Etykiety

niedziela, 29 czerwca 2014

KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY CZERWCA 2014


Hej :) Odrobinę przeraża mnie to, jak szybko w tym roku leci mi czas... Jak tak dalej pójdzie to niedługo wstanę rano i zobaczę w lustrze pomarszczoną babulinkę z osiemdziesiątką na karku :) Pozytyw z upływu czasu jest jednak taki, że mogę zrobić kosmetyczne podsumowanie miesiąca i wyróżnić kilka kosmetyków, które spisały się na medal. Nie oznacza to oczywiście, że nie lubię już moich wcześniejszych ulubieńców - kocham ich strasznie, ale nie będę aż tak się powtarzać i jeśli nagle któregoś z nich znienawidzę to z pewnością dam Wam znać :) Oto więc moje czerwcowe typy!


1. JOANNA, Z APTECZKI BABUNI - BALSAM DO WŁOSÓW
Odkąd kupiłam ten produkt, nie wiem jak mogłam bez niego wcześniej żyć. Od dawna szukałam balsamu, który delikatnie nawilży i nabłyszczy moje włosy. Odżywek na rynku jest mnóstwo, ale większość z nich działała za słabo (gdzie to nawilżenie ?!) lub za mocno (obciążenie i natłuszczenie włosów) lub zawiera prawie same silikony, które dają tylko złudne wrażenie pielęgnacji. Ten balsam dla mnie robi wszystko idealnie - nawilża, zmiękcza, nabłyszcza, nie obciąża, poprawia rozczesywanie i ma przyzwoity skład. W dodatku ładnie pachnie miodem, jest bez spłukiwania i kosztuje 5,99 zł za 300 g. Super!


2. MARION KERATIN MIX - SPRAY PROSTUJĄCY WŁOSY
A oto kolejny mój włosowy ulubieniec, tym razem typowo silikonowy. Nie jest to preparat, który sam w sobie prostuje włosy tylko je lekko wygładza i ujarzmia dzięki właśnie tym silikonom. Przynosi mi ulgę wtedy, gdy moje włosy mają "bad hair day" i sterczą na wszystkie strony ;) Nie dość, że pięknie pachnie i dobrze się rozpyla, to nie obciąża wcale włosów i nie skleja ich. Pryskamy nim włosy i rozczesujemy a potem zaczynamy stylizować prostownicą lub suszarką. Najważniejsze jest to, że spray działa również jako termoochrona. Kosztował chyba około 8,99 zł.


3. BOURJOIS HEALTHY MIX
Tego podkładu jak wiecie używam już od kilku lat - raz częściej raz rzadziej. Jednak w letnie miesiące nie wyobrażam si=obie makijażu bez niego, bo tylko on zapewnia mi tak naturalny wygląd i idealne wykończenie (nie aż tak rozświetlone jak przy Wake Me Up Rimmela i nie matowe jak w przypadku 123 Perfect Bourjois). Kryje raczej średnio, ale dzięki temu skóra wgląda świeżo, a makijaż lekko. Jest to jeden z moich ulubieńców wszechczasów :) Kosztuje około 62 zł. 


4. PUDER BRĄZUJĄCY HONOLULU  BY W7
Dotychczas rzadko korzystałam z bronzera (tak się to pisze? :) i na dzień stosowałam jedynie róż. Ale gdy na ulicach i wszędzie wokoło widać coraz ładniej opalone buzie i piękne letnie makijaże a mi pozostało jeszcze miesiąc do urlopu, to postanowiłam odrobinę więcej czasu poświęcić na make up :) Stosowanie Honolulu tak mi się spodobało, że korzystałam z niego całą drugą połowę czerwca i nie mam zamiaru przestać :) Muszę z nim uważać, bo kolor jest dla mnie odrobinę za ciemny ale na szczęście dobrze się rozciera. kosztował około 13 zł (ale dostałam go na urodziny).


5. LOVELY CLASSIC NR 73
Lakier w pięknym, cudownym wiśniowym kolorze. mam go już długo i niezmiennie mnie zachwyca. Odcień raczej chłodny ale za to bardzo elegancki. Dwie warstwy są kryjące, trzyma się około 3 dni i kosztował około 6 złotych.


6. GOLDEN ROSE QUICK DRY TOP COAT
Wreszcie kupiłam top coat. Wybór padł na GR, ponieważ lubię ich lakiery. Sam top również jest bardzo dobry - nawet lakiery, które odpryskiwały zazwyczaj w ten sam dzień nagle zaczęły wytrzymywać ze 3-4 dni :) Preparat jest oczywiście przezroczysty, ale ja swój egzemplarz upaćkałam już na wstępie (nie poczekałam wystarczająco po nałożeniu czerwonego lakieru :) Trzeba go nałożyć dosyć sporo, ale rzeczywiście znacznie skraca wysychanie paznokci i przedłuża trwałość. Sprawdził mi się z wszystkimi lakierami (GR, Lovely, Rimmel, SH) tylko z lakierami Mariza nie za bardzo, ale jeszcze nie wiem czemu :). Kosztował 7,99 zł.

To już wszyscy kosmetyczni ulubieńcy. W najbliższym czasie zapraszam również na ich niekosmetyczną wersję. Czekam jak zawsze na Wasze komentarze i waszych ulubieńców :)
Buziaki :)

sobota, 28 czerwca 2014

NAJLEPSZA SAŁATKA Z KURCZAKIEM EVER :)


Dziewczyny dziś przepis na sałatkę, która totalnie zawładnęła moim sercem w ostatnim czasie. Oryginalny przepis na nią znalazłam na blogu Niebo Na Talerzu (pod linkiem: http://niebonatalerzu.blogspot.com/), który zresztą serdecznie Wam polecam - przepisy to naprawdę istne niebo :) Robiłam tą sałatkę już kilkakrotnie i delikatnie ten przepis zmodyfikowałam i dostosowałam proporcje do własnego gustu.Przyrządzam tą sałatę każdemu indywidualnie od razu na talerzu i efekt wygląda bajecznie. U mnie składniki są na około 6 solidnych porcji sałatki więc jeśli nie macie aż tylu domowników to odpowiednio przeliczcie ilości. Zapraszam do przyrządzania :)

SAŁATKA Z KURCZAKIEM

SKŁADNIKI SAŁATKI: 

