niedziela, 20 lipca 2014

ZDENKOWANI 3 - ŻELE POD PRYSZNIC :)


Hej :) Bardzo dawno nie było posta o zużytych produktach i ogromna ilość opakowań zgromadziła się w moim wielkim worze w łazience. Nie miałam czasu tego przeglądać i tylko dorzucałam coraz to nowe produkty, dlatego ostatnio mój mężczyzna zaczął grozić, że mi wszystko powyrzuca :) W związku z tym dziś jest post, w którym poopowiadam o zużytych żelach pod prysznic - produkty musiałam podzielić, bo gdybym chciała wszystko na raz opisać to spędziłabym tydzień przed komputerem :) Oto więc te produkty, które wykończyłam w ostatnim (długim) czasie.


1. DOVE CREME MOUSSE HYPOALLERGENIC BODY WASH
Straszny, straszny produkt... Ogólnie całkiem lubię żele pod prysznic z Dove, dlatego gdy zobaczyłam w Biedronce przecenę tego żelu chyba na 3,99 zł to od razu wzięłam. Śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z najgorszych żeli z SLS jakie w życiu miałam i z całą pewnością nigdy więcej go nie kupię. Dlaczego? Żele z Dove zazwyczaj pozostawiają skórę w całkiem fajnej kondycji, natomiast ten tak okropnie przesuszył mi skórę, że na całym ciele aż zaczęła się lekko łuszczyć. Po każdym użyciu kilogram balsamu do ciała obowiązkowy. W dodatku żel, a właściwie krem, jest tak gęsty, że strasznie ciężko go wydobyć z opakowania i o dziwo wcale nie jest wydajny. Zapach, jak to w Dove, delikatny i przyjemny. Jak dla mnie nawet za te 3,99 zł jest beznadziejny (w sumie to nawet za darmo bym go nie chciała :)


2. LIRENE ŻEL POD PRYSZNIC KUSZĄCA GRUSZKA
To moje drugie opakowanie tego żelu. Pierwsze kupiłam już dość dawno w Biedronce za 4,99 zł i jak mi się skończyło to poleciałam po nowe. i to wcale nie dlatego, że żel jest jakiś super. Sam w sobie to taki typowy średniak z SLS - dobrze myje, jest średnio wydajny, nie przesusza jakoś bardzo ale trzeba po nim nałożyć balsam. Dlaczego kupiłam ponownie? Przez zapach :) Żel pachnie po prostu ślicznie - słodko, gruszkowo i dość intensywnie. Zapach bardzo umila prysznic - szczególnie poranny :) Myślę, że raz na jakiś czas skuszę się na tą kuszącą gruszkę ponownie :)


3. BABYDREAM ŻEL DO MYCIA NIEMOWLĄT 
To bardzo, bardzo przyjemny żel pod prysznic dla dorosłych :) Dobrze myje, nie zawiera SLS, jest wzbogacony o pantenol i wyciąg z rumianku i ma mega wygodne opakowanie (pompka i 500 ml produktu). Żel nie przesusza mi skóry, pachnie niemowlakiem - ale jest to dość przyjemne :) Kosztuje około 9,99 zł i jak za taką pojemność i działanie to jest to taniutko. Bardzo polecam, bo ja z pewnością kupię go jeszcze nie raz.


4. BIAŁY JELEŃ - ŻEL NATURALNY I Z OLIGOMINERAŁAMI
Te żele również kupiłam w promocji po 4,99 za zestaw ot tak po prostu na próbę. Nieco się zawiodłam, ponieważ wydawało mi się, że produkty tej firmy raczej nie powinny zawierać SLS skoro są dla skóry wrażliwej a tu się okazało, że są to typowe SLSy. Nie mniej jednak nie przesuszają one jakoś bardzo skóry, są średnio wydajne, mają poręczne opakowania. Na mnie nie zrobiły żadnego wrażenia, natomiast mój facet (który używa na co dzień mydeł, bo nie lubi "babskich" zapachów żeli) używał tym razem ich ze mną na spółkę :) Tutaj zapach jest dość świeży, ale przyjemny i uniwersalny. Między tymi dwoma żelami (naturalnym i z oligominerałami) nie zauważyłam żadnej różnicy w działaniu, lecz jeśli miałabym coś doradzić to bierzcie ten niebieski (z oligominerałami), bo lepiej pachnie. Ja raczej nie kupię ich już więcej.


5. FACELLE ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ
Mój absolutny ulubieniec, który stosuję teraz non stop i leje się u mnie strumieniami ;) Już pisałam Wam, że ten produkt stosuję jako żel pod prysznic, żel do higieny intymnej, szampon do włosów i żel do mycia twarzy i w każdej z tych dziedzin spisuje się świetnie. Dam Wam znać co i jak z nim w każdym zastosowaniu a teraz opowiem jak się spisuje pod prysznicem. Przede wszystkim to najdelikatniejszy żel jaki dotychczas miałam. Nie zawiera SLS natomiast ma w składzie kwas mlekowy, mocznik, alantoinę, ekstrakt z rumianku i awokado :) Dobrze myje i pozostawia skórę mięciutką i tak wypielęgnowaną, że można nawet odpuścić balsam. Lubię go również stosować z moją szorstką rękawicą. Z pewnością nie przestanę go używać, bo jestem zachwycona (najbardziej lubię wersję różową Sensitive). Minusy są takie, że się nie pieni, nie jest wydajny i ma dziwny zapach. Kosztuje 4,99 zł za 300 ml. A oto moje zużycie w ostatnim czasie (kilka opakowań już wyrzuciłam :) :


Jak widzicie samych żeli jest tu dosyć sporo :) Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie dodać jeszcze posty z resztą zużytych kosmetyków i wreszcie pozbędę się tych opakowań z łazienki :) Teraz z ulgą idę wyrzucić te butle do śmieci. 

A Wy miałyście styczność z tymi żelami? Co o nich myślicie? Dajcie znać :)
Buziaki :)

12 komentarzy:

  1. Musze wypróbować Facelle, wszyscy tak chwalą. Aż dziwne, że Dove wysuszał:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zdziwiło - zazwyczaj Dove zostawia na skórze wręcz taką delikatną powłoczkę ochronną a tu taki szmelc :) Coś im nie wyszło w przypadku tego produktu :)

      Usuń
  2. Też lubię te żele Facelle :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten żel Lirene bardzo chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz owocowe (ale nie cytrusowe) zapachy to polecam :)

      Usuń
  4. Ale że jak tyle żeli zużyłaś?;) Facelle bardzo lubię, szkoda że wycofali ten z pompką:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie przez to, że stosuję Facelle też do włosów, a wiesz jak to jest z szamponami bez SLS - trzeba ich wylać sporo :) Ja nawet nie wiedziałam, że była wersja z pompką. Bardzo by się tu przydała ;)

      Usuń
    2. z pompką to była pianka :) i nie sądze że nadawałaby się do mycia włosów... :P

      Usuń
  5. Ile Facelle :D Ja za nim nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm jedynie Dove znam i używam

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm tak patrzę to właściwie nie miałam nic z tego denka ale pochwalam za zużycia bo są naprawdę spore. Pozdrawiam Słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)