wtorek, 29 kwietnia 2014

PIEROGI Z KAPUSTĄ KISZONĄ I ZIEMNIAKAMI


Hej :) Dziś zapraszam na pierogi, które część z Was być może zna, ale dla wielu osób mogą być zaskoczeniem. Takie pierogi robi od zawsze moja babcia i wszystkim od lat bardzo smakują, natomiast mój facet i jego rodzina nigdy wcześniej o takich pierożkach nie słyszeli i przepis wydawał im się co najmniej dziwny :) Natomiast kiedy je zrobiłam i mieli okazję spróbować to również bardzo je polubili. Zatem mimo wszelkich obaw zachęcam do wypróbowania tego przepisu, bo jest pyszny :)

CIASTO NA PIEROGI
0,5 kg mąki tortowej
1 małe jajko
Szklanka letniej wody

FARSZ
0,5 kg kapusty kiszonej
około 0,6 kg ziemniaków
3-4 duże cebule
Duża szczypta czarnego pieprzu
Duża szczypta soli
Duża szczypta Kucharka (lub podobnej przyprawy)
Olej


Zaczynamy od przygotowania farszu. Kapustę kiszoną płukamy (1 raz) i odcedzamy na sitku, a następnie przekładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości (bez przykrycia, około 20 - 30 minut). Ziemniaki obieramy, kroimy i również gotujemy (tak samo jak do obiadu w lekko osolonej wodzie). W międzyczasie zajmujemy się cebulą, którą obieramy i kroimy w drobną kostkę (uwaga na łzy :) Następnie na dużej patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i całą cebulę smażymy aż uzyska złocisty kolor. 


Gdy już wszystkie trzy rzeczy są zrobione, ziemniaki tłuczemy na gładko, kapustę odcedzamy i kroimy drobno a następnie obydwa składniki mieszamy. Dodajemy do tego mniej więcej połowę cebuli, którą smażyliśmy (drugie pół będzie niezbędne do okraszenia pierogów), dodajemy dużą szczyptę pieprzu, dużą szczyptę kucharka i dużą szczyptę soli i wszystko ponownie dokładnie mieszamy. Musi być on dość słony i pieprzny. Farsz odstawiamy do ostygnięcia i bierzemy się za ciasto. Gotowy farsz wygląda tak:


Łączymy wszystkie składniki ciasta i wyrabiamy je dotąd, aż będzie gładkie i elastyczne. Wałkujemy, wycinamy kółeczka, napełniamy farszem (około pół łyżki na pieroga) i sklejamy. W dużym garnku nastawiamy wodę do gotowania pierogów, do której wsypujemy łyżkę soli. Gdy wrze wrzucamy część pierogów i gotujemy mieszając czasami. Pierogi są dobre jeśli od wypłynięcia gotują się około 3 minut. Odcedzone pierogi polewamy pozostałą cebulką i podajemy gorące. 


Smacznego :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

TAG: TO CZY TAMTO? - MÓJ SETNY POST :)


Hej :) Gdy zobaczyłam, że na moim kosmetyczno-kulinarnym blogu mam już 99 postów przeżyłam istny szok! Przecież dopiero co zastanawiałam się, czy to nie głupi pomysł z tym blogowaniem, dopiero co dodawałam nieśmiało pierwszy post a tu aż tak się rozbestwiłam, że stuknęła mi właśnie setka :) Nie mogłam się zdecydować czy ten setny post ma być kosmetyczny czy kulinarny (bo obie te dziedziny bardzo lubię i wypełniają sporo mojego czasu) więc zdecydowałam się na TAG :) Wybrałam taki, który ostatnio oglądałam na YouTube na kanale digitalgirlworld13 (który bardzo lubię i polecam Wam gorąco). Oto więc moje odpowiedzi na pytania :)

KATEGORIA: MAKIJAŻ
1. Bronzer czy róż do policzków?
- Zdecydowanie róż. Bronzera używam sporadycznie.
2. Szminka czy błyszczyk?
- Hmmmm... Szminka :)
3. Liner czy tusz do rzęs?
- Zdecydowanie tusz do rzęs. Nie wyobrażam sobie już makijażu bez wytuszowanych rzęs.
4. Podkład czy puder?
- Bez dwóch zdań podkład. Używam do codziennie, natomiast pudru praktycznie wcale.
5. Cienie do powiek neutralne czy kolorowe?
- Zdecydowanie neutralne, ponieważ nie mam wybitnych zdolności makijażowych i bazuję na bezpiecznych odcieniach. Czasami zdarza mi się zaszaleć z kolorami ale są to wyjątkowe sytuacje.
6. Cienie prasowane czy pigmenty?
- Z tych samych powodów co wyżej - cienie prasowane. Nie mam ani czasu ani umiejętności na tyle żeby tworzyć cuda pigmentami (które są bajeczne :)
7. Pędzle czy gąbki?
- Pędzle i paluszki :) Nie korzystam z gąbeczek, bo wydają mi się niehigieniczne. Co kto woli :)

KATEGORIA: PAZNOKCIE
8. OPI czy China Glaze ?
- Nie miałam żadnego z tych firm, ale kilka z OPI jest na mojej liście zakupów więc raczej w tą stronę bym poszła.
9. Paznokcie długie czy krótkie?
- Średnie :) Ale gdybym miała wybierać z tych dwóch typów to zdecydowanie krótkie (wygoda w pracy przede wszystkim).
10. Akryle czy naturalne?
- Definitywnie naturalne. Kilka razy próbowałam zarówno akrylowych jak i żelowych paznokci i jednak nie czułam się z nimi najlepiej. Co własne, to własne :)
11. Ciemne czy jasne lakiery?
- Hmmm... Zimą ciemne, a latem jasne :)

KATEGORIA: MODA
12. Jeansy czy spodnie dresowe?
- Jeansy. Świetnie się sprawdzają przy wielu stylizacjach - i z marynarką, i ze sweterkiem i t-shirtem.
13. Krótki czy długi rękaw?
- Zdecydowanie krótki. Wolę strój "na cebulkę" :)
14. Sukienki czy spódnice?
- Na co dzień spódnice, bo są bardziej uniwersalne i można tworzyć ubiory w różnym stylu. Natomiast na ważne wyjścia i uroczystości tylko sukienki :)
15. Paski czy kratka?
- Zdecydowanie paski :) Nie mam i nie kupuję nic w kratkę, bo jakoś mnie ten wzór nie kręci.
16. Klapki czy sandały?
- Uwielbiam ładne, letnie klapki i mam ich całe mnóstwo natomiast musiałam się przekonać do sandałów odkąd regularnie prowadzę samochód.
17. Szale czy kapelusze?
- Ci którzy mnie znają wiedzą dobrze, że mam niezliczoną ilość szali i apaszek we wszelkich kolorach i wzorach i uwielbiam je nosić, więc odpowiedź jest oczywista :)
18. Wisiorki czy bransoletki?
- Wisiorki. 
19. Obcasy czy płaska podeszwa?
- Gdy idę na zakupy po nowe buty to zawsze wracam z jakąś parą na obcasach lub koturnach i ustawiam je w szafie z należnymi "ochami" i "achami" ale na co dzień chodzę w płaskich balerinach (znów ten nieszczęsny samochód...)
20. Buty kowbojskie czy sportowe?
- Myślę, że z kowbojskimi mogłoby być ciekawie i zabawnie :)
21. Marynarka czy bluza?
- Hmm... Nie cierpię marynarek i zawsze unikam jej zakładania, natomiast w bluzie raczej nie paradowałabym po mieście i nawet nie mam żadnej w kolekcji. Jeśli już musiałabym wybrać to chyba jednak marynarka.