* Mała główka kruchej sałaty lodowej (najlepiej prosto z ogrodu)
* Mała główka sałaty czerwonej (dębolistnej)
* Ewentualnie inne sałaty (super pasuje również rukola)
* 1 duża, podwójna pierś z kurczaka
* 1 duży pomidor lub kilkanaście koktajlowych
* 6 sztuk ogórków konserwowych (najlepiej tych z chilli, bo są bardziej chrupkie)
* 50 g delikatnego sera żółtego (edamski lub gouda)
* 5 jajek na twardo
* Odrobina oleju, sól i pieprz

SOS DO SAŁATY:

*5 żółtek z ugotowanych na twardo jajek
* 4 łyżeczki musztardy chrzanowej
* 4 łyżeczki miodu wielokwiatowego
* 2 łyżki drobno startego sera żółtego
* 5 ząbków czosnku
* Sok z całej cytryny
* 8 łyżek zimnej wody (mineralna lub przegotowana wcześniej)
* Szczypta soli i szczypta pieprzu


Składników wydaje się być dużo, ale przygotowanie jest banalne. Zaczynamy od przyrządzenia sosu. Do miseczki wkładamy ugotowane żółtka, musztardę, miód, starty ser i przeciśnięty przez praskę czosnek i mieszamy dokładnie. Dodajemy sok z cytryny i mieszając dodajemy po łyżce wodę. Gdy już konsystencja sosu jest odpowiednia doprawiamy szczyptą soli i pieprzu czarnego i tyle :) Soso odstawiamy do lodówki.


Teraz czas zająć się sałatą. Myjemy ją dokładnie, odwirowujemy i rwiemy na małe kawałki. Polewamy ją sosem i mieszamy, ale zostawiamy trochę sosu (tyle łyżek ile porcji sałatki będzie - każdemu trzeba będzie łyżką sosu polać gotową sałatkę). Następnie piersi z kurczaka myjemy, kroimy na spore kawałki, doprawiamy solą i pieprzem i smażymy na lekko złoty kolor na odrobinie oleju. Gdy sałata i kurczak jest gotowy należy przygotować pozostałe dodatki. Pomidora kroimy na dowolne kawałki, jajka na twardo w ćwiartki, ser żółty i ogórki konserwowe w kostkę.


I czas zacząć kompozycję na talerzach :) Najpierw układamy porcję sałaty w sosie, następnie układamy na niej kilka kawałków kurczaka. Po bokach układamy pozostałe dodatki, czyli ćwiartki jajka, pokrojone ogórki konserwowe i ser oraz pomidory. Całość polewamy łyżką sosu. I gotowe!


To danie śmiało można podać zamiast obiadu, ponieważ jest bardzo sycące. Swietnie będzie się również prezentować jako efektowna kolacja :) Polecam, bo sałatka jest przepyszna.
Buziaki :)

piątek, 27 czerwca 2014

PRZECENA KOSMETYKÓW W BIEDRONCE - MAŁE ZAKUPY :)


Hejka :) Niestety znów kupiłam kilka produktów, którymi muszę się z Wami podzielić. Tym razem to serio przypadek, powieważ wczoraj wieczorem byłam na zakupach spożywczych w Biedronce i zerknęłam na "szafę" firmy Bell. Widziałam te kosmetyki wcześniej, ale jakoś nie miałam czasu nigdy im się przyjrzeć. Tym razem zobaczyłam ładny odcień różu i zaczęłam szperać dalej. Najważniejsze jest w tym jednak to, że oczywiście przy żadnym produkcie nie było ceny więc wzięłam kilka do tzw. "sprawdzarki" :) I tu moje zaskoczenie sięgnęło zenitu, bo kosmetyki były totalnie przecenione!!!!! Oto więc co kupiłam i za ile.


1. BELL SKIN2SKIN ROUGE
Jest to modelujący, satynowy róż do policzków w kolorze 22, czyli jasnoróżowym i bardzo uniwersalnym. Zapłaciłam za niego 2,99 zł !!!


2. BELL AIR FLOW LIP GLOSS
Błyszczyk w odcieniu 22 (idealnie pasującym do różu) również w delikatnym i uniwersalnym odcieniu różowego. Ma bardzo drobne i delikatne drobinki. Kosztował 6,99 zł.


3. BELL LIP TINT ABSOLUTE COLOUR
To coś w rodzaju "lakieru" do ust za który zapłaciłam również 2,99 zł ! Jednak w jego wypadku kolor ma sugerować nakrętka i tutaj po rozpakowaniu w domu bardzo się rozczarowałam (zamiast soczystej czerwieni sugerowanej przez opakowanie w środku znalazłam taki "brudny" i trochę marchewkowy odcień czerwieni). Jeszcze wstrzymam się z opiniami, ale chcę, żebyście wiedziały czego się spodziewać :)


4. LADYCODE BY BELL QUICK DRY - LAKIER DO PAZNOKCI
W lakierach nie było już za dużego wyboru, więc wzięłam tylko jeden o numerze 25. W opakowaniu wydaje się być czerwonawy, jednak po nałożeniu zdecydowanie bliżej mu do fuksji dzięki opalizującemu efektowi. Ogólnie kolorek bardzo ładny i kosztował 3,59 zł.


5. MASECZKI BIOVAX W SASZETKACH
Również moje ulubione maseczki były przecenione na 1,39 zł za sztukę więc wzięłam kilka na zapas, bo już zauważyłam, że lubię je często zmieniać i pełne opakowanie się u mnie nie sprawdza, bo nie mogę go wykończyć i mi się szybko nudzi. Saszetki to super rozwiązanie.

Jak widzicie ceny kosmetyków zaskakująco niskie i szkoda, że akurat u mnie w Biedronce nie były oznaczone cenami, bo pewnie wyprzedałyby się w kilka godzin do cna. Dobrze, że sprawdziłam ceny i mogłam sobie co nieco powybierać i Wam również polecam sprawdzić u siebie w Biedronce co tam jeszcze jest ciekawego, bo u mnie było tego jeszcze całkiem sporo. 

