Etykiety

sobota, 18 października 2014

GREEN PHARMACY RUMIANEK LEKARSKI - RECENZJA SZAMPONU


Hej ;) Dziś zapraszam na recenzję szamponu, który właśnie udało mi się wykończyć do dna. Miałam napisać o nim nieco wcześniej ale uznałam, że wstrzymam się z opinią do (jego) końca, bo uczucia miałam mieszane. Opinia się nie zmieniła więc wreszcie napiszę dziś co i jak z tym specyfikiem. Zapraszam na recenzję :)

OPIS PRODUCENTA
"W ziołowych szamponach serii Green Pharmacy zebraliśmy wszystko czym obdarza nas Matka Natura. Wyciąg z rumianku wzmacnia, działa przeciwzapalnie, regeneruje, łagodzi podrażnienia i swędzenie skóry, odżywia cebulki włosów. Zawiera flawonoidy zwalczające wolne rodniki. Przywraca włosom zdrowie, daje piękne, naturalne refleksy. Bogactwo witaminy C, naturalnego przeciwutleniacza oraz witamina B3, poprawia stan skóry głowy. Szampon daje włosom lekkość, połysk, elastyczność i nawilżenie."

MOJE OCZEKIWANIA 
Jest to mój pierwszy kosmetyk firmy Green Pharmacy i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na tą markę w sklepie. zaciekawiła mnie dopiero po przeczytaniu kilku pochlebnych recenzji na temat ich kosmetyków w internecie. Zdecydowałam się na szampon, ponieważ tego akurat mi brakowało. Liczyłam na delikatny, dość naturalny kosmetyk za niewielkie pieniądze. Głównie zależało mi właśnie na łagodnym myciu włosów i korzystnym wpływie na ich wygląd.

ZALETY
* Zdecydowanie i pięknie nabłyszcza włosy
* Włosom blond nadaje ładny odcień
* Nie zawiera parabenów i barwników syntetycznych
* Odbija włosy u nasady i nadaje puszystość

WADY
* Szampon nie zawiera SLS i SLES ale ma Sodium Myreth Sulfate (podobne właściwości)
* Jak na szampon z silnym detergentem to pieni się beznadziejnie
* Zapach jest mało przyjemny (chemiczno-ziołowy)
* Szampon jest mało wydajny
* Dobrze oczyszcza ale z pewnością nie jest delikatny
* Nie wpływa korzystnie na skórę głowy i włosy tak jak obiecał producent

MOJA OPINIA
Ten szampon nie spełnił moich oczekiwań. Liczyłam na delikatność przez informację, że nie zawiera SLS i innych świństw natomiast wygląda na to, że producent celowo wsadził zamiast SLS Sodium Myreth Sulfate, żeby móc się pochwalić na etykiecie brakiem SLS. Liczy na nieświadomość klientów lub na pośpiech, który w moim wypadku okazał się skuteczny bo sama również nie sprawdziłam składu w drogerii tylko dopiero w domu. Tak czy siak skoro już zostałam posiadaczką mocnego szamponu to liczyłam chociaż na świetne właściwości użytkowe tak jak w przypadku innych tego typu produktów (jak np Gliss Kur czy Ultra Doux). Ale i tu się rozczarowałam, bo nie było tu ani świetnego pienienia ani super wydajności ani tym bardziej pięknego zapachu. Tak więc jak dotąd same negatywy. Jednak nie mogę powiedzieć, że niczym pozytywnym mnie ten kosmetyk nie zaskoczył. Okazało się, że ma on jedną ważną zaletę - pięknie nabłyszcza włosy i poprawia kolor włosów blond. Zaczęłam go używać jeszcze latem i po jego użyciu moje włosy blond wyglądały w słońcu bajecznie. Były błyszczące, kolor żywy, jasny i ładny. Dodatkowo szampon korzystnie wpływa na puszystość włosów i odbicie ich od nasady. Nie jest to więc w żadnym wypadku jakiś bubel i w sumie zużyłam go do dna bez zmuszania się :) Jednak do ideału mu bardzo, bardzo daleko więc na ten moment z pewnością do niego nie wrócę. Może latem przydarzy nam się jakiś wspólny epizod? Kto wie... :)

Tak przedstawia się moja recenzja, ae najciekawsza jestem Waszych. Miałyście styczność z szamponami tej marki? Dajcie znać :)
Buziaki!!!!

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że taki kiepski, ja składów dobrze czytać nie umiem, a często takie produkty i tak kupuję w pośpiechu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby wiem co i jak, ale tak naprawdę zawsze biorę to co mi wpadnie w oko a składy sprawdzam później :)

      Usuń
  2. Tego nigdy nie miałam. Jeśli się nie mylę to w mojej Biedronce jeszcze są jakieś szampony tej firmy. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam chyba w takich małych buteleczkach :)

      Usuń
  3. Ja bardzo polubiłam ich szampon z olejem arganowym :) Teraz mam z żenszeniem (chyba :D) i też całkiem nieźle daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam też, ale nie przypadł mi do gustu jak i tobie...
    Zapraszam też do mnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)