KATEGORIA: WŁOSY
22. Proste czy kręcone?
- Moje włosy są naturalnie kręcona, dlatego oczywiście chciałabym mieć proste :)
23. Kok czy kucyk?
- Luźny kok.
24. Wsuwki czy spinki?
- Wsuwki do upinania wiecznie wyłażących kosmyków.
25. Lakier czy żel?
- Na co dzień nie korzystam, ale jak już coś to lakier.
26. Długie czy krótkie?
- Noszę raczej średnią długość ale jeśli miałabym wybierać to wolałabym całkiem długie niż całkiem krótkie.
27. Ciemne czy jasne?
- naturalnie moje włosy są w odcieniu średniego blondu i rozjaśniam je lekko. Ale miałam już przygody z różnymi kolorami na głowie i wiem jedno - tylko i wyłącznie jasne włosy. W innych kolorach wyglądam fatalnie.
28. Prosta grzywka czy skośna?
- Nie noszę grzywki, ale przy mojej lekko pucołowatej buzi prosta grzywka byłaby fatalnym wyborem. Więc jeśli już to skośna.
29. Związane czy rozpuszczone?
- Bardzo podobają mi się rozpuszczone włosy, ale sama rozpuszczam je dość rzadko. Przyzwyczaiłam się już, że noszę związane włosy i tak mi wygodniej.

To już koniec pytań. Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i sama jestem ciekawa Waszych odpowiedzi na te pytania, dlatego zachęcam wszystkich do zrobienia tego TAGu. Ja natomiast chciałabym zatagować kilka moich blogowych koleżanek :) Dziewczyny, jeśli będziecie miały ochotę to zapraszam do zrobienia tego TAGu autorki blogów:

- Przemyślenia Kasi
- Pani Pomadka
- Kosmetyczna Maniaczkaa
- Secretaddiction86

Zapraszam i pozdrawiam :)


sobota, 26 kwietnia 2014

ZDENKOWANI 2 :)


Hej dziewczyny :) Miałam się jeszcze wstrzymać parę dni z postem o zdenkowanych produktach, ponieważ kilka rzeczy mam jeszcze na wykończeniu, ale tych kilka butelek ciągle gdzieś mi zawadzało w łazience... Nie znalazłam jeszcze żadnego kąta na puste opakowanie, więc nie dość, że mi przeszkadzają, to jeszcze ciągle słyszę komentarze mojego faceta, że wszędzie pełno moich kosmetyków i nie powinnam tego tyle kupować :) A że nie mam zamiaru sobie niczego w tym względzie odmawiać, to post będzie już dziś.


1. APART JEDWAB I NONI - ŻEL POD PRYSZNIC
Jest to hipoalergiczny żel pod prysznic, który ma 400 ml i kosztuje około 6,99 zł. Jest dostępny min. w Rossmannie i różnych marketach. Używam tego produktu od dawna i jest jednym z moich ulubieńców, ponieważ cudownie pachnie. Jest to kompozycja kwiatowo-pudrowa, długo się utrzymuje i ładnie podkreśla zapach jednych z moich perfum. Jeśli chodzi o właściwości myjące jest to typowy średniak - żel jak żel, ale z pewnością kupię go jeszcze nie jeden raz :)


2. LIRENE KUSZĄCA GRUSZKA - ŻEL POD PRYSZNIC
Ten żel kupiłam jakiś czas temu w Biedronce podczas jakiejś promocji chyba za 4,99 zł. Opakowanie ma 250 ml. Żel zawiera ekstrakty z gruszki, jabłka i melona i producent obiecuje ucztę dla zmysłów, delikatną pielęgnację, jedwabiście gładką skórę oraz dawkę energii. Aż tyle od niego nie oczekiwałam i dobrze, bo to po prostu zwykły żel pod prysznic. Nie pielęgnuje skóry wcale (a nawet leciutko przesusza) ale dobrze myje, pięknie pachnie i ma ciekawą (galaretowatą) konsystencję. Za taką cenę jest naprawdę ok, ale nie wiem czy jeszcze po niego sięgnę, bo mam innych ulubieńców :)


3. BABYDREAM ŻEL DO MYCIA NIEMOWLĄT
Aktualnie to mój faworyt wśród żeli pod prysznic i na jego miejscu w łazience już stoi kolejna, nowa butla :) Jest bardzo delikatny, świetnie myje, nie wysusza skóry i ma bardzo przyjazny skład. Kosztuje też niewiele, bo za butelkę 500 ml płacę tylko 9,99 zł. Ma również bardzo wygodne opakowanie z pompką oraz delikatnie pachnie. Jest dostępny w Rossmannie i z pewnością będę go używać tak długo, aż nie znajdę czegoś jeszcze lepszego :)


4. NIVEA DRY COMFORT PLUS - ANTYPERSPIRANT
Jest to jeden z całej gamy antyperspirantów w kulce firmy Nivea i jest to mój zdecydowany ulubieniec (chociaż nie wszystkie wśród nich są aż tak dobre jak ten). Jest dostępny wszędzie za około 10 zł (często są promocje). Pachnie troszkę jak krem i odrobinę zostawia białe ślady, ale jest bardzo skuteczny (jak na osobę bez żadnych problemów z poceniem). Ważne jest dla mnie również to, że przy idealnej jak dla mnie skuteczności nie przesusza skóry i zostawia ją komfortową. Zastąpiłam go innym z tej firmy, ponieważ chciałam wypróbować coś nowego, ale nie jestem zbyt zadowolona więc na pewno do tego wrócę. 


