niedziela, 26 października 2014

NIEKOSMETYCZNI ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA


Hej Dziewczyny! Bardzo Was przepraszam, że ostatnio posty pojawiają się wyjątkowo rzadko. Przyczyna to oczywiście ciągłe problemy z Internetem (chyba zrobię post i "obsmaruję" tu operatora!) nałożone na duże natężenie pracy. W praktyce wygląda to tak, że jak mam czas i chcę coś napisać to nie ma Internetu, natomiast gdy lecę do pracy to w cudowny sposób się pojawia. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i z chęcią poczytacie o niekosmetycznych ulubieńcach października ;) Zapraszam!


1. E L JAMES - PIĘĆDZIESIĄT TWARZY GREYA
Ta książka to bestseller i hit już od jakiegoś czasu, ale wcześniej nie zabierałam się za nią ponieważ komentarze na jej temat były dwuznaczne. Jedni mówili, że jest to najlepsza i najbardziej wciągająca książka ever, inni natomiast, że to przesycona seksem szmira. Na szczęście moja koleżanka jest fanką tej książki i pożyczyła mi pierwszą część (z trzech). I co o niej myślę? Oczywiście jest to naszpikowana erotyzmem książka, w której pełno jest śmiałych i czasem nieco bulwersujących opisów, ale nie zmienia to faktu, że książka jest fantastyczna :) Dla mnie jest to przede wszystkim historia miłosna, opowieść o związku i to takim współczesnym, z przeszkodami natury psychologicznej a nie miła opowiastka rodem z Disney'a. Książka wciąga i uzależnia bardzo i w 3 tygodnie przeczytałam już dwa tomy. Została mi część trzecia, na którą już nie mogę się doczekać :) Jeśli nie czytałyście to bardzo serdecznie Wam ją polecam :)


2. JO NESBO - CZŁOWIEK NIETOPERZ
Bardzo lubię czytać dobre kryminały, w szczególności skandynawskie. Po moim zachwycie nad Stiegiem Larssonem i Camilą Lackberg przyszedł czas na Jo Nesbo. To pierwsza książka tego autora jaką przeczytałam, ponieważ kupiłam ją w promocji w supermarkecie. Bardzo mi się podobała mimo faktu, że nie trzyma w napięciu tak jak seria pani Lackberg. Dlaczego? Dlatego, że świetnie się ją czyta, książka ma bardzo fajny klimat i zaskakujące zwroty akcji. Zakończenie jest oczywiście zaskakujące :) Z całą pewnością sięgnę po więcej książek tego autora i Wam również je polecam!


3. ELLE
Moje ukochane, kobiece czasopismo. jedyne na rynku, które czytam z pasją "od dechy do dechy" i za którym biegam po kioskach jak nienormalna :) Za co je tak lubię? Za bardzo ciekawe artykuły na wiele tematów, za mnóstwo inspiracji, za przepiękne sesje zdjęciowe, i to, że jest tu wszystkiego po trochę :) Świetny magazyn, za który warto zapłacić, bo nie oglądamy go w 10 minut tylko jest co poczytać przez wiele dni. Super!


4. ALLY McBEAL
Wiele kobiet ma swój chociaż jeden ulubiony serial, który mogłyby oglądać non stop. Moja koleżanka z pasją ogląda "Seks w wielkim mieście" i "Przyjaciół". Inna z kolei szaleje na punkcie "Ostrego dyżuru", a moja mama kolekcjonuje kolejne serie "Chirurgów" :) To fantastyczne, że mamy taki wybór na rynku i każdy może znaleźć coś dla siebie na relaksujący wieczór. Moim serialem wszech czasów jest "Ally McBeal". Odkąd pierwszy raz obejrzałam to w telewizji będąc chyba w 1 klasie liceum to wiedziałam, że nie ma dla mnie bardziej zabawnego, pokręconego i wciągającego serialu ;) Oglądałam wszystkie serie chyba z milion razy, odcinki znam prawie na pamięć a i tak jak zaczyna się sezon jesienno-zimowy to nie ma dla mnie nic lepszego niż kubek herbaty i kilka odcinków Ally McBeal :) :) :) Udało mi się kupić wszystkie odcinki kilka lat temu na DVD w kilku wersjach językowych i to mój skarb :) 

