoś czasu używam stałych produktów
* dlaczego tak rzadko kupuję nowości lub jakieś hitowe produkty pielęgnacyjne
* dlaczego przerzuciłam się w większości na kosmetyki naturalne i delikatne
* dlaczego często ostatnio piszę, że nie podobają mi się jakieś zapachy lub nie robią na mnie wrażenia
lub po prostu w ostatnich miesiącach macie wrażenie, że na blogu jest odrobinę inaczej niż wcześniej to.... macie rację :)
Nie ogłaszałam tego wcześniej i wahałam się czy w ogóle o tym wspomnieć ale uznałam, że krótka informacja nie zaszkodzi. Jak się już pewnie z tego wstępu domyślacie - JESTEM W 6 MIESIĄCU CIĄŻY :):):) To jest powód mojej delikatnej pielęgnacji i ograniczenia testów nowych produktów pielęgnacyjnych - po prostu wybieram kosmetyki bezpieczne dla mnie i dla maleństwa :) Od razu napomknę, że mój blog nie stanie się od teraz blogiem dzidziusiowo-rodzicielskim ;) Dalej tematyka pozostanie taka sama, a powyższa wiadomość jest tu tylko w ramach wyjaśnień :) Wracamy więc do zakupów :)


1. BABYDREAM ŻEL DO MYCIA CIAŁA
Świetny produkt pod prysznic. Jest to u mnie już kolejna butelka i sprawdza się fantastycznie. Używałam go zarówno przed ciążą jak i teraz. Nie zawiera SLS, ma pompkę, nie wysusza skóry, można nim również myć włosy. Kosztuje 9,99 zł za butlę o poj. 500 ml.

2. BABYDREAM OLIWKA
Również kolejna butelka. Używam jej na zmianę z oliwką Hipp, bo obie są świetne a ta dodatkowo o połowę tańsza :) Cena teraz odgrywa u mnie istotną rolę, ponieważ zużycie kosmetyków nawilżających i anty-rozstępowych mam teraz ogromne :)


3. SZAMPON ALTERRA KWIAT LOTOSU I OLIWKA
Szampony z Alterry bardzo lubię, ale tym razem zdecydowałam się na wersję, której jeszcze nie miałam. Ma być to kosmetyk chroniący kolor włosów farbowanych. Mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze jak poprzednie. Kupiony w promocji za 4,99 zł (normalnie 9,49 zł).

4. FACELLE
Mój również ulubiony płyn do higieny intymnej, który równie świetnie myje włosy i twarz. Kosztuje 4,99 zł.


5. LAKIER ELITE MODELS
Mam kolor 10 o nazwie Marta. Dostałam go jako gratis w Rossmannie.

6. BŁYSZCZYK LOVELY KISS KISS LIPS
Kupiłam go, bo chciałam jakiś niedrogi produkt do noszenia w torebce. Chciałam mieć coś co mogę nakładać bez lusterka i co będzie jako tako wyglądać na ustach w zimie. Kosztował około 9 złotych.

7. RIVAL DE LOOP REGENERATION
Mój ukochany krem, który ostatnio mi się skończył. Jest dość tłusty i stosuję go na noc lub na dzień w zimne dni. Świetnie nawilża, wygładza, zmiękcza i dobrze współgra z makikjażem.


8. PRÓBKI
W Rossmannie dostałam również kilka próbek: 
Żel pod prysznic Le Petit Marseiliais - miałam pewną wersję i nie odpowiada mi aktualnie zapach :)
Lirene Pearl Lifting - krem+serum liftingujące
Cleanic dezodorant w chusteczce
Kawa Slim Line

To tyle z zakupów. PPozdrawiam Was serdecznie :):):)

czwartek, 5 lutego 2015

OLEJ MONOI - RECENZJA I ZASTOSOWANIE


Hej :) Dziś parę słów na temat naturalnego oleju Monoi. Tak jak wspominałam już przed wakacjami, staram się obecnie korzystać z możliwie najbardziej naturalnych kosmetyków lub takich, które chociaż mają skład "opróżniony" z kilku niekorzystnych dla mnie substancji. Nie wiem czy na stałe przerzucę się na te bliższe natury produkty czy wrócę całkiem do tych drogeryjnych. Szczerze mówiąc to w obydwu grupach jest mnóstwo cudownych produktów i chyba trzeba będzie po prostu korzystać i z tego  z tamtego :) Ale koniec gadania - zapraszam na recenzję :)

CO TO ZA OLEJ? - wg BiochemiaUrody.com
Olej MONOI to produkt, który powstał dzięki połączeniu naturalnego oleju kokosowego i również naturalnego ekstraktu z Gardenii tahitańskiej. Brzmi nieco egzotycznie, ale to nic innego niż baza olejowa z dodatkiem kwiatowego ekstraktu :) 

MOJE OCZEKIWANIA
Tak właściwie nie miałam jakichś szczególnych oczekiwań - chciałam wypróbować jakiś nieznany mi typ oleju naturalnego. Padło na olej kokosowy, który jest dość popularny ale u mnie go wcześniej nie było. A że byłam ciekawa jak pachnie olej wzbogacony kwiatowym ekstraktem to kupiłam właśnie Monoi (zapach ten jest opisywany jako naturalne perfumy, egzotyczno-kwiatowy urzekający zapach). 

