Etykiety

środa, 15 listopada 2017

NAJLEPSZA DROGERYJNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW - FRUCTIS OIL REPAIR 3!


Hej :)
Dziś kilka słów o odzywce, która działa cuda na moich włosach i naprawdę nie mogę uwierzyć, że kosztuje przy tym około 8 złotych! Mowa oczywiście o Fructis Oil Repair 3, którą znajdziecie w każdym Rossmannie czy Biedronce.

U KOGO SIĘ SPRAWDZI?
Moim zdaniem jest to idealna odżywka dla włosów wysokoporowatych, puszących się i łamiących. Czyli jeśli masz problem z tzw. "sianem" na głowie to będzie ona idealna ;) Moje włosy na końcówkach są zniszczone latami koloryzacji i ich struktura pozostawia wiele do życzenia... Kiedy umyję włosy bardzo rzadko chodzę w rozpuszczonych, ponieważ mniej więcej od ucha w dół mam takie "chaszcze" że nie wygląda to estetycznie. Moim marzeniem są gładkie i lśniące włosy, które nie będą się puszyć ani łamać i podjęłam kroki ku temu - od około pół roku już ich nie farbuję, postawiłam też na mocną regenerację. Z dnia na dzień jednak cudów nie oczekuję, dlatego też na razie muszę sobie radzić odżywkami i kosmetykami, które te włosy jako okiełznają ;)



JAK DZIAŁA?
Główną zaletą Fructis Oil Repair 3 jest to, że działa natychmiastowo - wystarczy, że podczas mycia włosów nałożę ją na 1-2 minuty i to w zupełności wystarczy, żeby uzyskać efekt. Włosy po jej użyciu są przede wszystkim DOCIĄŻONE na końcach, wygładzone i miękkie. Nakładam ją zawsze od ucha w dół i dzięki temu końce są ogarnięte a cała fryzura nie jest ani trochę obciążona i nie muszę myć włosów częściej niż zwykle. 

CO O NIEJ MYŚLĘ?
No cóż, jak w tytule - to dla mnie jak dotąd najlepsza odżywka jakiej miałam okazję używać. 

* jest tania i łatwo dostępna
* ładnie, owocowo pachnie
* działa natychmiastowo
* dociąża ale nie obciąża
 * jest bardzo wydajna
* ma gęstą konsystencję i nie spływa z włosów
* wygładza i uelastycznia włosy
* dodaje fryzurze miękkości i sprawia, że włosy lepiej się rozczesują

Jeśli chodzi o wady to jedyne co mam jej do zarzucenia to fakt, że nie jest to produkt pielęgnacyjny, dający długotrwały efekt i faktycznie wspomagający regenerację włosów. jest to raczej taka doraźna pomoc i zdaje egzamin od jednego mycia do drugiego. Nie jest to dla mnie żadna katastrofa - w końcu od prawdziwego, dogłębnego odżywiania mam pełno masek i innych specyfików do włosów. A Fructis Oil Repair 3 wraz z Oleo-Kremem z Biovax (o którym pisałam tutaj) tworzą dla mnie duet idealny na co dzień, żeby mieć w miarę wygładzoną fryzurę i ładnie wyglądające włosy.

Polecam serdecznie jeśli potrzebujecie dociążenia i okiełznania siana na głowie :) Do włosów cienkich czy przetłuszczających się raczej nie jest wskazana.