Ciekawa jestem tylko jak z jakością tych kosmetyków, ponieważ żadnego z nich wcześniej nie miałam, ale za taką cenę warto spróbować. Miałyście może coś z tych produktów???
Buziaki :)

WIEPRZOWINA DUSZONA W CZERWONYM WINIE


Hej :) Dziś przepis na pyszną wieprzowinę przyrządzaną z dodatkiem czerwonego, wytrawnego wina. Pomysłem na taki obiad zaraziła mnie moja koleżanka z pracy, która opowiadała właśnie o takim aromatycznym mięsku. Szczerze mówiąc myślałam, że zrobienie takiego dania będzie czasochłonne i skomplikowane, natomiast okazało się banalne i dosyć szybkie. Zapraszam więc Was do gotowania :)

WIEPRZOWINA DUSZONA W CZERWONYM WINIE

1 kg mięsa wieprzowego z szynki
3-4 czerwone cebule (mogą być również zwykłe lub mieszane)
4 ząbki czosnku
3/4 l bulionu (najlepiej warzywnego, może być z kostki)
0,5 litra czerwonego, wytrawnego wina
2 łyżki mąki do obsypania mięsa
Pół opakowania ziół prowansalskich
Sól, pieprz i olej do smażenia


Mięso płukamy i kroimy na kawałki jak na gulasz. Przekładamy do miski i dodajemy pokrojone na małe kawałki ząbki czosnku oraz łyżkę ziół prowansalskich. Mieszamy wszystko razem i jeśli mamy na to czas możemy odstawić mięso do lodówki na godzinkę lub dwie. Ja nigdy nie mam na to czasu więc wstawiam je tylko na chwilkę i w tym czasie szykuję cebulę, która niedługo będzie potrzebna - kroję ją w pióra.

Następnie w dużym rondlu (do którego mamy pokrywkę) rozgrzewam odrobinę oleju. Do mięsa w misce dodaję 2  łyżki mąki, mieszam żeby mąką pokryła wszystkie kawałki i wrzucam je do rondla. Smażę mięso około 5 minut, żeby lekko się zrumieniło i dodaję cebulę. Po kolejnych 5 minutach wlewam bulion i wino, mieszam i duszę pod przykryciem około pół godziny (od czasu do czasu mieszając). Po tym czasie odkrywam rondel i kolejne pół godziny duszę mięso już bez przykrycia. W tym momencie sos zaczyna odparowywać i robi się gęsty. Pod koniec duszenia doprawiam mięso do smaku resztą ziół prowansalskich, pieprzem i solą.

Gotowa szynka jest bardzo aromatyczna, mięciutka i pyszna. Podaję ją z ziemniaczkami (choć równie pysznie smakowałaby z jakimś fajnym pieczywem) i delikatną mieszanką sałat. Oczywiście pozostałe w butelce 0,5l wina można również wykorzystać i wlać do kieliszków. 

Polecam i życzę smacznego!
Buziaki.

czwartek, 26 czerwca 2014

ZAKUPY :)


Hej ;) Na dzisiaj zaplanowałam sobie zupełnie inny post, z kompletnie innej dziedziny ale przez zupełny przypadek ( :) ) znalazłam się w Rossmannie. Nie wiem jak to się stało, ale wróciłam do domu z kilkoma kosmetykami i żeby złagodzić wyrzuty sumienia muszę napisać do Was i trochę o tych zdobyczach poopowiadać :) Oto więc moje dzisiejsze zakupy.


1. GREEN PHARMACY RUMIANEK LEKARSKI - SZAMPON 
Od dawna już poluję na szampon rumiankowy z Joanny, ale nigdzie nie mogę go znaleźć dlatego postanowiłam wypróbować coś innego. Sięgnęłam po ten z Green Pharmacy, ponieważ coś niecoś o tej firmie słyszałam i jestem ciekawa czy serio jest dobra. Zaskoczyło mnie tylko, że produkt afiszujący się na etykiecie informacją o 0% SLS I SLES na drugim miejscu w składzie ma Sodium Myreth Sulfate, czyli zamiennik sls. Dla mnie to akurat nie jest istotne, bo chciałam właśnie kupić szampon z mocniejszym detergentem, ale jeśli ktoś szuka delikatnego oczyszczania to może się zdziwić :) Kosztował mnie chyba 7,99 zł i mam nadzieję, że będzie super :)


2. NIVEA DRY COMFORT PLUS - ANTYPERSPIRANT
Moja najulubieńsza kulka :) Miałam różne - zarówno z Nivea jak i innych firm i bywało raz lepiej raz gorzej. Mimo, iż nie potrzebuję silnego antyperspirantu i nie mam problemów z poceniem to jednak chciałabym zawsze być spokojna, że nagle nie zacznę gdzieś ociekać potem :) Z tą kulką (a używam jej już od wieków ;) nigdy nie zdarzyła mi się żadna nieprzyjemna sytuacja mimo tego, że jest to delikatny antyperspirant (i dla osób z problemami pewnie za słaby). Szybka aplikacja tuż po prysznicu i calutki dzień świeżości. Kosztowała mnie 7,99 zł w promocji.


3. RIVAL DE LOOP HYDRO - KREM NA NOC
Po tym jak ostatnio pisałam Wam o kremie na dzień z tej serii, uświadomiłam sobie, że fajnie by było zaopatrzyć się w coś podobnego na noc. Mój dotychczasowy krem (też z tej firmy ale z serii Regeneration) jest bardzo bogaty i tłusty co przy upalnych nocach odrobinę mi przeszkadza. Seria Hydro jest nastawiona na nawilżanie, a nie natłuszczanie więc powinien się dobrze sprawdzić. Mam nadzieję, że po tak udanym kremie na dzień i na tym się nie zawiodę. Kosztował w promocji 6,49 zł.
Link do posta o kremie na dzień:
Link do kremu z serii Regeneration:


4. RIVAL DE LOOP HYDRO - ŻEL NAWILŻAJĄCY
Ten produkt kupiłam z dwóch względów. Po pierwsze był jak cała ta seria w promocji (po 8,99 zł), a po drugie chciałabym zobaczyć czy tego typu produkty u mnie zdadzą egzamin - czy będzie chciało mi się to aplikować, czy da jakikolwiek dodatkowy efekt itp. Jest to dla mnie ważne, bo bardzo ciekawią mnie dwa trochę droższe preparaty - Yves Rocher Hydra Vegetal oraz Dermedic Hydrain. Szkoda mi na razie kupować , ponieważ nie wiem jeszcze co i jak. A ten tani żel pomoże mi określić, czy moja skóra potrzebuje dodatkowych nawilżaczy.


5. FACELLE - MÓJ PŁYN DO WSZYSTKIEGO :)
Już Wam pisałam, że od dłuższego czasu jestem od tego kosmetyku uzależniona bo myję nim wszystko :) Teraz jest w promocji po 3,99 zł dlatego wzięłam 2 butelki. I mi osobiście lepiej odpowiada wersja różowa, czyli Sensitive. Recenzja w najbliższym czasie.