To już wszyscy niekosmetyczni ulubieńcy października. Czy Wy też jesteście tak pokręcone na punkcie jakiegoś serialu bądź książki?? Dajcie koniecznie znać na jakim punkcie Wy macie świra :)
Buziaki!!!!

sobota, 18 października 2014

GREEN PHARMACY RUMIANEK LEKARSKI - RECENZJA SZAMPONU


Hej ;) Dziś zapraszam na recenzję szamponu, który właśnie udało mi się wykończyć do dna. Miałam napisać o nim nieco wcześniej ale uznałam, że wstrzymam się z opinią do (jego) końca, bo uczucia miałam mieszane. Opinia się nie zmieniła więc wreszcie napiszę dziś co i jak z tym specyfikiem. Zapraszam na recenzję :)

OPIS PRODUCENTA
"W ziołowych szamponach serii Green Pharmacy zebraliśmy wszystko czym obdarza nas Matka Natura. Wyciąg z rumianku wzmacnia, działa przeciwzapalnie, regeneruje, łagodzi podrażnienia i swędzenie skóry, odżywia cebulki włosów. Zawiera flawonoidy zwalczające wolne rodniki. Przywraca włosom zdrowie, daje piękne, naturalne refleksy. Bogactwo witaminy C, naturalnego przeciwutleniacza oraz witamina B3, poprawia stan skóry głowy. Szampon daje włosom lekkość, połysk, elastyczność i nawilżenie."

MOJE OCZEKIWANIA 
Jest to mój pierwszy kosmetyk firmy Green Pharmacy i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na tą markę w sklepie. zaciekawiła mnie dopiero po przeczytaniu kilku pochlebnych recenzji na temat ich kosmetyków w internecie. Zdecydowałam się na szampon, ponieważ tego akurat mi brakowało. Liczyłam na delikatny, dość naturalny kosmetyk za niewielkie pieniądze. Głównie zależało mi właśnie na łagodnym myciu włosów i korzystnym wpływie na ich wygląd.

ZALETY
* Zdecydowanie i pięknie nabłyszcza włosy
* Włosom blond nadaje ładny odcień
* Nie zawiera parabenów i barwników syntetycznych
* Odbija włosy u nasady i nadaje puszystość

WADY
* Szampon nie zawiera SLS i SLES ale ma Sodium Myreth Sulfate (podobne właściwości)
* Jak na szampon z silnym detergentem to pieni się beznadziejnie
* Zapach jest mało przyjemny (chemiczno-ziołowy)
* Szampon jest mało wydajny
* Dobrze oczyszcza ale z pewnością nie jest delikatny
* Nie wpływa korzystnie na skórę głowy i włosy tak jak obiecał producent

MOJA OPINIA
Ten szampon nie spełnił moich oczekiwań. Liczyłam na delikatność przez informację, że nie zawiera SLS i innych świństw natomiast wygląda na to, że producent celowo wsadził zamiast SLS Sodium Myreth Sulfate, żeby móc się pochwalić na etykiecie brakiem SLS. Liczy na nieświadomość klientów lub na pośpiech, który w moim wypadku okazał się skuteczny bo sama również nie sprawdziłam składu w drogerii tylko dopiero w domu. Tak czy siak skoro już zostałam posiadaczką mocnego szamponu to liczyłam chociaż na świetne właściwości użytkowe tak jak w przypadku innych tego typu produktów (jak np Gliss Kur czy Ultra Doux). Ale i tu się rozczarowałam, bo nie było tu ani świetnego pienienia ani super wydajności ani tym bardziej pięknego zapachu. Tak więc jak dotąd same negatywy. Jednak nie mogę powiedzieć, że niczym pozytywnym mnie ten kosmetyk nie zaskoczył. Okazało się, że ma on jedną ważną zaletę - pięknie nabłyszcza włosy i poprawia kolor włosów blond. Zaczęłam go używać jeszcze latem i po jego użyciu moje włosy blond wyglądały w słońcu bajecznie. Były błyszczące, kolor żywy, jasny i ładny. Dodatkowo szampon korzystnie wpływa na puszystość włosów i odbicie ich od nasady. Nie jest to więc w żadnym wypadku jakiś bubel i w sumie zużyłam go do dna bez zmuszania się :) Jednak do ideału mu bardzo, bardzo daleko więc na ten moment z pewnością do niego nie wrócę. Może latem przydarzy nam się jakiś wspólny epizod? Kto wie... :)