5. PERFECTA MASECZKA GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCA
Zużyłam kolejne już opakowanie tej maseczki i od momentu mojej wcześniejszej opinii nic się nie zmieniło, więc zachęcam do przeczytania recenzji:
Dodam jedynie, że aktualnie podobne rezultaty uzyskuję dzięki innym rzeczom (kremom, serum z BU) i nie wiem czy jeszcze będę do niej wracać. Może doraźnie :)

To już wszyscy wykończeni. Jak widzicie, zużyłam tyle żelów pod prysznic jakbym nic innego nie robiła tylko się kąpała :) No cóż, jakoś tak wyszło... A jak u Was z denkiem ?? Pozbywacie się czy raczej korzystacie z promocji i kupujecie ?? :)

Pozdrowionka :)

piątek, 25 kwietnia 2014

RYŻ Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI


Hej :) Dziś przepis na danie, które jest proste w wykonaniu i bardzo smaczne. Lubię je przyrządzać wtedy, gdy nie wiem o której godzinie wszyscy dotrą do domu, ponieważ bez problemu można je odgrzać i nie traci przy tym smaku. Zapraszam więc do gotowania :)

RYŻ Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI
* 1 podwójny filet z kurczaka
* Około 250 g ryżu (u mnie 2,5 woreczka)
* Około 700 g mrożonej mieszanki chińskiej 
* 2 spore cebule
* Przyprawa do gyrosa
* Olej


Tą potrawę zawsze przygotowuję w dużym żeliwnym rondlu z pokrywką, bo bardzo fajnie się w nim wszystko dusi. Całą zabawę zaczynamy od pokrojenia naszej cebuli (w pióra). W rondlu rozgrzewamy niewielką ilość oleju, wrzucamy cebulkę i mieszamy aż się zeszkli. Następnie do tego rondla wrzucamy nasze mrożone warzywa - ja kupuje zawsze opakowanie mieszanki chińskiej w Lidlu, które ma 450 g i dodaję połowę tej mieszanki, która jest w Biedronce, dzięki temu warzywa są bardziej różnorodne. Warzywa mieszamy z cebulą, przykrywamy pokrywką i dusimy (w sumie przez około 20 minut). 


W tym czasie gotujemy ryż według przepisu na opakowaniu (pamiętajcie, żeby go nie rozgotować :) i zabieramy się za kurczaka. Piersi płukamy, oczyszczamy i kroimy w kostkę. Na średniej patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i smażymy kurczaka. Gdy już cała woda z niego odparuje dodajemy przyprawę do gyrosa - mniej więcej 3-4 łyżeczki. Po każdej łyżeczce warto spróbować kawałek mięsa, ponieważ przyprawy do gyrosa różnych firm różnią się smakiem i intensywnością (ja używam tej z firmy Apetita). Kurczak musi być dosyć mocno przyprawiony (ale jeśli przesadziliście to podlejcie go przegotowaną wodą i poczekajcie aż odparuje :)


Gdy wszystko jest gotowe to do duszonych warzyw w rondlu dodajemy kurczaka oraz ryż i wszystko razem mieszamy (ciągle gotując wszystko razem). Przyprawiamy tą samą przyprawą do gyrosa do smaku (też jej nie żałujcie). Przykrywamy i dusimy wszystko razem około 2-3 minutki i gotowe :)


Smacznego :)

środa, 23 kwietnia 2014

CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE WYGLĄDAĆ JAK ZOMBI MAJĄC KACA :)

Hej dziewczyny :) Dzisiaj luźny post o jednej z takich sytuacji,które najbardziej potrafią dać w kość naszemu wyglądowi i znacząco nadszarpnąć naszą reputację "zawsze zadbanej" :) To niesprawiedliwe, że kac nie dopada regularnych pijaczków (bo mają "mocną głowę"...), a pastwi się właśnie nad takimi osobami, które bardzo rzadko piją alkohol i to w niewielkich ilościach. No ale cóż, po dużych imprezach rodzinnych czy też po długo oczekiwanym spotkaniu z przyjaciółkami czasami niestety nadchodzi poranny kac i bywa również tak, że mimo wszelkiej niechęci musimy wyjść z domu. Co wtedy zrobić?? Pogodzić się z tym, że wyglądamy jak monstrum czy jakoś się ogarnąć? Decyzja należy do Was, ale jeśli wybieracie tą drugą opcję, to poniżej podaję kilka rad które zapewnią lepszy wygląd i choć odrobinę lepsze samopoczucie :)

1. LETNI PRYSZNIC
Tuż po porannej, mocnej kawie, która lekko postawiła nas na nogi czas wskoczyć pod prysznic. I raczej nie polecam tu długiej i gorącej kąpieli, bo tylko nas to rozleniwi :) Natomiast chłodny strumień wody jednocześnie nas obudzi, poprawi krążenie i otrzeźwi :) Jakich kosmetyków użyć? Najlepszy będzie delikatnie myjący żel pod prysznic, który dodatkowo nie przesuszy już odwodnionej skóry. Jeśli możemy nie wybierajmy preparatów o mocnym zapachu, bo akurat w takim dniu może nam to przeszkadzać. Jeśli chodzi o szampon to zdecydujmy się na taki dodający objętości.

Polecam:
* Babydream Żel do mycia ciała dla niemowląt - ładnie myje, nie wysusza i delikatnie pachnie
* Szampon Alterra Volumen Shampoo Papaya&Bambus - dodaje objętości i miękkości jednocześnie


2. PORZĄDEK Z WŁOSAMI
Umyte włosy potraktujmy lekką odżywką bez spłukiwania (to ich nie obciąży) i wysuszmy letnim powietrzem. Jeśli nie chce nam się układać fryzury (co jest oczywiste i zrozumiałe :) zwiążmy włosy w luźną kitkę lub zepnijmy chociaż pasma z okolic twarzy (nic nas nie będzie wkurzać w ciągu dnia i włazić do oczu:)

Polecam :
* Dwufazowa odżywka bez spłukiwania Gliss Kur Ultimate Volume
 

3. ZRÓBMY COŚ Z TWARZĄ :)
Twarz musimy lekko oczyścić żelem, ale nie wybierajmy żadnych intensywnych produktów - nasza cera jest odwodniona więc możemy ją podrażnić. Najlepiej zdecydować się na coś nawilżającego lub kojącego. Kolejnym koniecznym krokiem jest solidna porcja nawilżenia w postaci kremu. Wybierzmy najbardziej nawilżający krem jaki mamy w swojej szafce, delikatnie wklepmy go w skórę i pozostawmy na moment aby się wchłonął. Dzięki temu buzia odzyska miękkość i będzie można zrobić na niej makijaż :)

Polecam:
* Krem Ziaja 30+ z kwasem hialuronowym
* Krem na dzień Rival de Loop Regeneration


4. CZAS NA MAKE UP
W taki dzień jak ten odstawmy wszelkie nowe produkty na bok, na testy przyjdzie jeszcze czas kiedy będziemy bardziej "na chodzie" :) Teraz pora wrócić do starych i dobrych produktów, które sprawdzają się u nas zawsze i nigdy nie zawodzą. Może w ten dzień nie będą wyglądały tak cudownie jak zwykle, ale przynajmniej nie zrobią nam jakiejś masakry na twarzy :)