Buziaki
Martyna

piątek, 10 listopada 2017

TRUSKAWKOWA PRZESYŁKA OD LE PETIT MARSEILLAIS - AMBASADORKA LPM I JAK PRZEDŁUŻYĆ LATO :)

Hej :)
Ostatnio pisałam Wam jak zostać Ambasadorką marki Le Petit Marseillais, a dziś pokażę jak wygląda taka przesyłka, żebyście same mogły zdecydować czy warto testować te kosmetyki. Moim zdaniem warto - przede wszystkim dlatego, że przesyłka oprócz produktu dla nas zawiera też sporą ilość próbek, którymi możemy obdarować najbliższych i przyjaciół. 
Tu w tej paczce znalazł się duży, truskawkowy żel pod prysznic dla mnie, prześliczny truskawkowy zaparzacz do herbaty (a ja ostatnio jestem herbato-maniaczką) i aż 20 szt sporych saszetek z próbkami tego żelu pod prysznic. Tak właśnie rozumuję bycie Ambasadorką danej marki - że oprócz samodzielnego testowania mogę też podarować znajomym dany kosmetyk, żeby sami mogli sprawdzić na swojej skórze czy dany produkt im pasuje. 
I muszę przyznać, że cała przesyłka wyglądała tak kusząco, że nawet mój mąż (zatwardziały miłośnik tradycyjnego mydła) "poczęstował się" jedną saszetką żelu, mówiąc, że podoba mu się taki truskawkowy zapach ;)

Oto więc kilka zdjęć obrazujących zawartość paczki.






Zapach tego żelu (który podczas prysznica czuć w całej łazience)  pozwala nam dłużej cieszyć się latem. Choć za progiem już zima niezwykle fajnie jest na chwilę zapomnieć o chłodzie i powspominać słońce, letnią zabawę i słodkie desery na świeżym powietrzu. I to właśnie zapach pysznych lodów truskawkowych z soczystą, truskawkową polewą najbardziej kojarzy mi się z zapachem tego żelu od Le Petit Marseillais. Skusicie się?? :)

#truskawkowylpm
#lpmprzedluzalato
#ambasadorkaLPM

Buziaki!
Martyna :)

środa, 8 listopada 2017

Zostań ambasadorką Le Petit Marseillais! :)


Hej Dziewczyny :)
Dziś króciutki post o marce Le Petit Marseillais, którą na pewno świetnie znacie z niezwykle pachnących żeli pod prysznic. Otóż marka ta bardzo często prowadzi rekrutację do swoich kampanii i wybiera wiele dziewczyn, które mogą przetestować i ocenić ich produkty. Piszę o tym dlatego, że pewnie wiele z Was nie wie o tym a miałoby ochotę sprawdzić te kosmetyki na sobie i wyrazić swoją opinię. 
Jeśli chciałybyście zostać Ambasadorkami Le Petit Marseillais, a przy tym sprawdzać i oceniać produkty tej pachnącej marki to nic prostszego. Wystarczy zalogować się na portalu dla Ambasadorek (LINK https://ambasadorkalpm.pl/ ) i wziąć udział w rekrutacji. Znajdują się tam również wszystkie szczegółowe informacje na temat marki, produktów oraz szczegóły wspólnej przygody z testowaniem. 
Wiele cennych informacji uzyskacie też na Instagramie - szukajcie pod hashtagami:
#truskawkowylpm
#twojachwilalpm
#ambasadorkaLPM

 Zachęcam do zabawy i testowania, szczególnie, że gama produktów Le Petit Marseillais jest szeroka i warta sprawdzenia na własnej skórze. 

Dajcie znać czy używałyście już kosmetyków marki  Le Petit Marseillais i jak się u Was sprawdziły!

Pozdrawiam
Martyna

czwartek, 26 października 2017

L'BIOTICA, BOURJOIS, AVON I INNE, CZYLI KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY WRZEŚNIA I PAŹDZIERNIKA!