Tak przedstawia się moja recenzja, ae najciekawsza jestem Waszych. Miałyście styczność z szamponami tej marki? Dajcie znać :)
Buziaki!!!!

czwartek, 16 października 2014

ZAKUPY I ZAMÓWIENIE Z COCOLITA.PL


Hej :) Niestety jak zwykle, kiedy obiecałam sobie nic już nie kupować, skończyły mi się pewne rzeczy. I chcąc - nie chcąc musiałam zrobić zakupy. Kupiłam kilka kosmetyków, których już używałam oraz kilka, na które od dawna spoglądałam :) Zapraszam więc ka krótki opis tego co do mnie trafiło :)


1. BABYDREAM FUR MAMA EMULSJA DO CIAŁA
Mój ukochany balsam do ciała!!! To już moje trzecie opakowanie i będę kupowała go non stop dotąd aż mi się nie znudzi :) Dlaczego tak go lubię?? Bo ma piękny, delikatny zapach, fantastycznie nawilża skórę i pozostawia ją niesamowicie miękką i zadbaną. Dodatkowo ma przyjemną konsystencję, dość szybko się wchłania i jest tani (12,99 zł). Balsam teoretycznie ma zapobiegać rozstępom. Takiego działania nie zauważyłam w jakimś szczególnym stopniu ale zdecydowanie korzystnie wpływa on na elastyczność skóry więc może z czasem rzeczywiście jakiś efekt będzie. Jest to jeden z niewielu balsamów, które lubię i które śmiało mogę Wam polecić.

2. BABYDREAM FUR MAMA PŁYN DO KĄPIELI
Ten płyn to już moje drugie opakowanie i stosuję go jako żel pod prysznic. Muszę przyznać, że wiele o tej serii kosmetyków słyszałam wcześniej i zawsze mnie zastanawiało po co dziewczyny kupują kosmetyki dla kobiet w ciąży skoro jest tyle innych preparatów na rynku. i teraz już wiem. Nie chodzi tu o przeznaczenie tych kosmetyków ale po prostu o ich fantastyczną jakość. Ten płyn stosowany jako żel pod prysznic jest niesamowity. Doskonale myje, cudownie pachnie i pozostawia skórę miękką, gładką i nawilżoną. Wcześniej uważałam, że to niemożliwe w przypadku żelu pod prysznic ale myliłam się :) Jedynie konsystencja jest dość rzadka (bo jednak to płyn do kąpieli) ale zupełnie mi to w niczym nie przeszkadza. Jest ekstra i kosztuje 9,99 zł za 500 ml!!! ;)


3. ZIAJA 30+ KREM NAWILŻAJĄCY
Wielki powrót ;) Mój aktualny krem do twarzy zaczął powoli dobijać dna i zastanawiałam się  co teraz kupić. Miałam ochotę na coś innego niż dotychczasowy Rival de Loop Hydro, a krem Yves Rocher Hydra Vegetal mam ciągle i używam od czasu do czasu. I zobaczyłam na półce Ziaja 30+, czyli krem bez którego nie mogłam się obejść parę miesięcy temu. Kupiłam :) To bardzo dobry krem, który przyjemnie nawilża skórę i wprost idealnie sprawdza się pod makijaż. Ja mam cerę raczej normalną ze skłonnością do przesuszeń i dla mnie jest idealny. Szybko się wchłania, zostawia skórę widocznie nawilżoną ale nie jakoś bardzo świecącą (ma lekką konsystencję). kosztuje około 9,99 zł za 50 ml.

4. YVES ROCHER ŻEL POD PRYSZNIC LAWENDOWY
Uwielbiam zapach lawendy i za każdym razem gdy widziałam ten żel na innych blogach to aż uszy mi się trzęsły żeby go zaraz mieć :) Ostatnio byłam w sklepie YR i wreszcie go dorwałam. Co do właściwości to nic nie mogę jeszcze napisać, bo go nie używałam ale zapach ma po prostu obłędny!!! Pachnie tak idealnie lawendowo - nie za bardzo ziołowo, nie za bardzo kwiatowo. Tak w sam raz :) Kosztował mnie 7,99 zł za 200 ml. 