* Podkład - wybierzmy nawilżający lub rozświetlający, bo mocny mat dodatkowo podkreśli nie najlepszy stan skóry (wybierzmy coś w stylu Bourjois Healthy Mix lub Rimmel Wake me Up)
* Korektor - niezbędny w tym dniu pod oczy; zdecydujmy się na taki o dobrym kryciu i żółtawym odcieniu dzięki czemu zneutralizują się cienie (np. Maybelline Affinitone lub Collection)
* Puder - delikatny i najlepiej transparentny żeby lekko zmatowił i utrwalił makijaż ale nie obciążał dodatkowo cery (może być to np. puder ryżowy lub bambusowy)
* Oczy - najlepiej sprawdzą się cienie matowe w jasnych i neutralnych barwach, które lekko podkreślą oko (w taki dzień lepiej odstawić brokaty, drobinki i perły) i mocno wytuszowane rzęsy, które "otworzą" nam oko
* Usta - tutaj najlepiej się sprawdzi dobry balsam do ust lub nawilżająca szminka/błyszczyk; dzięki temu usta nie będą wyglądały na suche i odzyskają lekki blask (polecam Maybelline Hydra Extreme lub masełka z Nivea)
 * Policzki - zdecydujmy się dziś na róż w chłodnym, różowym lub koralowym odcieniu który ożywi nasz makijaż i doda cerze świeżości 


5. CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ
Koniecznie musimy wybrać strój, który będzie możliwie najwygodniejszy (ale raczej nie decydujmy się na stare dresy, bo cały nasz wysiłek żeby pięknie wyglądać szlag trafi :P) Zdecydujmy się raczej na nasze sprawdzone i lubiane proste spodnie. Ważniejsza jest jednak góra. Definitywnie musimy ubrać coś w białym, błękitnym lub innym pastelowym kolorze, bo dzięki temu nasza buzia będzie wyglądać jaśniej i promienniej a o to nam przecież chodzi. Szaro-buro-czarne bluzki lepiej zostawić na inną okazję.

6. PERFUMY
Jeśli mamy kilka ulubionych zapachów to wybierzmy ten który jest najdelikatniejszy. Mocne perfumy mogą nam przeszkadzać w ciągu dnia i przyprawiać o jeszcze większy ból głowy. Ważne jest również to, żeby był to zapach który bardzo lubimy - od razu poprawi nam humor.


7. CO ZABRAĆ ZE SOBĄ?
Gdy już wyglądamy jak ludzie (a nawet całkiem ładni ludzie :) to włóżmy do torebki parę drobiazgów przydatnych w ciągu dnia. Oczywiście tabletki na ból głowy, które mogą okazać się wybawieniem :) Oprócz tego bibułki matujące (nasza cera może szaleć w ciągu dnia więc lepiej się zabezpieczyć), balsam do ust, buteleczka wody mineralnej i gumy do żucia.

Teraz już jesteśmy w miarę przystosowane do życia w społeczeństwie :) Mam nadzieję, że tych kilka rad Wam się podoba i okażą się przydatne (chociaż zarówno Wam jak i sobie nie życzę zbyt często takich sytuacji :). Jeśli macie jakieś swoje ulubione kosmetyki, po które sięgacie w akcie skrajnej desperacji i które nigdy Was nie zawodzą to dajcie znać - warto się wspierać w trudnych chwilach :)

Buziaki !!!!!! :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

PROMOCJA W ROSSMANNIE, CZYLI MAŁE, NIEPLANOWANE ZAKUPY :)

Hej :) Czasami się zastanawiam czy wielkie promocje w drogeriach to coś co powinno mnie cieszyć czy raczej smucić, że znów wydam pieniądze. Oczywiście zazwyczaj informacje o promocji wywołują u mnie dziką radość i rozpoczyna się przegląd kosmetyków - czego mi brakuje, co opłaca się kupić, czego chciałabym spróbować itp. itd :) Jednak późniejsza wyprawa do sklepu i tak często kończy się zakupem czegoś innego, zbędnego lub rzucającego się po prostu w oczy, bo przecież aż żal nie skorzystać z takiej obniżki :) 

Kilka dni temu na jednym z moich ulubionych blogów http://meladyy.blogspot.com/ wyczytałam o nadchodzącej promocji w Rossmannie i bardzo się ucieszyłam, że na pierwszy ogień od 22.04 do 28.04 jest obniżka -49% na podkłady, pudry, korektory i róże :) Informacja oczywiście się potwierdziła i już dziś poleciałam na zakupy. 

 
Celem poszukiwań był oczywiście podkład Bourjois Healthy Mix, który niedawno mi się skończył i zwlekałam chwilę z zakupem nowej wersji, żeby zorientować się czy dalej jest tak świetny (starej wersji używałam od kilku lat naprzemiennie z Bourjois 123 Perfect). Czekanie się opłaciło, ponieważ dzisiaj zamiast 62 złotych regularnej ceny zapłaciłam jedynie 30,60 zł !!! Jak tylko go troszkę poużywam to zrobię post porównawczy starej i nowej wersji. Kupiłam odcień 52 Vanilla, który jest moim sprawdzonym odcieniem.


I niestety nie byłabym sobą gdybym po prostu kupiła ten podkład i wyszła :) Musiałam pooglądać co ciekawego jest w innych szafach i jakie rewelacje tam na nas czekają. Zachowałam zdrowy rozsądek na tyle, żeby nie nakupić różów, pudrów i korektorów, których z pewnością bym nie zużyła bo mam sporo otwartych, ale rzucił mi się w oczy podkład Rimmel Wake Me Up


Od dawna chciałam go wypróbować, ale pomimo wielu dobrych opinii miałam obawy czy się u mnie sprawdzi (drobinki, dość ciemne i różowawe odcienie, mocno rozświetlający efekt itp). 
Z pewnością nie wydałabym 41 złotych na produkt, względem którego mam aż tyle wątpliwości. Ale w tej promocji kosztował jedynie 21,39 zł więc uznałam, że lepszej okazji do testów nie będzie i kupiłam :)
Nie mogłam się zdecydować na kolor, ponieważ wszystkie są stosunkowo ciemne i dosyć wpadające w różową tonację. Wybrałam odcień 103 True Ivory, bo wydawał mi się najbardziej neutralny. Czy się sprawdzi, to okaże się niebawem :)

Jestem zadowolona z zakupów bo za dwa ciekawe podkłady zapłaciłam w sumie 51,99 zł, a w cenie regularnej sam Healthy Mix kosztuje 62 złote. Mam nadzieję, że obydwa produkty będą mi służyć i z pewnością dam znać jak się spisują. A jakie Wy macie plany na aktualne promocje ?? Robicie plany zakupowe czy idziecie na żywioł ?? :)
Buziaki :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

MOJA CODZIENNA PIELĘGNACJA TWARZY - KWIECIEŃ 2014

Hej :) Święta to fajny czas i u mnie upłynął bardzo radośnie i miło ale cieszę się, że powoli wszystko wraca już do normy (szkoda, że dodatkowe kilogramy zostaną na dłużej... :) Brak czasu w ostatnich dniach spowodował małą przerwę w blogowaniu, ale już dziś z chęcią wracam do pisania o tym co lubię najbardziej, czyli kosmetykach i innych babskich sprawach. Dziś parę słów opisujących moją aktualną pielęgnację twarzy. Odpowiada mi ona bardzo (zarówno kosmetyki, których używam jak i ich aplikacja), ale nie jest to jeszcze ideał, więc z pewnością w dalszym ciągu będę poszukiwać czegoś nowego i ciekawego. Jeśli jesteście ciekawe "co w trawie piszczy" to zapraszam do lektury posta :)