To już wszystkie zakupy. Bardzo się cieszę, że będę miała kilka nowości do wypróbowania i liczę na to, że świetnie się sprawdzą. Całe szczęście, że wszystko było tanie i jeszcze w promocji więc mój budżet na tym nie ucierpi. Z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami z użytkowania. 

A czy Wy miałyście styczność z tymi kosmetykami?? Co sądzicie o szamponach z Green Pharmacy?? 
Buziaki :)

środa, 25 czerwca 2014

CELIA MLECZKO Z OLEJKAMI DO DEMAKIJAŻU - RECENZJA


Hej kochane :) Dziś malutka i szybciutka recenzja mleczka do demakijażu, którego używam mniej więcej odztrzech tygodni. Kupiłam je tylko dlatego, że w Biedronce była ich przecena i kosztowało zaledwie 5,99 zł. Nie będę się za bardzo rozpisywać, ponieważ moim zdaniem to mleczko to typowy średniak. Ma jednak kilka plusów i minusów, więc zapraszam do czytania ;)

OPIS PRODUCENTA:
" Lekka formuła mleczka, stworzona w oparciu o najnowsze odkrycia naukowe, wykorzystująca kompozycję trzech naturalnych olejków: arganowego, z makadamii i z oliwek, wzbogacona wyciągiem ze świetlika.
Perfekcyjnie zmywa pełny makijaż twarzy i oczu.
Efekty stosowania mleczka: 
Usuwa nawet profesjonalny makijaż. Skutecznie zmywa fluid, puder, róż, cienie i tusz, w tym również wodoodporny, Optymalnie nawilża cerę.
Czym się wyróżnia?
Ma lekką konsystencję, naturalne olejki idealnie pielęgnują skórę i wspomagają szybki demakijaż, nie blokuje porów i nie powoduje wyprysków. "

ZALETY:
* Dokładnie zmywa makijaż twarzy i oczu
* Radzi sobie z wodoodpornym eyelinerem (nie wiem jak z tuszem wodoodpornym, bo nie posiadam)
* Było bardzo bardzo tanie (5,99 zł)
* Ma bardzo wygodne i estetyczne opakowanie w ładnym kolorku
* Dobrze się zamyka
* Ma dobrą konsystencję - nie za rzadką nie za gęstą
* Ma delikatny, nie drażniący zapach
* Rzeczywiście nie zatyka porów i nie powoduje żadnych pryszczy
* Zostawia skórę przyjemną w dotyku i łatwo domyć jego resztki żelem

WADY:
* Mimo, iż nie mam wrażliwych oczu to wywołuje u mnie szczypanie i pieczenie podczas zmywania makijażu
* Jest średnio wydajny (po 3 tygodniach została mi 1/3 opakowania)
* Olejki w składzie są dopiero na 7,8 i 9 miejscu co oznacza ich niewielki dodatek
* Nie zauważyłam, żeby mleczko miało jakiekolwiek działanie pielęgnujące

PODSUMOWANIE:
Ogólnie rzecz ujmując jest to całkiem dobre mleczko. Jest tanie, dobrze zmywa makijaż i przede wszystkim nie zapycha. Jedyną poważną jego wadą jest to, że dosyć szczypie podczas demakijaży oczu co w moim przypadku jest zaskakujące, bo (w przeciwieństwie do reszty twarzy) skórę wokół oczu mam niewrażliwą :) Jeśli więc ktoś ma tendencję do podrażnień itp. w tej strefie to zdecydowanie odradzam stosowanie tego preparatu na okolice oczu. Do demakijażu twarzy polecam jak najbardziej, bo za taką cenę warto wypróbować. Ja myślę, że ze względu  na cenę i skuteczność demakijażu będę do niego raz na jakiś czas wracać i muszę przyznać, że po wielu miesiącach przygód z płynami micelarnymi zaczynam myśleć o powrocie mleczka na stałe :)

A Wy skusiłyście się na to mleczko w Biedronce?? Co o nim myślicie??
Buziaki :)

niedziela, 22 czerwca 2014

TOP 6 - ULUBIONE KOLORY LAKIERÓW NA LATO :)


Lato, słońce, upały... Strasznie, ale to strasznie żałuję, że nie chodzę już do szkoły - zamiast 3 dłuuuugich miesięcy beztroskich wakacji mam jedynie 2 tygodnie wypoczynku (jak większość pracujących osób) i to dopiero za miesiąc. Ale cóż, prawdopodobieństwo powrotu do lat szkolnych jest minimalne, dlatego trzeba pogodzić się z zaistniałą sytuacją i umilać sobie wakacyjny czas jak się da :) Dziś pokażę Wam piękne kolory lakierów, które w te ciepłe miesiące najczęściej będą gościć na moich paznokciach i cieszyć oko. Oto więc moje top 6 lakierów na lato :)


1. LOVELY BALTIC SAND NR 3
Piękny brokatowy i mocno kryjący lakier w turkusowym kolorze. Nie dość, że jest bardzo trwały to jego kolor kojarzy mi się niezwykle letnio - z odcieniem morza mocno połyskującego w słońcu. Zakochałam się w tym odcieniu na amen i z pewnością zabiorę go na urlop.

2. LOVELY CRYSTAL STRENGHT NR 404
Nie wiem czy w szafie Lovely są jeszcze dostępne te lakiery, ale to zdecydowanie ich najlepsza seria. Lakiery mają piękną taflę połysku a wśród odcieni są dostępne różne wykończenia. Moim faworytem jest delikatna mięta, która pięknie podkreśli letnią opaleniznę i będzie super wyglądać do białych szortów czy sukienki.


3. GOLDEN ROSE RICH COLOR NR 67
Jest to kolor po prostu różowy :) Ma odcień bardzo neutralny i będzie pasował wielu osobom. Nie jest to lakier, który nosiłabym przez cały rok ze względu na jego śliczny ale wręcz cukierkowy odcień jednakże na lato sprawdzi się świetnie. Jest jasny, delikatny, uroczy i baaardzo dziewczęcy.

4. GOLDEN ROSE RICH COLOR NR 07
Jest to kolor, który kojarzy mi się z miąższem niezwykle soczystego arbuza :) Jest to odcień koralowy i dość intensywny (wręcz neonowy) co na lato będzie super rozwiązaniem. Dodając go do zwykłych szortów i topu od razu czujemy wakacyjny klimat.