5. KULKI DO KĄPIELI YVES ROCHER
Nigdy nie miałam czegoś takiego jak kulki do kąpieli dlatego zdecydowałam się na te dwie sztuki o zapachu jeżynowym :):):) Czekają na swoją kolej, więc jeśli je miałyście to dajcie znać czy są fajne! Każda z nich kosztowała około złotówki.

Ze względu na to, że po wykończeniu mojego pudru z Guerlain nie zakupiłam nic innego zaczął mi doskwierać pewien brak. Zdecydowałam się zamówić puder, nowy odcień różu i jakąś fajną szminkę z Cocolita.pl. Oto co kupiłam:


6. BOURJOIS HEALTHY BALANCE PUDER
Szukałam pudru, który nie będzie prawie wcale matujący a jedynie ładnie wykańczający makijaż. Matu nie potrzebuję, bo skóra czasami mi się przesusza a poza tym podoba mi się jej naturalny blask. Ten puder z Bourjois ma właściwości odrobinkę matujące ale jego główne zadanie to ujednolicanie kolorytu cery. Przeczytałam trochę negatywnych opinii o tym produkcie w internecie, ale mimo wszystko postanowiłam zaufać marce Bourjois, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Na ten moment mogę powiedzieć, że pierwsze wrażenie jest fantastyczne i dokładnie o coś takiego mi chodziło ;) Szersza recenzja za jakiś czas. Kosztował mnie on 29,99 zł i mam kolor 52 Vanilla.

7. BOURJOIS RÓŻ DO POLICZKÓW
Zawsze chciałam mieć róż od Bourjois - to kultowy kosmetyk używany od pokoleń. Chciałam wypróbować go na własnej skórze ale w drogerii kosztuje on 49,99 zł!!! To dla mnie troszkę dużo jak za róż, ale na Cocolita.pl zobaczyłam je za 29,99 zł w szerokiej gamie kolorystycznej :) Wybrałam odcień 16 Rose Coup De Foudre, ponieważ to kolor jakiego mi brakowało. Jest to piękny, brzoskwiniowy odcień w ciepłej tonacji z bardzo bardzo maleńkimi złotymi drobinkami, których nie widać na twarzy a nadają jedynie rozświetlenia. Dodatkowo róż niesamowicie pachnie, jest wypiekany i ma dołączone lusterko oraz mały (ale bardzo sprytny i przydatny) pędzelek. Pierwsze wrażenie jak najbardziej na tak :)

8. LOREAL INFALLIBLE NR 237 BLUSHING ROSE
Na tą szminkę zdecydowałam się ze względu na piękny, różowy kolor idealny na jesień. Niestety tu się strasznie rozczarowałam... Kolor, który otrzymałam oczywiście w 100% zgadza się z tym co było na stronie internetowej jednak nie sprawdziłam, że akurat ta szminka ma perłowe wykończenie.... Nie znoszę perłowych szminek, które lekko zalatują mi tandetą a w dodatku perłowy połysk od razu tu sprawia, że szminka zdecydowanie wpada w chłodny odcień a nie ciepły i różany jakiego się spodziewałam. No cóż, moje niedopatrzenie ale strata niewielka, bo kosztowała jedynie 12,90 zł. Pewnie ją komuś podaruję.


To już wszystkie zakupy. Miało być krótko a wyszło jak zwykle :) Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu i bardzo mocno Was pozdrawiam!
Buziaki :)
PS/ Post nie jest w żaden sposób sponsorowany :)

poniedziałek, 13 października 2014

VERSATILE BLOGGER AWARD - ODPOWIEDŹ NA NOMINACJĘ


Hej dziewczyny! W ostatnim czasie zostałam bardzo miło zaskoczona przez jedną z moich miłych czytelniczek, a mianowicie Blond Ivy z bloga http://www.blondivy.blogspot.com/. Nomonowała mnie Ona do zrealizowania krótkiego tagu Versatile Blogger Award, w którym chodzi głównie o to, żeby zdradzić kilka faktów o sobie :) Oto więc pokrótce opisane kilka faktów z mojego życia.