Hej :) 
Kolejny jesienny miesiąc już prawie za nami wiec pora na ulubieńców. Będą to hity z września i października i nie ma ich dużo, ponieważ mam zamiar pokazywać Wam tylko i wyłącznie perełki, które naprawdę zachwyciły mnie na tyle, że nie rozstanę się z nimi przez dłuższy czas. Oto więc one ;)
 

BOURJOIS 123 PERFECT - PODKŁAD, ODCIEŃ 52 VANILLA
O tym podkładzie pisałam Wam od początku istnienia mojego bloga, czyli mniej więcej od 4 lat i mimo, że miałam dłuższą przerwę w stosowaniu go to nadal go uwielbiam (a może nawet bardziej niż kiedyś). Przestałam go na jakiś czas używać, bo oczywiście w międzyczasie testowałam bardzo wiele nowości, szukałam czegoś nowego i ciekawego a także stan mojej skóry był różny. Teraz, gdy ponownie go używam czuję się jak zdrajczyni, która zapomniała o swoim najlepszej perełce ;) Jest to niesamowicie dobry podkład do cery normalnej, ewentualnie lekko suchej lub lekko mieszanej. Daje na twarzy super-naturalne, leciutko matowe wykończenie ale serio wygląda tak jak nasza druga skóra. Nie muszę go pudrować, jest trwały, ma piękny jasny ale oliwkowo-żółty odcień i absolutnie nie zapycha. Cera wygląda świeżo. Jest ciut lepiej kryjący niż Healthy Mix ale też zdecydowanie mniej nawilżający i bardziej "suchy" w konsystencji (dlatego nie używam go gdy moja cera się przesusza na maxa bo podkreśli to). Kolor trochę ciemnieje na twarzy więc trzeba to wziąć pod uwagę podczas zakupów - ja używam odcienia 52 Vanilla przez większość roku.Jest też zupełnie inny niż CC Cream z tej samej serii. Moją starą recenzję tego podkładu znajdziecie TU

L'BIOTICA BIOVAX ODŻYWCZY OLEO-KREM DO WŁOSÓW
Takie cudo kupiłam jakiś czas temu jak była w Rossmannie promocja na odżywki do włosów. Miał to być dla mnie produkt bardziej do wykańczania fryzury i ogarnięcia szopy niż coś co wykazuje jakieś właściwości pielęgnacyjne. Poza tym lubię bardzo Biovax i zawsze z chęcią sięgam po ich produkty więc kupiłam i to. I powiem krótko - jestem zachwycona! Moje włosy aktualnie mają lekki kryzys, bo od ponad pół roku ich nie farbuję (wracam do naturalnego koloru). I mimo, że kolor farbowanych i naturalnych włosów różni się niewiele to już ich stan i faktura to zupełnie coś innego. Od góry mam piękne, zdrowe i lśniące włosy a mniej więcej od ucha siano-szopę ;) Dlatego myję włosy a gdy wyschną delikatnie wygładzam je prostownicą a na koniec na tą część farbowaną nakładam odrobinę tego Oleo-Kremu z Biovax. I sprawdza się idealnie! Wygładza, dyscyplinuje nadaje sprężystości i miękkości, delikatnie dociąża. A jak pachnie.... To taki perfumowany, lekko orientalny zapach, no coś pięknego! Oprócz właściwości użytkowych zauważyłam, że faktycznie trochę nawilża te włosy i są one przyjemne i wyglądają na zadbane. Trzeba uważać jedynie z ilością, wiadomo :)Polecam!

AVON ATTRACTION WODA PERFUMOWANA
Jeden z moich ulubionych zapachów Avon (bo o tym najulubieńszym będzie zaraz) :) Cudowny zapach, bardzo elegancki, kobiecy, troszkę jakby wieczorowy ale nie na tyle ciężki żeby nie używać go w dzień - przynajmniej ja używam ;) Dla mnie właśnie tak pachnie zadbana, zmysłowa kobieta świadoma swojej siły a przy tym zachowująca naturalny urok. Wiadomo, że zapachy to rzecz bardzo indywidualna, ale polecam choćby powąchać przy okazji bo warto. twarzą tego zapachu była Justyna Steczkowska i moim zdaniem idealnie odzwierciedla te perfumy. Dodam jeszcze, że są naprawdę intensywne i trwałe i wiele osób zaskoczyłam gdy pytali co to za zapach - myśląc, że to perfumy z najwyższej półki.