5. LOVELY SNOW DUST NR 1
Mimo zdecydowanie zimowej nazwy ten lakier latem robi furorę:) Zresztą delikatne złoto jest dobre na większość okazji. Ale jak sobie wyobrażę paznokcie skrzące się złotym blaskiem w słońcu wśród błękitnego nieba i morskiej bryzy to od razu mam ochotę pakować walizki :) Polecam :)

6. MARIZA BE CHIC! W ODCIENIU TOPAZ
Ten lakier nieodmiennie kojarzy mi się z odcieniem idealnego piasku na plaży w tropikach :) Jest to spokojny kolorek, ale do fantazyjnych letnich stylizacji sprawdzi się świetnie. Będzie również ładnie wyglądał przy eleganckich letnich wyjściach. Super pod każdym względem :)

Tak więc to są moje letnie typy. Tak się rozpisałam o tym wakacyjnym klimacie, że jeszcze bardziej mi teraz żal tracić cenny letni czas na pracę :) Ale jakoś wytrzymam jeszcze ten miesiąc. A potem będzie już tylko plaża, morze i ja :)

A Wy macie swoje ulubione kolory na lato??
Buziaki :)

piątek, 20 czerwca 2014

RIVAL DE LOOP HYDRO - RECENZJA MOJEGO AKTUALNEGO KREMU NA DZIEŃ


Moje drogie Dziewczęta, dziś parę słów o kremie do twarzy, którego już jakiś czas (a konkretniej od dwóch miesięcy) używam na dzień. Jest to Rival de Loop Hydro, czyli krem o pojemności 50 ml dostępny w Rossmannie za około 9,99 zł. Po moich miłych doświadczeniach z serią regenerującą z tej firmy (o czym poczytacie tutaj: http://glossyyygirl.blogspot.com/2014/04/krem-pod-oczy-rival-de-loop-recenzja.html i tutaj: http://glossyyygirl.blogspot.com/2014/05/krem-na-dzien-na-bogato-czyli-rival-de.html) postanowiłam kupić coś na dzień. Oto moje przemyślenia po dwóch miesiącach używania :)

OPIS PRODUCENTA
Krem na dzień Rival de Loop to delikatna i nawilżająca pielęgnacja na dzień, opracowana specjalnie z myślą o potrzebach wrażliwej i wysuszonej skóry. 
Działanie:
* Ekstrakt z owocu opuncji to prawdziwy magazyn wody. Jest bogaty w aminokwasy, minerały, pierwiastki śladowe i witaminy. Działa na skórę kojąco i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska.
* Zachowujący skuteczność przez 24 godziny hydrokompleks dzięki zawartym w nim naturalnym czynnikom nawilżającym pomaga skórze w uzyskaniu doskonałej równowagi.
* System filtrów UVA/UVB i witamina E chronią skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV, a tym samym przed przedwczesnym starzeniem.


ZALETY
* Krem zapewnia bardzo komfortowe uczucie na skórze
* Skóra jest delikatnie nawilżona i miękka
* Daje lekko "chłodzące" uczucie - idealne na lato
* Zawiera kwas hialuronowy, ekstrakt z opuncji, witamina E i filtry przeciwsłoneczne
* Nie zawiera silikonów i parabenów
* Nie zapycha porów i nie powoduje wyprysków
* Ma delikatną i lekką konsystencję
* Szybko się wchłania ale pozostawia na skórze rozświetlony efekt (nie błyszczący)
* Świetnie współgra z moimi podkładami i korektorami
* Efekt nawilżenia jest delikatny (w sam raz na co dzień) ale długo się utrzymuje na skórze
* Ma porządny, szklany słoiczek
* Jest wydajny (po dwóch miesiącach codziennego używania jestem w połowie słoiczka)
* Ma atrakcyjną cenę (9,99 zł za 50 ml)

WADY
* Nie każdemu może odpowiadać zapach, który jest taki trochę ziołowo-ogórkowo-kwiatowy (mi akurat bardzo się podoba ale jest dość charakterystyczny)
* Dla cery suchej będzie zbyt mało nawilżający a do tłustej zbyt rozświetlający :)
* Dostępny jedynie w Rossmannie


MOJA OPINIA
Jest to bardzo, bardzo przyjemny i tani krem :) W ciągu dwóch miesięcy zużyłam pół słoiczka co jak dla mnie oznacza dużą wydajność produktu. Już niewielka ilość spokojnie wystarcza na pokrycie twarzy i szyi i  daje bardzo korzystny efekt - skóra jest lekko nawilżona, miękka i rozpromieniona. Zarówno korektory jak i podkłady, których używam bez problemu się na nim rozprowadzają i nie dzieje się z nimi nic złego. Samo nawilżenie nie jest jakieś oszałamiające przez co pewnie osoby z cerą suchą nie byłyby do końca zadowolone, natomiast efekt lekkiego rozświetlenia nie sprawdzi się raczej u pań z cerą tłustą. Natomiast dla dziewczyn z cerą normalną i mieszaną powinien sprawdzić się równie dobrze jak u mnie. Najbardziej podoba mi się w nim to, że zostawia bardzo fajne uczucie na twarzy, ale ciężko mi to precyzyjnie opisać. Takie nawilżenie w sam raz, lekki chłód i przyjemna miękkość. Ogólnie bardzo się z tym kremem polubiłam i z całą pewnością nie raz do niego wrócę :)

Co o nim myślicie?? Miałyście z nim już styczność ??
Buziaki :)

czwartek, 19 czerwca 2014

NYLONOWA RĘKAWICZKA - MÓJ LETNI HIT :)


Hej :) Podczas jednej z wizyt w Rossmannie rzuciła mi się w oczy rękawiczka pod prysznic z firmy For Your Beauty. Była właśnie w promocji i kosztowała 2,99 zł (a jej normalna cena to chyba 3,99 zł) więc uznałam, że czas wypróbować taki mały gadżet. Teraz już wiem, że był to strzał w dziesiątkę i raczej nie prędko się rozstaniemy :) Jeśli jesteście ciekawe co w niej fajnego, to zapraszam do czytania!

DO CZEGO SŁUŻY??
Jest to rękawica wykonana z nylonu i ma specjalną, szorstką i porowatą strukturę. Bez problemu nakłada się ją na każdą damską dłoń, ponieważ jest  bardzo elastyczna i przy tym nie zsuwa się. Służy do tego aby myć ciało i jednocześnie delikatnie (lub mniej delikatnie jeśli mocno szorujemy ;) złuszczać zrogowaciały naskórek, oraz przy okazji lekko poprawiać krążenie dzięki szorstkiemu masażowi. Można ją stosować z żelem pod prysznic lub dodatkowo z peelingiem do ciała.