FAKT 1
 Aktualnie mam 25 lat i jestem zodiakalnym koziorożcem. Strasznie przeżywałam fakt przekroczenia tej granicy wiekowej, ponieważ naczytałam się o "zanikających włóknach kolagenowych w skórze" oraz o tym, że "po 25 roku życia pojawiają się pierwsze zmarszczki, siwe włosy i to czas kiedy trzeba zacząć ostrą walkę ze starzeniem" :) Ten stan histerii trwał u mnie na szczęście tylko 2-3 dni, potem znormalniałam ;)

FAKT 2
Z zawodu jestem inżynierem technologii chemicznej. Ukończyłam Politechnikę Wrocławską. 

FAKT 3
Uwielbiam czytać ciekawe książki. Najczęściej sięgam po skandynawskie kryminały (Camilla Lackberg, Stieg Larson) lub jakieś niezwykle wciągające powieści. Carlos Ruiz Zafon to dla mnie najlepszy pisarz ever, a aktualnie czytam serię "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a".

FAKT 4
Uwielbiam gotować, co pewnie zauważyliście przez przewijające się czasem u mnie przepisy na blogu. Jest to znacząca część mojego życia i największą radość mi sprawia kiedy mam dla kogo gotować - choćby to było pół armii :) 

FAKT 5
Nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę myć naczyń i zrobię wszystko, żeby się od tego wykręcić :) Zmywarka to mój najlepszy przyjaciel, którego nie zamienię na nic innego. 

FAKT 6
Strasznie lubię moje kochane koleżanki, z którymi z powodu intensywnej pracy widuję się niezwykle  rzadko. Natomiast nie wyobrażam sobie życia bez przyjaciół i bez grona tych fantastycznych osób, które mnie otaczają. Uwielbiam ich wszystkich razem i każdego z osobna i z tego miejsca wszystkich serdecznie pozdrawiam :)

FAKT 7
 Cierpię na lekki (czasem nieco cięższy) zakupoholizm kosmetyczno-odzieżowy i już nawet nie staram się z tym walczyć a jedynie bardziej rozsądnie wybierać kupowane produkty. Muszę nawet przyznać, że ostatnio mi się to udaje i coraz celniej  wybieram to co dla mnie dobre :) 



Aby moja odpowiedź była pełna powinnam zrobić te oto rzeczy:
  • nominować 15 blogów/ minimum 7 do wyróżnienia,      
  • poinformować wybranych przez siebie bloggerów o wyróżnieniu,
  • wyłonić o sobie 7 faktów,
  • podziękować Bloggerowi, który Cię nominował u niego na blogu,
  • zawiesić nagrodę na swoim blogu.     

Nie mogę się jednak zdecydować kogo nominować więc serdecznie zapraszam wszystkich, którzy mają na to ochotę. Z miłą chęcią poczytam o faktach z Waszego życia więc śmiało podsyłajcie linki :)
Buziaki


piątek, 10 października 2014

ALTERRA KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC EKO-POMARAŃCZA I EKO-WANILIA - RECENZJA


Hej :) Kolejny kosmetyk marki Alterra skusił mnie jakiś czas temu w Rossmannie i nie mogłam się doczekać jego użycia. Jest to żel pod prysznic Alterra Eko-Pomarańcza i Eko-Wanilia. Zapraszam Was na recenzję tego produktu, ponieważ niedawno zużyłam go do dna i chcę już wyrzucić puste opakowanie :)

MOJE OCZEKIWANIA
Sięgając w sklepie po ten żel w głowie miałam wiele recenzji przeczytanych o nim w Internecie. Głównie były to pozytywne komentarze oraz rozpływanie się wręcz nad zapachem tego kosmetyku. Dodatkowo na jego korzyść przemówił skład, który jak to w kosmetykach Alterry jest świetny, oraz brak SLS. Nie wąchałam i nie macałam go w sklepie, bo nie mam takiego zwyczaju ;) Kupiłam i za 250 ml zapłaciłam jakieś 6 złotych.