AVON SENSUELLE WODA PERFUMOWANA
A oto właśnie mój ukochany zapach z Avon. Dawno go nie miałam, bo miałam zapasy innych perfum, które chciałam wykończyć i w między czasie też coś tam dokupiłam więc nie miałam miejsca na kolejne. Ale, Dziewczyny żebyście mnie widziały w momencie gdy wreszcie przyszło moje Sensuelle... Stałam i chyba z 10 minut wąchałam i wąchałam i wąchałam. teraz nie mogę się od nich oderwać, tak jakby to był naprawdę MÓJ zapach. Jest on zupełnie inny niż wyżej opisany Attraction. Sensuelle to aromat bardzo subtelny, delikatny, ulotny (nie w sensie trwałości tylko takiej "zwiewności"). Jest przede wszystkim PUDROWY, dziewczęcy, lekko kwiatowy, może troszkę mydlany ale w tym dobrym sensie :) Czasami jak mam ochotę na coś bardziej charakterystycznego, kobiecego to sięgam po Attraction, a w pozostałe dni mogłabym pachnieć tylko Sensuelle :) Nie są aż tak trwałe jak Attraction ale i tak nieźle dają radę jak na perfumy za około 30 zł wiec polecam powąchać :)

CELULOZOWE PŁATKI DO DEMAKIJAŻU
Takie oto "coś" kupiłam jakiś czas temu w Biedronce, z ciekawości. Są to dwa płatki średnicy mniej więcej 5 cm każdy, z daleka wyglądają jak małe, płaskie gąbeczki. Zaczęłam używać tego do demakijażu, ale w ten sposób, że najpierw tradycyjnie zmywałam makijaż olejkiem a kolejnym krokiem jest u mnie mycie twarzy żelem (aktualnie Biolaven). I po prostu zamiast pod prysznicem nalewać żel do twarzy na dłonie to nalewałam go na zwilżony właśnie ten płatek, zmywałam makijaż i od razu "prałam" płatek żeby móc go wysuszyć i potem znów użyć. I to po prostu cudowny sposób na dokładne zmycie z twarzy resztek makijażu olejku i oczyszczenie skóry z zanieczyszczeń. Dodatkowo płatek jest delikatnie szorstki dzięki czemu od razu pozbywamy się (ale w bardzo delikatny sposób) martwego naskórka, który zgromadził się w ciągu dnia. Świetny produkt bez którego nie wyobrażam sobie już demakijażu. Jedna sztuka starczyła mi na kilka użyć (pewnie by wystarczyła i na więcej ale wolę często zmieniać takie rzeczy) i jako ostatni raz zmywałam nim maseczkę i wędrował do śmieci. Za takie dwa płatki zapłaciłam 2,99 zł i kupiłam sobie kilka paczek. Mam nadzieję, że będą jeszcze dostępne albo znajdę podobne w drogerii.

I to już wszystko - same hity, wyłącznie produkty warte każdej złotówki. Mam nadzieję, że coraz częściej będę trafiać właśnie na takie, bo szczerze mówiąc mam już serdecznie dosyć pseudo-kosmetyków, których jedyną zaletą jest świetny marketing firmy. Kosmetyk ma działać, ma coś robić i przede wszystkim ma być przydatny. Po to wydajemy pieniądze, żeby zobaczyć jakiś efekt - choć niekoniecznie w postaci pryszcza ;)

Pozdrawiam was serdecznie
Martyna :)

poniedziałek, 23 października 2017

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY - NIEKOSMETYCZNE HITY :)