IDEALNE ZASTOSOWANIE
U mnie ten olej sprawdził się idealnie w... demakijażu :) Jak już pewnie wiecie lubię wykonywać demakijaż mleczkami i innymi bardziej kremowymi produktami (ze względu głównie na suchą cerę) a o olejach słyszałam już dawno. Podobno oleje naturalne są łatwe w użyciu oraz szybko i dokładnie rozpuszczają cały makijaż pielęgnując jednocześnie. I co? Zgadzam się z tym w 100%. Wieczorem nakładam niewielką porcję oleju na dłonie i nakładam na suchą twarz z pełnym makijażem (pomijając oczy). Po chwili masażu twarzy zostawiam ją na chwilę, biorę wacik, zwilżam wodą i nakładam na niego małą porcję oleju. Takimi wacikami zmywam makijaż oczu. Następnie moczę w dość ciepłej wodzie moją tetrową szmatkę lub mały ręczniczek i przykładając do twarzy zmywam resztki rozpuszczonego makijażu. Płukam szmatkę i powtarzam kilka razy tą zabawę z wodą. Buzia jest niesamowicie czysta.

INNE MOŻLIWE ZASTOSOWANIA
* Do olejowania włosów
* Do wcierania w skórki paznokci
* Do dłoni i ust
* Jako "balsam" do ciała
* Jako naturalne perfumy "w kremie"


ZALETY
* Całkowicie naturalny 
*Świetnie zmywa makijaż
* Zostawia cerę ukojoną i wypielęgnowaną
* Nie zapycha mnie
* Korzystnie wpływa na skórki wokół paznokci
* W miarę się wchłania w ciało 
* Mimo stałej konsystencji szybko się rozpuszcza

WADY
* U mnie nie sprawdza się na włosach (są wysokoporowate i nie lubią oleju kokosowego)
* Jest dość drogi - kosztuje ok. 13 zł za 50 ml (czyli widoczny na zdjęciu mały pojemniczek)
* Jest mało wydajny, szczególnie jeśli używamy go na ciało lub włosy
* Ma konsystencję smalcu :)
* Zapach wcale "nie powala"

PODSUMOWANIE
Jako preparat do demakijażu jest ekstra. Na początku dziwnie się czułam wcierając olej w skórę z makijażem ale efekty były naprawdę zadowalające. Jeśli chodzi o oczy to można zmywać je bezpośrednio olejem ale przez chwilę po tym mamy wrażenie świata za mgłą - zdecydowanie lepiej jest gdy używam zwilżonego wacika. Bałam się o to, że ten olej może mnie zapchać, ponieważ słyszałam, że olej kokosowy ma wysokie właściwości komedogenne. Nic takiego jednak się nie stało, a zużyłam już cały jeden pojemniczek 50 ml. Bardzo zawiodłam się jednak na pojemności i wydajności tego oleju - opakowania okazują się o wiele mniejsze niż to sobie wyobrażałam. Olej znika w ekspresowym tempie jeśli używam go do czegoś innego niż demakijaż - jako preparat na ciała ładnie natłuszcza skórę i nawet jak na olej szybko się wchłania ale to jest po prostu nie opłacalne. W przypadku włosów to wiem, że wiele osób o gładkich i niskoporowatych włosach lubi preparaty na bazie oleju kokosowego, natomiast u mnie ten olej nic ciekawego nie robi. Zapach, który wszędzie jest opisywany jako bardzo atrakcyjny, perfumowany u mnie nie wywołuje aż takiego szału. Pachnie w miarę ładnie, delikatnie kwiatowo ale nie jest to jakiś cud. 

Po zużyciu całego opakowania wiem jedno - z całą pewnością będę kontynuowała olejowy demakijaż :) Mam jeszcze jedno opakowanie oleju monoi a później wypróbuję coś nowego - może olej z awokado, bo moja skóra się z nim lubi. Jeśli chcecie wypróbować czegoś nowego w pielęgnacji to polecam przetestowanie olejów. Może wystarczy jednak kupić tradycyjny olej kokosowy, który może nie pachnie ale można go dostać w większych i bardziej ekonomicznych opakowaniach.