PIELĘGNACJA WIECZORNA

Wieczorny demakijaż i pielęgnacja są dla mnie najważniejsze i nie wyobrażam sobie, żeby ten etap pominąć (wizja ohydnych zmarszczek jest wystarczającą motywacją:) Swoją buzię myję w dwóch etapach. Najpierw używam wacików i płynu micelarnego, żeby zmyć makijaż i zanieczyszczenia. Nie korzystam na co dzień z kosmetyków wodoodpornych więc nie zajmuje mi to więcej niż 2 minutki. 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy korzystam z płynu micelarnego Be Beauty z Biedronki, a którego jestem bardzo zadowolona, bo świetnie zmywa makijaż i kosztuje 4,39 zł :)


Kiedy cały makijaż jest już pięknie zmyty czas oczyścić skórę i pory :) Do tego celu używam delikatnego żelu do mycia twarzy, który nie przesuszy mojej buzi ale będzie skutecznie walczył z zanieczyszczeniami oraz bawełnianej ściereczki. Żel do mycia buzi nakładam na twarz i delikatnie masuję przez około minutę. Następnie moczę moją ściereczkę w ciepłej wodzie, przykładam do twarzy i również delikatnie masując ścieram żel. Tą czynność powtarzam kilka razy, aż cały żel zniknie z twarzy a buzia będzie czysta.

Aktualnie korzystam na zmianę z dwóch żeli do mycia twarzy również z Be Beauty - Micelarnego i Łagodzącego za 4,99 zł każdy. Z obu jestem bardzo zadowolona, ale bardziej lubię ten różowy (łagodzący). Muszę wykończyć oba i wtedy dopiero kupię coś nowego (a są cholernie wydajne... :)


Gdy skóra jest już oczyszczona czas coś na nią nałożyć :) I tutaj moja pielęgnacja nie jest już codziennie taka sama, ponieważ w niektóre dni stosuję tradycyjne kremy a w inne bardziej intensywne preparaty, które kupiłam na Biochemii Urody.

W większości dni po umyciu buzi nakładam na nią krem intensywnie nawilżający żeby moja sucha (a raczej mieszano-sucha) skóra dostała odpowiednią porcję składników odżywczych oraz krem pod oczy. Dzięki temu cera jest miękka, zadbana i nie ma żadnych suchych miejsc rano. Aktualnie używam:

* Kremu pod oczy Rival de Loop Regeneration, który świetnie nawilża okolice oczu, przywraca jej komfort i miękkość, a kosztuje tylko 6,99 zł :)

* Kremu do twarzy Rival de Loop Regeneration, który kupiłam ostatnio w wersji na dzień za 9,99 zł, ale okazał się bardzo bogaty i odżywczy i świetnie spisuje się u mnie na noc (na dzień troszkę gorzej - zrobię o nim recenzję za jakiś czas).


Natomiast 2 lub 3 razy w tygodniu stosuję kosmetyki z Biochemii Urody:
* Tonik z kwasem PHA, który ma właściwości lekko złuszczające i mocno nawilżające - nakładam na wacik, przecieram twarz i czekam około 10 minut zanim nałożę cokolwiek innego
* Serum z witaminą C i kwasem felurowym, które ma właściwości rozjaśniające, antyoksydacyjne i przeciwzmarszczkowe - kilka kropli nalewam na dłoń i wklepuję w twarz i okolice oczu


I to tyle jeśli chodzi o pielęgnację wieczorną. Muszę również wspomnieć, że raz na jakiś czas robię mojej buzi "wolne" i jedynie ją oczyszczam i nic na nią nie nakładam. Zdarza się to rzadko, ale jeden dzień oddechu dobrze jej robi :)

PIELĘGNACJA PORANNA

Rano moja pielęgnacja ogranicza się do absolutnego minimum, ponieważ nie mam za wiele czasu (zdecydowanie jestem "sową" a nie rannym ptaszkiem:) i moja skóra również wiele rano nie potrzebuje. Cała poranna rutyna ogranicza się więc do szybkiego przemycia twarzy kropelką żelu do mycia buzi (tego samego co wieczorem) i nałożenia kremu nawilżającego na dzień. Aktualnie używam cały czas na zmianę dwóch kremów:

* Ziaja 25+ krem nawilżający matujący
* Ziaja 30+ krem nawilżający z kwasem hialuronowym 


Muszę przyznać, że oba kremy są bardzo dobre i świetnie sprawdzają się pod makijaż a są bardzo tanie. Ale moim faworytem wśród tych dwóch jest ten 30+, ponieważ lepiej nawilża i zostawia skórę lekko rozświetloną, a ten 25+ daje lekki mat, na którym mi jakoś specjalnie nie zależy). I to tyle. Gdy krem się wchłonie robię jedynie lekki makijaż i jestem gotowa do wyjścia :)

A jak wygląda Wasza pielęgnacja?? Znalazłyście już swój idealny zestaw do pielęgnacji, czy ciągle poszukujecie czegoś lepszego?? Z chęcią poczytam co polecacie :)
Buziaki !!! :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

MARION OLEJKI ORIENTALNE, CZYLI ILE OLEJU JEST W OLEJKU :)


Hej :) Jakiś czas temu podczas zakupów w markecie Netto wypatrzyłam taki oto malutki olejek do włosów z firmy Marion. Bardzo mnie zaciekawił, ponieważ nigdy nic tej marki nie miałam a parę rzeczy mi się już o uszy obiło :) Nie był drogi więc uznałam, że "raz kozie śmierć" i wzięłam. Nie wiedziałam na jaki się zdecydować, bo wersji było kilka ale wreszcie wybrałam Olejki Orientalne Macadamia i Ylang-Ylang. A jak moje wrażenia? Oto one :)

OPIS PRODUCENTA:
"Oleje zawarte w formule odżywiają włosy, odbudowując ich strukturę. Dzięki nim włosy wyglądają zdrowo i  są pełne blasku. Do każdego rodzaju włosów."

