Etykiety

piątek, 21 lutego 2014

A SMALL STEP FOR NATURAL CARE :)



Hej :) Nie wiem, czy wspominałam Wam już, że jestem bardzo podatna na różnego rodzaju marketingowe zagrania różnych firm... Nie ważne, czy chodzi tu o kosmetyki, odzież albo rzeczy do domu. Bardzo lubię gdy produkty, które kupuję są sprzedawane w ładnym opakowaniu, mają ciekawą nazwę, fajny zapach i są zachwalane przez producentów w jakiś inspirujących spotach reklamowych. Idąc na zakupy od razu instynktownie zwracam uwagę na te najbardziej ciekawe pudełeczka, na metki, marki czy nazwy znajome z telewizji. Jest to zupełnie normalne, ponieważ obecny rynek odzieżowy czy kosmetyczny jest tak duży, że czasami ciężko się w tym wszystkim odnaleźć i chcąc nie chcąc wracamy do tego co nam najbardziej znajome, czyli sieciówek, kosmetyków popularnych itp. Niestety ostatnio coraz częściej przekonuję się, że sporo firm w swoim funkcjonowaniu bazuje właśnie na marketingu a nie na jakości produktów. Kupujemy przykładowo szampon, którego reklama leci w telewizji co 15 minut, lub krem reklamowany przez jakąś superstar a w domu okazuje się, że to jakieś totalne badziewie naszpikowane najgorszą chemią jaką da się w to wpakować...

Mimo wszystko uwielbiam kupować zarówno w sieciówkach jak i drogeriach, ale staram się zawsze zwracać uwagę chociażby na skład (kosmetyku czy odzieży) i słuchać cennych rad koleżanek i sprawdzonych blogerek urodowych, które są niezastąpione :) W ostatnim czasie coraz częściej zauważam, że "na topie" są kosmetyki naturalne - oleje (jojoba, makadamia, kokosowy, lniany), toniki ziołowe, szampony, balsamy i żele pod prysznic okrojone z całej tej najgorszej chemii (SLS, silikony, parafina, parabeny)... Bardzo mnie ten temat zaciekawił, ale nie wiem na razie co na ten temat myśleć... Ale nie byłabym sobą gdybym nie chciała sprawdzić na własnej skórze czegoś nowego :) Postanowiłam, że nie warto zaczynać "z grubej rury" i z cudownych szamponików i balsamików przerzucać się od razu na namaszczanie olejami :) :) :) Po prostu będę uważniejsza i bardziej surowa podczas czytania składów kosmetyków i zobaczę, czy rzeczywiście brak niektórych substancji wpłynie korzystniej na stan mojej skóry i włosów :) 


Eksperyment z włosami już zaczęłam jakiś czas temu gdy zaczęłam stosować maski L'Biotica Biovax. Zawierają one wiele naturalnych i bardzo cennych składników (np. oleje naturalne, keratynę, ekstrakt z henny, proteiny jedwabiu itp.) a są pozbawione parabenów, SLS, glikolu propylenowego. Z efektów jak na razie jestem bardzo, bardzo zadowolona więc będę korzystać z nich dalej :)

Teraz przyszedł czas na ciało :) Kompletnie nie wiedziałam co kupić, żeby skład kosmetyku był jak najbardziej przyjazny i naturalny (bo o dziwo kosmetyki z naturalnymi i wartościowymi składnikami nie są reklamowane...) więc uznałam, że na początek warto zajrzeć na półkę z produktami dla niemowląt :) Bardzo się uśmiałam, ponieważ Pani Ekspedientka widząc moje zakupy zaproponowała mi kartę zniżkową dla mojego dziecka (a nie posiadam takowego) :D Zdecydowałam się na zakup kosmetyków z linii Babydream, ponieważ co nieco na ich temat słyszałam:


BABYDREAM OLIWKA PIELĘGNACYJNA DLA NIEMOWLĄT
Dostępna w Rossmannie, 6,99 zł za 250 ml. Zawiera olej migdałowy i olej z jojoba, nie zawiera barwników, substancji konserwujących, olejów mineralnych i parafinowych. 

 
BABYDREAM ŻEL DO MYCIA NIEMOWLĄT
Również można kupić w Rossmannie - 9,99 zł za 500 ml. Opakowanie z wygodną pompką.  Żel nie zawiera mydła, olejów mineralnych i parafinowych, barwników i konserwantów. Zawiera natomiast pantenol, wyciąg z rumianku i ma neutralne pH. 


Kupiłam również chusteczki HUGGIES PURE, których używam już od kilku lat i jestem nimi zachwycona, bo są cudowne do demakijażu (jeśli używamy kosmetyków niewodoodpornych). Nie podrażniają, nie uczulają i bardzo delikatnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia z twarzy nie przesuszając skóry. Kosztują około 7 zł za 64 chusteczki (chociaż ostatnio widzę je ciągle tylko w 3-paku za 14,99 zł).

Poczyniłam więc swój pierwszy, nieśmiały krok w stronę kosmetyków bardziej naturalnych i będę czekać na rezultaty. Jeśli mi się spodoba efekt tak jak w przypadku maseczek Biovax, to kto wie czy nie zacznę odkrywać naturalnej strony życia :) Jak na razie wszystko przede mną, bo kompletnie w tym momencie nie znam się na tym w jakie produkty warto by było zainwestować, więc wszelkie porady mile widziane :) A co Wy myślicie o działaniu kosmetyków popularnych w stosunku do tych bardziej naturalnych?? 

Buziaki :)




2 komentarze:

  1. tez kiedys jak mieszkalam w Niemczech uzywalam tych chusteczek do demakijazu i bylam zadowolona :))) No jak dla dzieci to pomyslalam ,ze moze i mi sie spodobaja ,i tak wlasnie bylo :)) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami coś najprostszego potrafi nas miło zaskoczyć :) Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze, inspiracje i pomysły :)