JAK SIĘ SPRAWDZA??
U mnie suuuuuuuper :) Nie spodziewałam się, że taka mała i niepozorna rękawiczka może dawać tak porządne efekty. Używam jej pod prysznicem jedynie z delikatnym żelem pod prysznic (Facelle) oraz dokupiłam już kolejną sztukę, którą używam również pod prysznicem ale tym razem do twarzy (również z żelem Facelle). Jakie efekty zauważyłam:

* Nie muszę się już kompletnie przejmować się peelingami do ciała, bo rękawiczka i żel robią to samo
* Dzięki temu, że używam jej codziennie pierwszy raz w życiu mogę powiedzieć, że regularnie usuwam zrogowaciały naskórek :)
* Skóra na ciele odzyskuje piękny i równomierny koloryt (szczególnie na nogach) co w okresie noszenia szortów jest wybawieniem
* Całe ciało ładnie chłonie wszelkie balsamy i kremy
* Skóra wydaje się bardziej zadbana i po prostu ładniejsza
* Robiąc 2 razy w tygodniu delikatny masaż twarzy nie mam już kłopotu z suchymi skórkami i koloryt również jest poprawiony

PODSUMOWANIE
Bardzo polecam te rękawiczki każdemu. Koszt niewielki, a efekty zadziwiająco dobre. Na lato sprawdzi się idealnie zarówno w celu wyrównania kolorytu skóry jak i poprawy jej ogólnego wyglądu. Myślę, że z czasem da również pozytywne efekty antycelulitowe a miłośniczki samoopalaczy również nie pogardzą dodatkowym złuszczaniem. Najbardziej mi się podoba w niej to, że wisi sobie pod prysznicem i mimo lenistwa z chęcią korzystam z niej codziennie. 

Używałyście może kiedyś takiej rękawicy?? A może znacie coś jeszcze lepszego?? Z miłą chęcią poczytam Wasze opinie i inspiracje :)
Buuuuuuuuuziaki!!!!

wtorek, 17 czerwca 2014

KOREKTOR EVELINE bioHYALURON 4D - RECENZJA



Hej ;) Po wieeeeelu dniach problemów z Internetem wreszcie szystko działa jak należy i mogę dodać post :)  Dziś co nieco o korektorze, którego ostatnio używam a mianowicie o Eveline bioHYALURON 4D w odcieniu Nude. Jest to BB korektor kryjąco-rozświetlający 8w1, który kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za 12,99 zł i postanowiłam przetestować. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na temat tego produktu to zapraszam dalej:)

OPIS PRODUCENTA
Innowacyjny korektor 8w1 doskonale maskuje i pokrywa wszystkie niedoskonałości skóry wokół oczu. Odżywcza formuła bogata w kwas hialuronowy i roślinne komórki macierzyste – PhytoCellTec), intensywnie wygładza, długotrwale nawilża oraz chroni naskórek przed wysuszeniem. Ujędrnia i napina delikatną skórę wokół oczu. Koryguje wszystkie rodzaje zmarszczek, drobne linie mimiczne oraz nierówności. Mineralne pigmenty rozświetlające skutecznie maskują oznaki zmęczenia, rozjaśniają cienie pod oczami, niwelując skutki stresu. Natychmiast po zastosowaniu skóra wokół oczu staje się aksamitnie gładka i promienna.

ZALETY

* Porządnie średnie krycie

* Piękny, jasny, żółty kolor

* Efekt lekkiego rozjaśnienia skóry pod oczami - nie „biała panda”, ale delikatne rozjaśnienie :)

* Rewelacyjnie się rozprowadza – równomiernie i szybko się go wklepuje

* Nadaje się zarówno pod oczy jak i do korygowania mankamentów cery (dobrze kryje i pryszcze i średnie cienie pod oczami)

* Bez problemu trzyma się u mnie około 6-8 godzin

* Nie roluje się i nie warzy pod oczami oraz nie przesusza

* Współgra ze wszystkimi moimi kremami i podkładami

* Bardzo dobrze wyrównuje koloryt powieki

* Ma wygodne opakowanie ze szpatułką

* Za 7 ml produktu płacimy tylko 12,99 zł



WADY

* Producent na opakowaniu obiecuje wiele niemożliwych dla korektora rzeczy…

* Produkt nie jest wcale rozświetlający (daje raczej naturalny i półmatowy efekt)

* Produkt nie przesusza skóry pod oczami, ale z pewnością również jej nie nawilża jakoś specjalnie (a już na pewno nie tak spektakularnie jak jest napisane na opakowaniu)

* Korektor również nie napina skóry ani jej nie odmładza 

MOJA OPINIA
Po pierwsze muszę powiedzieć, że strasznie, strasznie, strasznie mnie denerwuje, gdy producent na opakowaniu wypisuje takie cuda. Nie wiem, co nim kieruje - uznaje klientów za osoby niespełna rozumu, które w to uwierzą czy chce wyprzedzić konkurencję?? W tym wypadku moim zdaniem działa to na niekorzyść samego produktu, który jest naprawdę świetnym korektorem!!! Bardzo ładnie kryje moje średnie cienie pod oczami, bez problemu maskuje wszelkie niedoskonałości cery, świetnie się utrzymuje w ciągu dnia i daje naturalny efekt. Do tego ma piękny kolor i jest tani, więc czego chcieć więcej?? Mi to w zupełności wystarczy i śmiało mogę powiedzieć, że jestem z tego korektora o wiele bardziej zadowolona niż z tego, którego używałam dotychczas -Maybelline Affinitone, ponieważ Eveline jest o ponad połowę tańszy a lepiej kryje, dłużej utrzymuje i ma ładniejszy kolor. I wszystko byłoby super gdyby nie ten opis na opakowaniu, który prowokuje obietnicami o odmłodzeniu, wygładzeniu wszystkiego i super nawilżeniu i w ogóle :) No ale cóż, takie są chyba współczesne prawa rynku… 

Taka jest więc moja opinia. Miałyście może ten korektor?? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat i na temat cudownych opisów na opakowaniach?? Dajcie znać, co myślicie.
                                                                          Buziaki!             