ZALETY:
* Mała pojemność, którą jesteśmy w stanie zużyć przed upływem terminu ważności
* Bardzo zgrabne, poręczne i praktyczne opakowanie z pompką, która dobrze działa i wydobywa odpowiednią ilość produktu
* Niska cena (około 5,49 zł za 30 ml)
* Bardzo ładny kwiatowo-orientalny zapach, kóry długo utrzymuje się na włosach
* Można go nakładać na wilgotne włosy lub na gotową fryzurę
* Nałożony na suche włosy bardzo ładnie nabłyszcza włosy i ich nie obciąża
* Bardzo dobrze i równomiernie rozprowadza się na włosach

WADY:
* W składzie ma praktycznie same silikony a dodatek olejków jest niewielki (nawet substancji zapachowych jest więcej)
* Nie odżywia i nie odbudowuje struktury włosa jak obiecuje producent (silikony nie mają takiej magicznej mocy:)
* Nałożony na mokre włosy sprawia, że nie wyglądają zbyt świeżo (zdecydowanie lepiej się sprawdza na suchych jako nabłyszczacz)

Ogólnie uważam ten produkt za całkiem przyjemny i jestem zadowolona, że go mam mimo, że spełnia bardziej funkcję nabłyszczacza niż olejku. W ostatnim czasie praktycznie wcale nie stosowałam silikonów w pielęgnacji włosów (ani w szamponach ani w odżywkach itp) i byłam z tego faktu bardzo zadowolona. Jednak czasami przychodzi taki dzień, kiedy to włosy kompletnie się nie układają i elektryzują, na dworze leje jak z cebra i wszystko jest przeciwko nam. I wtedy właśnie ten olejek u mnie wkraczał do akcji. Ładnie okiełznał napuszone od wilgoci i naelektryzowane włosy i sprawił, że wyglądały na błyszczące i ułożone. i do tego bardzo ładnie pachniały. Za tak niską cenę niczego więcej mi nie trzeba i z miłą chęcią będę po niego sięgać w takie gorsze dni :)

A Wy korzystałyście z tych olejków? A może polecacie jakieś inne?
Buziaki :)

wtorek, 15 kwietnia 2014

FRANCUSKIE ZAWIJASKI Z PIECZARKAMI - MĘSKI PRZEPIS :)


Hej :) Dziś spotkała mnie miła niespodzianka i mój mężczyzna przygotował mi bardzo ciekawą kolację :) Cały przepis wymyślił sam i oczywiście własnoręcznie przygotował, a efekt był pyszny. Były to zawijaski z ciasta francuskiego wypełnione wewnątrz smacznym, pieczarkowym farszem. Za jego zgodą prezentuję Wam efekt jego poczynań wraz z przepisem, który jest niezwykle prosty, szybki i smaczny więc zachęcam do wypróbowania :)


ZAWIJASKI Z PIECZARKAMI
* 1 opakowanie świeżego ciasta francuskiego
(my mieliśmy z Biedronki)
* 250 g pieczarek
* 100 g sera żółtego
* Odrobina pikantnego keczupu
* 2 szczypty przyprawy typu veget
* Odrobina mąki do posypania blaszki


Ciasto francuskie rozkładamy i kroimy na 8 kwadratów. Pieczarki obieramy ze skórki, kroimy w plasterki do małej miski i posypujemy przyprawą Vegeta (lub podobną). Ser żółty trzemy na tarce o drobnych oczkach. Na każdy kwadracik ciasta nakładamy około 1,5 łyżeczki keczupu, następnie rozdzielamy na każdy z nich odpowiednią ilość pieczarek i sera (tak, żeby nic nam nie zostało :). Dwa przeciwne końce kwadratów zlepiamy ze sobą, żeby powstał zawijasek i tak przygotowane kąski przekładamy na blaszkę posypaną mąką. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni (opcja termoobiegu) i pieczemy 15 minut. Trzeba jedynie pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości pomiędzy kąskami, ponieważ ciasto podczas pieczenia zwiększy swoją objętość :) 

Polecam i życzę smacznego :)


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

KREM POD OCZY RIVAL DE LOOP - RECENZJA + MAŁY ZAKUP :)


Hej :) Jakiś czas temu pisałam Wam, że po raz pierwszy w życiu poczułam stres związany z tym, że nie używam żadnego preparatu pod oczy. Prześladowały mnie myśli o zwiotczałych, pomarszczonych i ohydnych zwisach pod oczami i żal, że nie zapobiegłam takiemu stanowi rzeczy :) Ale już tak na poważnie, dla komfortu psychicznego postanowiłam kupić sobie jakiś lekki krem pod oczy, który będzie niedrogi (na początek nie ma co przeginać), ładnie nawilży i ukoi skórę i będzie się sprawdzał również pod makijaż. Całkiem przez przypadek sięgnęłam w Rossmannie właśnie po ten krem - Rival De Loop Regeneration. Nie czytałam o nim nic wcześniej (ba, nawet o nim nie słyszałam) i kupiłam go, bo kosztował niecałe 7 złotych i wydawał mi się ciekawy. Dziś mogę już sobie pozwolić na to, żeby Wam o nim opowiedzieć :)

WAŻNE INFORMACJE
Krem jest dostępny w Rossmannie za około 6,99 zł. Opakowanie to mała tubka o pojemności 15 ml. Nie zawiera parabenów, silikonów, barwników, substancji pochodzenia zwierzęcego i substancji zapachowych. Ma pH neutralne dla skóry, jest testowany dermatologicznie i okulistycznie i mogą go używać osoby noszące soczewki. W swoim składzie zawiera świeże komórki z dyni, kompleks lipidowy z oleju z pestek winogron, oleju sojowego i oleju z wiesiołka, witaminę E i wyciąg z aloesu. Jest ważny przez 12 miesięcy od otwarcia.


ZALETY:
* Jest bardzo tani i wydajny
* Łatwo dostępny
* Opakowanie jest estetyczne i wydobywa odpowiednią ilość produktu
* Ma bardzo lekką i przyjemną konsystencję
* Ekspresowo się wchłania
* Jest genialny pod makijaż - nie roluje się, nie wpływa źle na inne produkty
* Pięknie nawilża skórę i rewelacyjnie ją koi
* Sprawia, że skóra pod oczami jest w świetnej kondycji
* Nie uczula, nie podrażnia
* Nie zapycha

WADY:
* Nie jest to krem dla osób z już widocznymi oznakami starzenia, bo jest to po prostu krem mocno nawilżający i kojący (innego działania nie zauważyłam, więc nie nadaje się on raczej jako produkt spłycający zmarszczki czy typowo przeciwstarzeniowy)

Ogólnie rzecz ujmując jestem z tego kremu bardzo zadowolona. Zapłaciłam za niego parę złotych a skóra pod oczami jest mięciutka, "zrelaksowana" i pięknie nawilżona. Szybko się wchłania i praktycznie zaraz można nałożyć makijaż, który chyba trzyma się jeszcze lepiej (nic się nie roluje ani nie spływa). Czuję, że moja skóra jest wypielęgnowana i czuje się bardzo dobrze. Jeśli jednak liczycie na coś więcej niż mocne nawilżenie to być może się rozczarujecie, bo żadnego innego działania tego kremu u mnie nie zauważyłam - i na żadne inne nie czekałam :) 
 