ZALETY
* Jest niesamowicie delikatny dla skóry
* Nic a nic nie przesusza 
* Zostawia skórę przyjemnie miękką i delikatną
* Ma bardzo dobry skład bez SLS
* Opakowanie jest poręczne 
* Niska cena

WADY
* Jak dla mnie zapach nie do zniesienia
* Tragiczna wydajność
* Zero pienienia się 
* Bardz dziwne odczucia podczas mycia


MOJA OPINIA
Jeśli chodzi o ten żel to jestem zdecydowanie na NIE. Bardzo się zdziwiłam, ponieważ wszystkie wcześniejsze doświadczenia z Alterrą były przyjemne. W tym żelu przede wszystkim przeszkadza mi zapach, choć większość osób w Internecie go chwali. Jest to jak dla mnie zapach pomarańczowego aromatu do ciast lub jakiejś pomarańczowo-waniliowej babki. Nie mam zamiaru pachnieć jak ciastko i zapach ten strasznie mi przeszkadzał zarówno podczas samego mycia jak i później na skórze. Bardzo możliwe, że po prostu tylko ja jedna nie lubię takich zapachów :) Tak czy siak zarówno ten produkt jak i wcześniej przeze mnie opisywany Le Petit Marseiliais Kwiat Pomarańczy mają dokładnie tą samą nutę zapachową i mi ona nie odpowiada (chociaż w porównaniu do Le Petit Marseiliais Alterra pachnie o wiele gorzej). Jeśli chodzi o samo mycie to ten żel również nie przypadł mi do gustu. Po pierwsze zupełnie się nie pieni i ma się wrażenie, że nakładamy na siebie jakiś balsam a nie produkt myjący. Uczucie świeżości również tutaj nie istnieje. Wydajność jest bardzo marna i tak właściwie to butelka 250 ml starczyła mi na jakiś tydzień. Jedyną zaletą tego żelu jest to, że rzeczywiście jest bardzo delikatny dla skóry i zostawia ją bardzo miękką, delikatną i nawilżoną. Jednak przy tylu wadach n ie jestem w stanie go używać a znam kilka o niebo lepszych żeli bez SLS, których wartości użytkowe i zapach są super a cena zbliżona.

Podsumowując, więcej tego żelu nie kupię :) A Wy miałyście z nim styczność?? Może tak jak większości podoba Wam się jego zapach?? Dajcie koniecznie znać ;)
Buziaki!

wtorek, 7 października 2014

YVES ROCHER HYDRA VEGETAL - KREM SPF 25 KONTRA ŻEL-KREM


Hej :) Dziś parę słów na temat dwóch kremów marki Yves Rocher. Obydwa pochodzą z tej samej serii, są przeznaczone do tego samego typu cery i zostały przeze mnie kupione w tym samym momencie. Jednak moja opinia na temat każdego z nich jest tak różna, że postanowiłam Wam nieco przybliżyć ich zalety i wady. Zapraszam do czytania :)


OPIS PRODUKTÓW WEDŁUG PRODUCENTA
ŻEL KREM to według producenta preparat wzbogacony o sok z klonu z Kanady, posiadający właściwości zatrzymujące wodę w skórze - dla lepszego nawilżenia. Produkt intensywnie nawilża skórę przez 24h i pozostawia ją bardziej elastyczną i pełną blasku.

KREM NAWILŻAJĄCY Z SPF 25 to preparat który jednocześnie zapewnia ochronę przeciwsłoneczną (SPF 25). Twoja skóra będzie chroniona, pełna blasku i idealnie nawilżona przez cały dzień. Krem przystosowany do skóry normalnej, mieszanej i odwodnionej. Lekka, specjalnie opracowana, konsystencja fluidu sprawia, że krem może być stosowany przez cały rok.


MOJA OPINIA NA TEMAT ŻEL-KREMU
Moim zdaniem jest to naprawdę fantastyczny krem. Bardzo przypadł mi do gustu już latem kiedy go kupiłam, ale tak naprawdę dopiero teraz używam go praktycznie non stop. Dlaczego? Oto lista jego zalet :)

- Ma bardzo leciutką konsystencję
- Nawilża skórę naprawdę intensywnie
- Pozostawia buzię cudownie komfortową, mięciutką i tak gładką, że szok ;)
- Nie zapycha porów
- Świetnie sprawdza się pod makijaż
- Bardzo szybko się wchłania
- Delikatnie rozświetla cerę zdrowym blaskiem
- Faktycznie zapobiega przesuszeniom zatrzymując wodę w skórze

Jestem tym produktem naprawdę zauroczona, ponieważ mimo zawartości silikonów w składzie nie zapycha cery a jego użytkowanie jest bardzo komfortowe. Oczywiście to właśnie dzięki silikonom mamy wrażenie AŻ takiego nawilżenia i wygładzenia, nie mniej jednak krem i tak ładnie nawilża cerę a świetnie nałożyć krem i poczuć taki komfort na buzi. Myślę, że sprawdziłby się on zarówno u osób z cerą normalną i mieszaną jak i z suchą. 