Hej :)
Muszę przyznać, że w ostatnich miesiącach odkryłam o wiele więcej perełek niekosmetycznych niż tych faktycznie urodowych. Dlaczego? Dlatego, że wśród kosmetyków mało kiedy znajduję produkty naprawdę warte polecenia, które faktycznie COŚ robią, zaskakują mnie w jakiś sposób lub oczarowują - a tylko takie właśnie chcę tutaj pokazywać :) Natomiast wśród innych rzeczy, które mnie otaczają znalazłam ostatnio niezliczoną ilość inspiracji. Doceniam rzeczy/miejsca w sieci/ludzi, którzy coś wnoszą w moje życie i sprawiają, że dzięki temu/dzięki nim mogę się zrelaksować, uśmiechnąć lub wynieść jakąś wartość dla siebie na przyszłość. Dlatego dziś właśnie chcę Wam pokazać kilka rzeczy, które naprawdę wywarły na mnie wrażenie w ostatnim czasie. Oto one - smoothie, trzy kanały na YouTube i dwie książki :)


SMOOTHIE

Nie jestem ekspertem w dziedzinie zdrowego odżywiania a mojej figurze daleko do ideału ale dużą uwagę przywiązuję do tego aby w codziennych posiłkach (moich i mojej rodziny) nie brakowało świeżych warzyw i owoców. uważam, że to właśnie w nich drzemie siła witamin i w ten sposób powinniśmy je czerpać a nie z suplementów. Dlatego też stałam się ostatnio kokatjlową wariatką, bo pozwala mi to w smaczny sposób dostarczyć sobie znaczną porcję świetnych składników w postaci warzyw, których często nie lubię w innej formie (a w takiej koktajlowej naprawdę dają radę ). Oto dwa moje ulubione zestawienia składników na zielone koktajle :)

SMOOTHIE Z MELONEM (na dwie szklanki)
Garść świeżego szpinaku, ćwiartka obranego i pokrojonego melona, 2 nieduże banany, szklanka niegazowanej wody (ilość wody zależna od tego jak gęsty chcecie mieć koktajl). Wszystko wrzucamy do blendera i blendujemy chwilę aż pozbędziemy się kawałków i łodyżek szpinaku - chociaż mi one nie przeszkadzają i miksuje tylko chwilę ;)

SMOOTHIE Z AWOKADO
Garść jarmużu, pokrojona połówka dojrzałego awokado, duży banan, kawałek świeżego ananasa i szklanka wody. Wszystko blendujemy aż jarmuż wystarczająco się rozdrobni.

KANAŁY NA YOUTUBE

 LANGUSTA NA PALMIE (KLIK)  - SERIA "SZUSTA RANO" (KLIK)
 Zdecydowanie wyjątkowy i niesamowity kanał na YouTube, a przede wszystkim zupełnie inny niż się spodziewałam. Gdy trafiłam na ten kanał po raz pierwszy i dowiedziałam się, że prowadzi go Ojciec Adam Szustak (Dominikanin) to miałam od razu ochotę to wyłączyć - pomyślałam, że w końcu nie po to odpalam YouTuba, żeby słuchać kazań. Nie chcę żebyście mnie źle zrozumieli - jestem osobą wierzącą ale nie lubię się z tym afiszować, popadać w fanatyzm czy sprowadzać całego swojego życia do wiary (uważam, że wszystko musi ze sobą współgrać i że trzeba zachować równowagę). Dlatego oglądanie na YouTubie zakonników wydawało mi się już lekkim przegięciem :) Całe szczęście jednak, że nie zraziłam się od razu i postanowiłam zapoznać się z tym kanałem!!!!
NIC ALE TO NIC nie daje mi takiego "powera" i motywacji do działania jak gadanina tego oto "Ojczulka". Polecam Wam przede wszystkim SERIĘ "SZUSTA RANO" pełną motywujących cytatów, pozytywnego nastawienia, zabawnych historyjek a także wielu mądrości życiowych. 