Buziaki :):):)

niedziela, 1 lutego 2015

ULUBIEŃCY STYCZNIA 2015


Hej :) Styczeń straaaasznie mi się dłużył i cieszę się, że jest już za nami. A co przed nami?? Luty, który szybciutko minie i w marcu będzie widać symptomy wiosny :) To optymistyczna, ale mam nadzieję, że realna wizja. Ale wracając do nieszczęsnego stycznia, to mało produktów kosmetycznych mnie w jakiś sposób zachwyciło, a całkiem sporo rozczarowało. W związku z tym dzisiaj pokażę Wam tylko te "perełki" które z prawdziwą radością używałam w styczniu. oto one :)

1. KREM RIVAL DE LOOP REGENERATION
O tym kremie już nie raz wspominałam. Przez praktycznie cały okrągły rok używam go na noc ze względu na to, że ma bardzo bogatą i dość tłustą konsystencję. W tej roli sprawdza się po prostu idealnie - nawilża, lekko natłuszcza moją suchą cerę i zapewnia jej miękkość. Przy tym nie zapycha i delikatnie pachnie. W swoim składzie zawiera masło shea, olej sojowy, świeże komórki z dyni, witaminę E, olej z winogron i z wiesiołka. Jest bardzo wydajny i po prostu fantastyczny a kosztuje około 10 zł !!! W styczniu stosowałam go jako krem na dzień i również pod makijażem sprawdzał się rewelacyjnie. Polecam gorąco :) RECENZJA

2. SZMINKA BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET
O tych szminkach było już głośno wszędzie. Ja swój egzemplarz kupiłam na początku grudnia po wielu tygodniach zastanawiania się nad kolorem. I mój wybór padła na czerwień, a mianowicie na odcień          
01 Personne ne rouge! I był to strzał w dziesiątkę :) Szminka jest w lekko ciepłym odcieniu czerwieni, jest bardzo trwała i niesamowicie nasycona. Gdy pierwszy raz pomalowałam nią usta to byłam w szoku jak zmienia to wygląd całego makijażu. Uważam że w klasycznym zastosowaniu jest idealna na wieczór ale znalazłam patent, żeby się z nią nie rozstawać na co dzień :) Po prostu nakładam jej bardzo niewielką ilość i wklepuję palcem lub jakimś pędzelkiem. Cena około 50 zł (w internecie połowę taniej).

3. PODKŁAD RIMMEL WAKE ME UP
Bardzo lubiłam ten podkład, ale do niedawna nie był moim numerem jeden (wyprzedzał go Bourjois Healthy Mix). W styczniu jednak, kiedy dni były chłodne ten podkład był niezastąpiony. Ma bardzo kremową formułę, która otula twarz i średnie krycie. Zawiera również rozświetlające drobinki przez co nawet sucha cera wygląda promiennie. Ja mam odcień 103 True Ivory. Polecam bardzo do właśnie do cery suchej i normalnej, do innych raczej się n ie sprawdzi. Kosztuje około 42 zł. RECENZJA

4. BALSAM DO UST CARMEX
Kupiłam go już kilka miesięcy temu ale nie używałam. Teraz natomiast jest dla moich ust wybawieniem. Kiedy tylko czuję, że skóra zaczyna się przesuszać (czyli codziennie :) to nakładam go grubszą warstwą i od razu czuję ulgę. Ładnie wygładza usta, daje komfort noszenia i dobrze się na nich trzyma więc jestem z niego bardzo zadowolona. Muszę przyznać, że jego działanie pielęgnacyjne jest krótkotrwałe ale i tak jest to najlepszy produkt jaki dotychczas miałam, który faktycznie koi usta. Zawiera znienawidzoną przeze mnie parafinę, ale w tym wydaniu sprawdza się ona dobrze. Kosztuje około 10 zł.

5. PĘDZEL HAKURO H22
Hit. Odkąd go mam nie mogę się nim nacieszyć. Jest on przeznaczony do nakładania korektora, lub pudru pod oczy o także rozświetlacza. Ja uwielbiam go właśnie do utrwalania korektora w okolicach oczu ale co chwilę wynajduję dla niego inne zastosowania. Jest też świetny do konturowania nosa, albo do szybkiego roztarcia jednego cienia na powiekach. Jest wykonany z syntetycznego włosia i kosztował około 27 złotych. Szerszy opis tutaj .

Chciałabym, żeby luty zasypał mnie dużą ilością ciekawych kosmetyków, szczególnie, że przeglądając inne blogi natknęłam się na wiele rzeczy, których bardzo chciałabym spróbować :) Oby okazały się trafione.
Buziaki !!!!!