poniedziałek, 9 czerwca 2014

BABYDREAM FUR MAMA PFLEGELOTION - RECENZJA :)


Hej :) Dziś recenzja balsamu do ciała, o którym pisałam Wam w ostatnich ulubieńcach. ?Trafił on do mojego koszyka przez pomyłkę, ponieważ miałam zamiar kupić olejek na rozstępy z tej serii - opakowanie wygląda prawie identycznie i podczas pogaduszek z siostrą sięgnęłam nie po to co chciałam ;) Z całą pewnością nie żałuję, że ten produkt do mnie trafił i z wielką radością go używam więc zapraszam i Was do zapoznania się z tym balsamem :)

OPIS PRODUCENTA:
"Babydream Lotion pielęgnacyjny dla Mamy wspomaga proces regeneracji skóry. Przy regularnym stosowaniu kompleks składników może nie tylko zapobiegać powstawaniu rozstępów, lecz również poprawiać ogólny wygląd skóry dotkniętej już rozstępami. Lanolina skutecznie pomaga przy suchej skórze. Dzięki dużej zawartości wartościowych olejów i ekstraktu z alg Lotion pielęgnacyjny idealnie pomaga utrzymać elastyczność skóry. Produkt gwarantowanej jakości: nie zawiera barwników i substancji konserwujących, nie zawiera oleju mineralnego, parafinowego ani silikonowego, pH neutralne dla skóry, tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie."

SKŁAD:
aqua, glycerin, caprylic/capric triglyceride, glyceryl stearate, sorbitol, helianthus annuus (sunflower) seed oil, cetearyl alcohol, dicaprylyl ether, helianthus annuus seed oil unsaponifiables, chlorella vulgaris extract, tocopheryl acetate, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, lanolin, glyceryl caprylate, xanthan gum, sodium stearoyl glutamate, levulinic acid, p-anisic acid, tocopherol, sodium levulinate, sodium hydroxide, citric acid, parfum


ZALETY:
* Genialnie nawilża skórę
* Zdecydowanie poprawia elastyczność skóry
* Ma gęstą konsystencję i nie wycieka z opakowania
* Bardzo szybko się wchłania i nie spływa z ciała nawet w bardzo upalne dni
* Zostawia na skórze niesamowity komfort i miękkość
* Poprawia ogólny wygląd skóry
* Ma delikatny ale przepiękny zapach (kremowo-kwiatowy)
* Jest bardzo wydajny 
* Ma wygodne opakowanie
* Za opakowanie 250 ml płacimy około 10 złotych

WADY:
* Troszkę "tępo' się rozprowadza ale to bez znaczenia bo szybko się wchłania
* Tuż po nałożeniu można zauważyć na skórze maleńkie, niebieskie drobinki (chyba od zawartości alg), które po kilku chwilach również znikają ;)
* Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego wpływy na już istniejące rozstępy

MOJA OPINIA:
Jest to zdecydowanie najlepszy balsam do ciała jaki kiedykolwiek miałam! Dotychczas nie cierpiałam  nakładania balsamu na ciało i gdy nie było to absolutnie  konieczne to dawałam sobie z tym spokój. Natomiast ten balsam nakładam z ogromną przyjemnością rano i wieczorem. Już samo to w moim wypadku świadczy, że to genialny kosmetyk :) Bardzo szybko się wchłania, zostawia skórę niesamowicie miękką, bardzo dobrze nawilżoną i dzięki temu o niebo lepiej wyglądającą. Przyjemnie pachnie (a zazwyczaj zapach w balsamach mi przeszkadza i boję się żeby nie tłumił perfum), ale ten jest delikatny i bardzo przyjemny. To, że balsam ten poprawia elastyczność skóry również jest dla mnie oczywiste i mam nadzieję, że w przyszłości zapobiegnie on pojawianiu się nowych rozstępów. W przypadku tych już istniejących nie zauważyłam żadnych zmian oprócz tego, że sama skóra lepiej się prezentuje. Jestem z tego balsamu niesamowicie zadowolona, mam ochotę maziać się nim non stop nawet w upały (nie spływa on z ciała jak kremowy prysznic i nie powoduje nadmiernego pocenia). Jestem również pewna, że będę go stosować ciągle i nieustająco, ponieważ za tak niską cenę (mój był w promocji za 9,99 zł) nie miałam jeszcze nigdy tak skutecznego i nawilżającego balsamu. Polecam Wam go jak najmocniej ;)

Miałyście z nim styczność?? A może wiecie coś o olejku z tej serii, bo jestem ciekawa czy jest równie świetny??

Pozdrowionka :)

niedziela, 8 czerwca 2014

PIKANTNA ZUPA GULASZOWA


Hej :) Kiedy za oknem żar leje się z nieba i jest milion stopni zazwyczaj nie chce mi się za bardzo jeść. jest to czas chłodników, ziemniaków z koperkiem i kefirem i tym podobnych rzeczy. Ale czasem zdarza się również taki dzień, że mam ochotę na coś ostrego z lekko meksykańską czy węgierską nutą :) Dlatego dziś przepis na zupę, która jest pikantna, sycąca i bardzo kolorowa. Świetnie zaspokoi letni głód, ale również świetnie rozgrzeje zimą. Zapraszam do gotowania ;)

PIKANTNA ZUPA GULASZOWA
* 60 dag mięsa wieprzowego (łopatka lub szynka)
* 2 czerwone cebule i jedna biała
* 3 różnokolorowe papryki
* 1 puszka krojonych pomidorów w zalewie
* 1 puszka czerwonej fasoli
* 6 średnich ziemniaków
* 2 łyżki ostrej papryki
* 1 łyżeczka mielonego czarnego pieprzu
* 2 łyżeczki soli 
* 4 łyżki oleju
 
BULION:
* 2 marchewki
* 1 pietruszka 
* Pół główki średniego selera
* Ziele angielskie (3 szt)
* Liść laurowy (1szt)
* Kostki rosołowe wołowe i przyprawa typu Kucharek

 
 Przygotowanie zupy musimy rozdzielić na dwa zasadnicze etapy: przygotowanie bulionu oraz duszenie mięsa z warzywami. Jeśli np. mamy rosół z poprzedniego dnia (mniej więcej 2 litry) śmiało możemy go użyć i dać sobie spokój z szykowaniem bulionu. Jeśli nie mamy, przyrządzamy go według poniższego przepisu:

BULION
W dużym garnku (takim, żeby pomieścił później całą zupę) nastawiamy około 3 litry wody. W tym czasie myjemy i obieramy marchewkę, pietruszkę i seler i wszystkie te warzywa kroimy w małe słupki. Gdy woda zacznie wrzeć wrzucamy warzywa oraz ziele angielskie i liść laurowy i gotujemy około 15 minut. Następnie dodajemy kostki rosołowe i przyprawę tak aby uzyskać dość intensywny w smaku bulion. Na razie odstawiamy go na bok. 