Używam tego kremu z wielką przyjemnością każdego dnia, dlatego z czystej ciekawości zainteresowałam się bliżej resztą kosmetyków z tej serii. Z tego co widziałam to jest jeszcze krem na dzień, krem na noc i kapsułki-rybki (być może coś jeszcze ale nic więcej nie dojrzałam). W związku z tym kupiłam sobie dzisiaj krem na dzień z tej samej serii, który kosztował 9,99 zł za 50 ml i ma bardzo zbliżony skład. Już nie mogę się doczekać aż zacznę go używać i z pewnością dam Wam znać, czy jest równie przyjemny jak ten pod oczy :)

A Wy macie jakieś doświadczenia z tymi produktami?? A może macie swoje ulubione kremy pod oczy i możecie polecić coś ciekawego?? 
Buziaki :)

sobota, 12 kwietnia 2014

APART NATURAL JEDWAB I NONI - RECENZJA PACHNĄCEGO ULUBIEŃCA :)


Hej :) Wiecie już pewnie jakiego mam hopla na punkcie zapachów i w związku z tym mam kilka swoich ulubionych produktów, które uwielbiam właśnie za zapach (i zrobię kiedyś o nich post). Dziś króciutka recenzja żelu pod prysznic, który pokazywałam Wam w marcowych zakupach, ale którego używam już od bardzo dawna - APART NATURAL JEDWAB I NONI. I wbrew pozorom ten żel nie uwiódł mnie właśnie swoimi genialnymi właściwościami pielęgnacyjnymi czy szałowym pienieniem się :D Jego najlepszą i zarazem najbardziej zapadającą w pamięć cechą jest zapach i to właśnie przez niego ciągle i ciągle do niego wracam. Aktualnie przerzuciłam się na żel z Babydream i doraźnie inne preparaty, które gdzieś dojrzę i wezmę na próbę, ale ten musi zawsze być pod ręką w szafce w razie potrzeby :) Oto więc jego krótki opis.

ZALETY:
* Pięknie pachnie
* Łatwo dostępny - w każdym Rossmannie i w większych supermarketach
* Bardzo tani - 400 ml kosztuje 6,49 zł.
* Gęsta, kremowo-żelowa konsystencja
* Praktyczne, estetyczne i trwałe opakowanie, które dobrze się zamyka
* Łatwo się go dozuje (nic się nie rozlewa, ale łatwo go wydobyć)
*  Ładnie myje i dobrze się rozprowadza na skórze

WADY:
* Skład przeciętny, na bazie SLS
* Brak pompki, która jeszcze ułatwiłaby prysznic
* Lekko przesusza skórę 
(nie jakoś znacząco, ale trzeba użyć czegoś nawilżającego później)
* Jest średnio wydajny

ZAPACH:
Hmmm... zapach jest bardzo ładny :) Zdecydowanie kobiecy, a może raczej dziewczęcy. Jest delikatny, kwiatowy ale zdecydowanie pudrowy. Nie ma tu żadnych owocowych czy ziołowych nut tylko właśnie taka delikatnie pudrowo-kremowo-kwiatowa kompozycja. Zapach ten długo utrzymuje się na mojej skórze i pachnie jak delikatne perfumy. Mi osobiście idealnie pasuje wtedy, gdy chcę użyć zapachu Beckham Intimately (tego jasnoróżowego). Oba te zapachy są do siebie podobne - ale nie identyczne - i świetnie się uzupełniają.

Jeśli lubicie tego typu zapachy to koniecznie powąchajcie sobie ten żel, bo jest bardzo fajny. Natomiast jako sam w sobie żel pod prysznic jest to typowy "średniaczek", który ani w niczym nie pomaga ani nie przeszkadza tylko po prostu myje. Za cenę 6,49 zł moim zdaniem warto się skusić choćby dla samego zapachu od czasu do czasu więc będę do niego jeszcze wiele razy wracać :) 
A wy macie jakieś swoje ulubione, pachnące żele?

Pozdrowionka :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

POMADKA MAYBELLINE HYDRA EXTREME - RECENZJA + KOSMETYKI W TEJ SAMEJ TONACJI


Ze szminkami czasami jest tak, że kupimy jakąś i mimo to że kolor nam się podoba, konsystencja jest bez zarzutu a trwałość przyzwoita to nie korzystamy z niej zbyt często. Ale są również takie pomadki, z którymi praktycznie się nie rozstajemy i bez żadnych racjonalnych przyczyn po prostu je uwielbiamy. Moją ukochaną szminką, którą uwielbiam i uważam ją za jeden z moich najlepszych zakupów kosmetycznych jest właśnie szminka Maybelline Hydra Extreme w odcieniu 721 Pinky Beige. Dlatego też zapraszam Was na recenzję tej pomadki oraz pokaże Wam kilka kosmetyków, które świetnie do tego odcienia pasują (co ułatwia codzienny makijaż :)


Szminka ta jest dostępna w każdej szafie Maybelline i kosztuje w cenie regularnej około 19 złotych (ja swoją kupiłam w promocji -40% w Rossmannie). Jest dostępna w 14 odcieniach wśród których występują w większości róże i fiolety oraz odcienie amarantowe i koralowe. Pomadka według producenta ma głęboko nawilżać usta i jednocześnie dawać intensywny kolor. Jest zamknięta w klasycznym, czerwonym opakowaniu.

ZALETY:
* Nawilża usta prawie jak dobry balsam do ust
* Niweluje widoczność suchych skórek na ustach
* Jest niesamowicie kremowa
* Daje kremowo-satynowe wykończenie na ustach
* Jest bardzo dobrze napigmentowana
* Kolor dobrze kryje i jest intensywny
* Ładnie pachnie (budyniem waniliowym)
* Opakowanie jest estetyczne i trwałe oraz dobrze się zamyka
* Po nałożeniu czuć komfort i nawilżenie
* Świetnie sprawdza się nawet zimą
* Znika z ust bardzo estetycznie (nie zostawia placków koloru)
* Jest łatwo dostępna

WADY:
* Jest to pomadka nawilżająca więc jej trwałość nie jest rewelacyjna 
(mniej więcej co 3 godzinki trzeba sobie jej dołożyć)
* Wybór kolorów nie jest zbyt szeroki i brakuje kilku odcieni
(szczególnie wiosennych i żywych)
* Kolory na stronie internetowej nie są adekwatne do rzeczywistości więc lepiej kupować "na żywo"

Tak jak już pisałam jest to moja ulubiona pomadka, ponieważ mam skłonność do przesuszania ust a dzięki niej mam zapewniony i kolor i ładne nawilżenie za jednym razem. Kolor, który ja posiadam to 721 Pinky Beige, który jest zgaszonym różem lekko przełamanym beżem i fioletem. Dla mnie jest to odcień nude, ponieważ kolor tej szminki jest o 2-3 tony ciemniejszy niż mój naturalny kolor ust. Na co dzień nadaje się idealnie. Jeśli lubicie (tak jak ja) utrzymywać swój makijaż w tej samej tonacji to poniżej przedstawiam Wam kilka kosmetyków, które świetnie pasują do tej szminki:


