Etykiety

niedziela, 2 lutego 2014

NA RATUNEK ZNISZCZONYM WŁOSOM

Jakiś czas temu w poście o nieszczęsnym olejku z Eveline pisałam Wam o tym jak źle moje włosy na niego zareagowały i że teraz potrzebują natychmiastowej pomocy i regeneracji. Olejek ten jedynie je dobił, bo do ich nieciekawego stanu przyczyniłam się również ja sama :) A oto moje grzechy główne:
  • Sprawdzanie na moich włosach wszystkiego tego co wynalazłam w drogerii :)
  • Notoryczne suszenie suszarą (brak czasu, pośpiech) :)
  • Korzystanie z prostownicy do włosów (sporadyczne, ale jednak...)
  • Farbowanie
  • Związywanie włosów w kucyk/koczek (dotychczas nie cierpiałam nosić rozpuszczonych włosów) :)
Jak więc widzicie, wszystko co źle wpływa na stan włosów u mnie było codziennością, która u Was pewnie też się pojawia - w dzisiejszych czasach pełnych pośpiechu możliwość czekania aż włosy same wyschną uważam za istny luksus :) Ja na takowy nie mogę sobie często pozwolić, ale za to mam pole do popisu w innych dziedzinach. Dlatego też, biorąc pod uwagę fakt, że doprowadziłam swoje włosy do takiego stanu, obiecuję poprawę :) Podjęłam drastyczne kroki (jakaś kara musi przecież być) i OBCIĘŁAM WŁOSY :)


Uważam, że nic tak nie poprawia ich stanu jak pozbycie się rozdwojonych końcówek i nadłamanych tu i ówdzie pasm (które u mnie dzięki gumce do włosów były liczne). Obcięłam około 10 centymetrów i jestem zachwycona - fryzura wygląda bardzo fajnie, włosy wyraźnie odżyły i wrócił ich dawny wigor :) Dzięki temu, że są dość krótkie i nieźle się układają już ich nie związuję więc jeden z grzechów został tym samym wyeliminowany :) Prostownicy też używam teraz bardzo rzadko. Co do farbowania, myślę że trzeba będzie robić to po prostu rzadziej i rzeczywiście nakładać farbę tylko na odrosty. 


Ale najważniejsza jest oczywiście pielęgnacja :) Pod postem o olejku jedna z Was - Asia - napisała mi o maskach z BIOVAX z firmy L'biotica. Bardzo chciałam ich spróbować, ale długo nie mogłam się zdecydować, którą wybrać. Całe szczęście w naszej niezawodnej Biedrze w promocji są teraz te maski w saszetkach po 1,99 zł :) :) :) Nakupiłam ich sporo i wzięłam się za odnawianie moich włosów. Na ten moment już wiem, że Asi należą się podziękowania (DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ), bo są one naprawdę super. Ale więcej na ich temat (jak każda z nich się sprawdziła i które moim zdaniem są najlepsze) będzie za jakiś czas, jak poużywam ich trochę :) Zapraszam więc na post w najbliższym czasie.

Buziaki :)

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że Ci podpasowały :) Też kupiłam kilka próbek w Biedronce, będziemy testować która najlepsza. Jestem ciekawa Twojej opinii i czekam na recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)