KAROLINA BASZAK (KLIK) 
Na ten kanał trafiłam stosunkowo niedawno i przypadkowo włączając z ciekawości pierwszy lepszy filmik o ulubieńcach. I zauroczyłam się :) Zarówno klimatem kanału, jego spójnością i samą Karoliną. Kanał ten to nie jest w żadnym wypadku kolejny jakiś tam kanał o kosmetykach. Znajdziemy tutaj wiele inspiracji muzycznych, urodowych a także po prostu życiowych. Muzyka Karoliny bardzo mi się podoba - niesamowicie koi i wycisza mnie kiedy tego potrzebuję. Sama autorka również bardzo motywuje w niesamowicie subtelny sposób, a mianowicie pokazując, że można osiągnąć w życiu coś istotnego stawiając na pierwszym miejscu nie karierę i zawrotne tempo życia a rodzinę, tradycję, przywiązanie do tradycji i celebrowanie kultury. W wielu kwestiach mam podobne poglądy i cieszę się, że znalazłam kanał, który tak miło się ogląda i jednocześnie można się nim inspirować w życiu codziennym. Swoją drogą to właśnie po rekomendacji Karoliny w jednym z jej filmów zajrzałam na kanał Langusta Na Palmie i nie żałuję :)

MARKA (KLIK)
Po poważniejszych kwestiach przyszedł czas na fajny chillout i dużo śmiechu na kanale Martyny i Karoliny z kanału MARKA. Jest to głównie urodowy kanał, pełny świetnych recenzji i ogromnej ilości świetnych, kosmetycznych filmów. Natomiast najistotniejsze jest to, że recenzje te są w widoczny sposób niezależne, szczere i ciekawe. Wybierane kosmetyki to często właśnie te produkty, które mnie najbardziej ciekawią (naturalne, azjatyckie, polskie). Dodatkowo same autorki są tak sympatyczne, zabawne i luzackie, że mam wrażenie iż oglądam jakieś moje koleżanki a nie zupełnie nieznane mi osoby. Serdecznie polecam :)

KSIĄŻKI


LUCINDA RILEY "SIEDEM SIÓSTR" (KLIK)
Uwielbiam tą autorkę i to nie pierwsza jej powieść, która mnie zauroczyła. "Siedem Sióstr" to początek serii i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów do przeczytania. Nie chcę tutaj zdradzać Wam zbyt wiele - zostawię Wam u góry link do Empiku, gdzie możecie przeczytać co nieco o książce. Ze swojej strony dodam, że to niesamowicie wciągająca, wielowątkowa opowieść o losach jednej z sióstr, która po stracie adopcyjnego ojca zaczyna poszukiwania swojej prawdziwej tożsamości. To co odkrywa jest bardzo zaskakujące i pozwala jej poznać losy całej swojej prawdziwej rodziny na przestrzeni wielu lat wstecz. Całość historii osadzona jest w pięknych i niespodziewanych dla głównej bohaterki miejscach a smaczku dodaje tajemnicza aura zmarłego ojca i pozostawionych przez niego wskazówek. Więcej nie powiem, przeczytajcie sami :)


KRISTIN HANNAH "SŁOWIK" (KLIK)
Bardzo dobra książka, niesamowicie przejmująca i pokazująca świat w czasie wojny od najgorszej możliwej strony... Jest to opowieść o losach dwóch sióstr, Francuzek, podczas Drugiej Wojny Światowej. Siostry różni bardzo wiele - charakter, podejście do życia, wartości, emocjonalność... W obliczu zagrożenia obie siostry muszą podejmować trudne decyzje, konfrontować swoje człowieczeństwo z wolą przetrwania i co ważne - ze sobą nawzajem. Nie jest to "lekka" lektura na wieczór, bo mimo iż świetnie się ją czyta to porusza w czytelniku tyle emocji, że ciężko się oderwać a jednocześnie ciężko pozbyć sie potem tej historii z własnych myśli. Tak czy siak - bardzo polecam. Link u góry do opisu książki na stronie Empiku.

To tyle na dziś. Muszę przyznać, że to tylko ułamek z tego co spodobało mi się w ostatnim czasie ale nie chcę nikogo zanudzać długaśnymi wpisami. Z pewnością teraz często będę wrzucać coś takiego, może dzięki temu i Wy odkryjecie coś naprawdę fajnego.