Lakier do paznokci Miss Sporty Clubbing Colours nr 046
(zgaszony róż przełamany fioletem)
Lakier do paznokci Golden Rose nr 05
(beż złamany brązem i fioletem)


Paletka cieni Accessorize Rebel Eye Shadow Collection
(beże, róże, nude)


N.Y.C Smooth Mineral Loose Bluch Powder w kolorze Tender Pink
(piękny, sypki, mineralny róż, którego kolor świetnie pasuje do pomadki i świetnie wygląda)

Jak Wam się podobają takie zestawy?? Macie swoje ulubione zestawienia szminka+róż lub szminka+lakier ?? Z chęcią poznam Wasze typy :)
Pozdrowionka :)

PIEROGI ZE SZPINAKIEM I SEREM ŻÓŁTYM :)


Hej :) Dziś przepis na pyszne choć mało dietetyczne pierogi ze szpinakiem. Mają one wyrazisty smak i w żaden sposób nie przypominają podawanej dawniej szpinakowej papki, więc polecam spróbować :)

CIASTO NA PIEROGI:
0,5 kg mąki tortowej
1 małe jajko
Szklanka letniej wody

FARSZ SZPINAKOWY
Ok. 700 g mrożonego szpinaku
5 ząbków czosnku
200 g żółtego sera (półtłustego)
3-4 łyżki ugotowanych i potłuczonych ziemniaków
1/3 łyżki soli
Szczypta czarnego pieprzu
Mała szczypta gałki muszkatołowej
Olej


Zaczynamy od szpinaku. Na dużej i głębokiej patelni do duszenia (lub w sporym rondlu) rozgrzewany łyżkę oleju i wrzucamy zamrożony szpinak. Gdy puści już wodę dodajemy sól i przesmażamy dotąd, aż cała woda odparuje. Gdy szpinak jest już pozbawiony wody dodajemy do niego przeciśnięty przez praskę czosnek i jeszcze chwilkę podsmażamy.


Gdy szpinak jest gotowy przekładamy go do garnka lub miski na farsz i dodajemy do niego pieprz, gałkę muszkatołową, ser żółty (starty na tarce o drobnych oczkach) oraz ziemniaki i wszystko dokładnie mieszamy. Ziemniaki możemy ugotować i utłuc na świeżo lub wykorzystać takie, które zostały z obiadu poprzedniego dnia. Po wymieszaniu wszystkich składników farsz jest gotowy i pozostało nam tylko przygotować ciasto, które przyrządzamy z podanych składników i wyrabiamy na gładko. Rozwałkowujemy, wycinamy z niego kółeczka, każde z nich napełniamy farszem (około pół łyżki na jednego pieroga) i sklejamy. Zagotowyjemy w garnku osoloną wodę i gdy zawrze gotujemy pierogi (gdy wypłyną gotujemy jeszcze około 2 minutki i wyciągamy).

GOTOWY FARSZ SZPINAKOWY
Nam najlepiej smakują z podsmażoną cebulką, ale pasuje do nich również śmietana lub przyrumieniona bułka tarta więc każdy może wybrać swój ulubiony sposób podania. Pierogi są naprawdę pyszne więc warto spróbować.

Smacznego :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

KWIETNIOWE ZAKUPY :)


Hej dziewczyny :) Zrobiłam właśnie zakupy kosmetyczne i cieszę się nimi podwójnie. Głównie dlatego, że wszystkie kosmetyki wyszperałam bardzo tanio - ach, te promocje :) Dodatkowo dorwałam zupełnie przypadkiem kosmetyki Golden Rose stacjonarnie - miałam zamawiać przez Internet ale zajrzałam do malutkiej, niesieciowej drogerii i właśnie tam było ich pełno. Tak w ogóle, to strasznie fajnie mi się w tej drogerii robiło zakupy (było taniutko, panie za ladą były przemiłe i zaangażowane, służyły radą i pomocą i był tam świetny wybór wielu ciekawych marek). Już tak się przyzwyczaiłam do sieciówek, że zapomniałam jak miło jest czasem pogadać w sklepie z drugim człowiekiem i poczuć się profesjonalnie obsłużonym przez urocze panie. Ale koniec tych refleksji, bo chciałabym Wam wreszcie przedstawić moje zdobycze :)


SZAMPONY ALTERRA
Po ostatnim zachwycie nad szamponem Alterra Morela&Pszenica, po prostu musiałam się skusić na kolejne jego wersje :) A biorąc pod uwagę to, że są aktualnie w promocji w Rossmannie (za 5,99 zł) kupiłam aż dwa na zapas (szczególnie, że wybitnie szybko się kończą). Tym razem zdecydowałam się na szampon nawilżający Granat&Aloes oraz szampon dodający objętości Papaja&Bambus. Obydwa tak jak ich poprzednik bosko pachną owocami i mają naturalne składy więc liczę, że będą równie dobre :)


GOLDEN ROSE VELVET MATTE LIPSTICK 
Po tym co ostatnio dzieje się w sieci na punkcie tych szminek strasznie chciałam je chociaż zobaczyć, ale nie miałam gdzie a kolory w Internecie są czasami przedstawione nieadekwatnie do rzeczywistości. Na szczęście właśnie w tej niesieciowej drogerii było wszystko z Golden Rose, czego dusza zapragnie :) Wybrałam dla siebie odcień 09, który jest raczej ciepłym odcieniem różu. Ktoś kiedyś ocenił ten odcień jako "różany" i zgadzam się w pełni (usteczka jak pączki róż murowane:) Zapłaciłam za nią 8,50 zł. 


LAKIERY GOLDEN ROSE RICH COLOR
I wreszcie mam również kolejne dwa lakiery z tej firmy. Zapłaciłam za każdy z nich 6,00 zł i wybrałam odcienie 07 i 05. Kolor 07 jest koralowo-różany i dość żywy - ładnie pasuje również do mojej nowej pomadki :) Natomiast kolor 05 określiłabym jako pieczarkowy :) jest to taki "brudny" beż lekko złamany mieszanką brązu i fioletu. Ładny odcień nude.


EVELINE TOTAL ACTION 8W1 ODŻYWKA DO PAZNOKCI
Za dobrą odżywką do paznokci rozglądałam się od dawna i właśnie tą poleciła mi pani w tej małej drogerii. Wydaje mi się, że słyszałam już o niej co nieco i z chęcią zabiorę się za regenerację moich paznokci (które niestety ostatnio strasznie się rozdwajają i już sama nie wiem dlaczego...). Jeśli pomoże, to bardzo się ucieszę. Zapłaciłam za nią 11,00 złotych.

To już wszystkie moje zakupy. A Wy czasem zaglądacie do niesieciowych, małych drogeryjek? Jak je oceniacie na tle wielkich sieciówek?? Mam nadzieję, że macie same miłe wrażania tak, jak ja :)
Pozdrowionka !!!!