MOJA OPINIA NA TEMAT KREMU SPF 25
Ten krem natomiast jest chyba najpaskudniejszym kremem jaki miałam w ostatnim czasie. Jest zupełnym przeciwieństwem wyżej opisanego żel-kremu i nie wiem w jaki sposób go zużyję, ale z całą pewnością nie posmaruję nim więcej twarzy. Oto lista jego przewinień:

- Potwornie zapycha pory (pryszczole gwarantowane!)
- Beznadziejnie się rozprowadza
- Bieli skórę
- Niespecjalnie się wchłania
- Makijaż na nim nie wygląda dobrze
- Ma lekko "lepką" konsystencję

Ten krem nie sprawdził się u mnie kompletnie. Już większość tych jego wad dałoby się jeszcze jakoś znieść ale z całą pewnością nie to, że zapycha pory!!!! Jest on przeznaczony do cery normalnej i mieszanej, czyli takiej która sama w sobie ma tendencje do przetłuszczania a po takim zapchaniu porów to już w ogóle żenada. Zdecydowanie tego kremu nie polecam, szczególnie, że jego cena regularna to 39 złotych.


PODSUMOWANIE
Jeśli chodzi o te dwa kremy to jak widzicie moja opinia jest skrajnie różna. Do żel kremu wrócę z całą pewnością jak tylko mi się skończy (chyba, że Panie w Yves Rocher znów namówią mnie na coś nowego;) Jest to krem naprawdę wart wypróbowania i mimo wysokiej ceny regularnej (39 zł) często można dostać go w jakiejś promocji. Natomiast krem z SPF 25 to beznadziejny produkt i z pewnością nie polecam go nikomu. Nie dość, że jego właściwości użytkowe, czyli to jak się sprawdza pod makijażem i jak się wchłania są bardzo marne to jeszcze zapycha skórę. Zero pożytku :)

Mam nadzieję, że recenzja Wam się przyda i nie kupicie sobie takiego bubla jak ja ;) Pozdrawiam Was serdecznie i życzę samych zakupowych hitów!
Buziaki ;)

piątek, 3 października 2014

PAŹDZIERNIKOWE ZAKUPY


Hej ;) Jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu, to zakupowy szał mnie ostatnio nie dotyczy, ponieważ mam tyle produktów pootwieranych, że kupując coś nowego z pewnością zmarnowałabym te, które już posiadam. Natomiast jeśli chodzi o kosmetyki codziennego użytku takie jak żele, mleczka, kremy to wykańczam je tak szybko, że mogę kupować bez wyrzutów sumienia :) Zapraszam więc Was na post o kilku produktach, które kupiłam w ostatnim czasie.


1. FACELLE INTIM ALOE VERA
Mój ukochany żel do higieny intymnej oraz mycia (dosłownie) całego ciała. Akurat tej wersji z aloesem jeszcze nigdy nie miałam, ponieważ dotychczas wybierałam albo tą różową (sensitive) albo niebieską (fresh). Tym razem sięgnęłam po tą, której skład niewiele się różni od pozostałych. Nie zawiera SLS i jego pochodnych, ma krótki skład i delikatną formułę. Zawiera kwas mlekowy i wyciąg z aloesu, który podobno ma działanie nawilżające. Mam nadzieję, że będzie równie dobry jak jego koledzy z serii :) Kosztował w promocji 3,49 zł za 300 ml.