ZUPA
Teraz zabieramy się za najważniejszą część czyli mięso i warzywa. Mięso oczyszczamy i kroimy w kostkę. Przekładamy do miski po czym dodajemy 4 łyżki oleju, 2 łyżeczki soli, łyżeczkę czarnego pieprzu i 2 łyżki ostrej papryki. Wszystko to mieszamy i odstawiamy na chwilę do lodówki. 

 
Kolejnym krokiem jest naszykowanie warzyw: cebulę kroimy w piórka a paprykę w kostkę dowolnej wielkości, a obrane ziemniaki w nie za dużą kostkę. Rozgrzewamy głęboką patelnię i obsmażamy mięso dotąd, aż się lekko zrumieni. następnie dodajemy cebulę i znów chwilę smażymy żeby również cebula ładnie się podsmażyłą. Następnie dodajemy pokrojoną paprykę, pomidory z puszki wraz z zalewą oraz mniej więcej 2 chochelki bulionu i wszystko razem dusimy pod przykryciem około 30 minut

BULION Z GOTUJĄCYMI SIĘ ZIEMNIAKAMI
W międzyczasie podgrzewamy nasz bulion i gdy jest już gorący dodajemy do niego surowe i pokrojone ziemniaki i również gotujemy. Gdy ziemniaki w bulionie i papryka na patelni są już miękkie przelewamy zawartość patelni do naszego garnka z bulionem. Dodajemy jeszcze odcedzoną fasolkę z puszki i wszystko razem gotujemy jeszcze około 15 minut. 

DUSZONE WARZYWA I MIĘSO

GOTOWA ZUPA :)
 Tak przygotowana zupa jest naprawdę ostra i dobrze jest zadbać o dostępność jakiegoś fajnego i chrupiącego pieczywa ( będzie można sobie zagryźć :) Jeśli nie lubicie pikantnych potraw to polecam zamienić ostrą paprykę na słodką i zupa również wyjdzie niezła (choć straci swój ostry charakterek :) Przygotowanie jest dosyć czasochłonne (około 1,5 godziny) ale czasami warto - mamy cały gar pysznej zupy :) Polecam spróbować.
Buziaki ;)

czwartek, 5 czerwca 2014

HAUL ZAKUPOWY CZĘŚĆ DRUGA - KOLOR :)


A oto i druga, nieco skromniejsza część ostatnich zakupów :) 


1. GOLDEN ROSE TOP COAT QUICK DRY
Wreeeeszcie kupiłam jakiś lakier nawierzchniowy przyspieszający wysychanie paznokci. Przecież można oszaleć gdy po pomalowaniu paznokci i suszeniu ich godzinami i tak zaraz gdzieś coś mamy odbite lub draśnięte. Ten lakier podobno należy nałożyć 60 sekund po aplikacji lakieru kolorowego i po kolejnych 60 sekundach powinien być już suchy. Na takie cuda nie liczę, ale mam nadzieję, że rzeczywiście przyspieszy wysychanie lakieru i zapobiegnie jego szybkiemu zniszczeniu. Kosztował tylko 7,99 zł i wypatrzyłam go w małej drogerii w Poznaniu :)


2. GOLDEN ROSE RICH COLOR NR 67
Kolejny lakier z mojej ulubionej serii ever, czyli GR Rich Color :) W ich gamie kolorystycznej jest tyle cudownych odcieni i tak szeroki wybór, że mam ochotę kupić wszystkie. Ale jakoś tak wychodzi, że zazwyczaj wracam do domu z kolejnym koralowym odcieniem i nie wiem czemu tak się dzieje, bo mam ich już sporo i to z różnych firm. Tym razem wpadł mi w oko numer 67, który jest jasnym, koralowo-różowym odcieniem o zdecydowanie cukierkowym i ciepłym odcieniu. Jest to po prostu taki ładny, delikatny różany kolor, który każda z nas powinna mieć. Kosztował mnie ok. 6 złotych i też kupiłam go w Poznaniu.


3. GOLDEN ROSE RICH COLOR NR 52.
Po powrocie z delegacji bardzo żałowałam, że kupiłam tylko te dwa powyższe lakiery GR, bo podobało mi się tez kilka innych więc poleciałam do mojej drogerii z nadzieją, że je tam znajdę. Oczywiście jak na złość ich  nie było, ale kupiłam jeszcze bardzo jasny, bladziutko różowy lakier o numerze 52. Dawno szukałam takiego koloru, bo na rynku jest ich pełno, ale żaden z nich nie jest kryjący i trzeba nałożyć milin warstw żeby cokolwiek było widać. Ten natomiast jest bardzo kryjący, delikatny i elegancki - w sam raz na lato :) Kolor przypomina lakier z Essie o nazwie Baby's Breath tyle tylko, że lepiej kryje. 


4. POMADKA CELIA NUDE NR 602
Długo szukałam tych pomadek (żeby móc na żywo obejrzeć kolory) i wreszcie są w mojej ulubionej drogerii. Kolory rzeczywiście są typowo "nude" w dobrym tego słowa znaczeniu, czyli delikatnie podkreślające usta i ich kolor ale nie dające trupiego czy korektorowego efektu. Ja wybrałam odcień 602, czyli kolor beżowo-brzoskwiniowy, który w opakowaniu wydaje się być bardzo ciepły, ale po nałożeniu na usta już nie za bardzo. Nie wiem na razie co o tym myśleć, ale zobaczymy jak się spisze na co dzień :) Pomadka jest zapakowana w ładny kartonik, a samo opakowanie szminki jest po prostu boskie - w odcieniu różowego złota, matowo-błyszczące. Bardzo eleganckie. Szminka kosztowała 9,99 zł. 

To już mam nadzieję koniec zakupów na dłuższy czas, bo szafki się nie domykają :) Oby w najbliższym czasie nic nie było w promocji, ani nie rzuciło mi się w oczy, bo zbankrutuję :) A jak tam Wasze zakupowe szaleństwa?? Upolowałyście coś ciekawego w ostatnim czasie??
Buziaki!