2. LE PETIT MARSEILIALS ŻEL POD PRYSZNIC KWIAT POMARAŃCZY
Kupiłam ten żel oczywiście pod wpływem kampanii reklamowej producenta oraz szerokiej popularności w blogosferze. Bardzo spodobała mi się prosta i funkcjonalna butelka z dobrym zamknięciem i prosty design opakowania. Ale niestety jedno już wiem na pewno - nienawidzę zapachu kwiatu pomarańczy!!!!!!! Jest to dla mnie o tyle szokujące, że większość osób uznaje ten zapach za niezwykle przyjemny, natomiast dla mnie jest on nie do zniesienia (nie mam tendencji do otwierania co popadnie w drogerii, dlatego nie znałam wcześniej zapachu). Na nieszczęście razem z tym żelem kupiłam również inny polecany produkt (o którym zrobię osobny post) z tą samą nutą zapachową i teraz się z nimi męczę :) Z czym mi się kojarzy ten zapach? Z taką ciepłą, pomarańczową babeczką/muffinem lub z zapachem pomarańczowego aromaty do ciast.... Zdecydowanie nie chcę pachnieć jak ciastko pomarańczowe więc jak dla mnie - klapa. Koszt to 8,99 zł za 250 ml.


3. ALTERRA OLEJEK DO TWARZY GRANAT BIO
Nigdy wcześniej nie używałam olejków do twarzy, dlatego gdy zobaczyłam ten z Alterry w promocji, postanowiłam spróbować. moja skóra ostatnio mimo intensywnej pielęgnacji stale jest podatna na przesuszenia więc zaczęłam już stosować ten olejek na noc. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej przyjemne. Fantastyczny skład, przyjemne rozprowadzanie, w miarę szybkie wchłanianie i ładny (choć nietypowy) zapach. Flakonik z pompką jest bardzo praktyczny i dobrze dozuje. Więcej na jego temat za jakiś czas :) Kosztował chyba około 10 złotych.

4. CELIA DE LUXE PŁYN MICELARNY
Po moich zachwytach nad mleczkiem do demakijażu z Celii, które urzeka mnie od kilku miesięcy, postanowiłam wypróbować również płyn micelarny. Jeszcze go nie używałam więc mogę jedynie napisać, że zawiera on wyciąg z naturalnych pereł, kwas hialuronowy, glicerynę i d-pantenol. Pojemność 200 ml kosztuje około 10 złotych i ma tak samo ciekawą i praktyczną butelkę jak i mleczko z tej firmy. Mam nadzieję, że będzie dobry :)


5. INTIMATELY BECKHAM DEZODORANT PERFUMOWANY
To jest bezdyskusyjnie MÓJ ZAPACH!!!! Odkąd kiedyś dostałam wodę toaletową z tej serii od mamy zakochałam się na zabój w tym zapachu. Niestety ostatnio ciężko go dostać w Rossmannie i dziś udało mi się upolować dezodorant perfumowany. Dobre i to, bo czego się nie robi dla ulubieńców ;) Gdybym miała go opisać to jest to bardzo kobiecy, delikatnie kwiatowy i zdecydowanie pudrowy zapach. Ma w sobie nuty białych kwiatów, róży oraz odrobinę drzewa sandałowego i piżma. O dziwo zawiera również aromat kwiatu pomarańczy (o którym wyżej pisałam, że go nie cierpię) oraz bergamotki (za którą nie przepadam). Wszystko jednak tak cudownie splata się w całość, że aż dech zapiera :) Dla mnie zapach wszech czasów, mimo iż nie jest zbyt trwały :) Koszt takiego dezodorantu to około 31 złotych.

6. CATRICE CAMOUFLAGE CREAM 
Wreszcie zdecydowałam się na zakup kultowego już korektora od Catrice, ponieważ mój aktualny korektor dobija dna. Czytałam o nim chyba z milion recenzji i 99% to opinie pozytywne, co wydawało mi się niewiarygodne. Teraz mam swój własny egzemplarz w równie kultowym odcieniu 010 Ivory i też jestem oczarowana, bo to naprawdę świetny produkt. To na razie jedynie moje pierwsze wrażenie, ale nie spotkałam jeszcze w drogerii produktu, który za tak śmiesznie niską cenę miałby tak niesamowite działanie i tak wysoką jakość. Recenzja z pewnością za jakiś czas :) Koszt to około 13 złotych za 3 g. 

To już wszystkie zakupy z ostatnich dni. Co myślicie o tych kosmetykach?? Z miłą chęcią poczytam Wasze komentarze, które zawsze są tak ciekawe i zachęcające, że czekam na nie z niecierpliwością :)

Buziaki dla Was !!!!