A może Wy możecie polecić coś ciekawego?? Z chęcią poczytam o Waszych inspiracjach.

Buziaki
Martyna :)

piątek, 20 października 2017

ZGASZONA JESIEŃ - TYPY URODY, ANALIZA KOLORYSTYCZNA, SOFT AUTUMN


Hej :)
Długo się zbierałam, żeby zacząć posty o kolejnej urodowej porze roku, czyli o Jesieni - a wszystko dlatego, że robię co w mojej mocy aby jak najlepiej przedstawić informacje i możliwie najdokładniej wytłumaczyć to co mam do przekazania. Tak jak chciałabym aby ktoś mi wytłumaczył i aby rozwiać wszelkie wątpliwości :) Ale koniec tych wstępów, bo dzisiejszy post będzie obszerny i trzeba się brać za szczegółowy opis Pani Zgaszona Jesień. 

Zacznę od krótkiego wyszczególnienia cech jakie charakteryzują Zgaszoną Jesień. Przede wszystkim jest to typ urody:

ZGASZONY - czyli harmonijny, pozbawiony kontrastów i intensywności. Zgaszone typy urody z pozoru można uznać za nieciekawe, ponieważ brak tutaj tej iskry, tej wyrazistości, która charakteryzuje inne podtypy kolorystyczne. Natomiast ja uważam, że zgaszone typu urody są niesamowite. Mają w swoim wizerunku ogrom miękkości, kobiecej subtelności i szlachetności zarazem. Nie potrzeba wiele aby podkreślić piękno takiego typu urody - wręcz przeciwnie, nadmiar jest szkodliwy, bo tłumi to co najważniejsze - harmonijność i naturalne, idealne dopasowanie poszczególnych cech.

CIEMNY - mimo z pozoru delikatnej urody Zgaszona Jesień zdecydowanie lepiej prezentuje się w średnich i ciemniejszych kolorach. Oczywiście muszą być one odpowiednio dobranie (nie jaskrawe, nie przytłaczające itp.) ale po prostu ciemniejsze, stonowane, lekko przydymione. Bardzo często to właśnie tendencja do ciemniejszych kolorów pomaga mi stwierdzić, że dana dziewczyna będzie prawdopodobnie jesienią - bo kiedy np. blondynka o jasnych oczach w bladej bluzeczce wygląda słabo i "coś jest nie tak" to wiem już, że coś jest na rzeczy :):):)

CIEPŁY - jest to najmniej istotny parametr ze wszystkich trzech akurat dla Zgaszonej Jesieni. Dlaczego? Ponieważ ten typ (oraz siostrzane Zgaszone Lato) to bardzo neutralne typy urody, które absolutnie nie powinny sugerować się tym, że są ciepłe lub zimne. Pani Zgaszone Lato będzie nie najlepiej wyglądać w super-zimnych kolorach (np. lodowatym błękicie) mimo, że jest chłodna a Pani Zgaszona Jesień źle będzie wyglądać w bardzo ciepłych odcieniach (np. ostrym pomarańczu, lub rdzawym brązie) mimo, że jest ciepła...W zgaszonych, stonowanych typach urody nie można popadać w skrajności - trzeba trzymać się bezpiecznych i neutralnych kolorów o lekko zimnej (dla Lata) lub lekko ciepłej (dla Jesieni) tonacji.

A teraz kilka słów na temat fizycznych cech jakie możemy zaobserwować u Zgaszonej Jesieni.

OCZY
Bardzo często są zielone albo mają z zielenią coś wspólnego ;) Mogą to być zarówno chłodne odcienie zieleni (szarozielone, zgaszona zieleń, zielono-niebieskie) poprzez typowe "trawiaste" odcienie aż do ciepłych zieleni z miodową nutą. Równie często co zielone, Zgaszona Jesień ma oczy piwne lub brązowe. Często są to odcienie brązu wpadające w odcienie koniaku, złocistego brązu, mlecznej czekolady czy orzecha. Piękne są też występujące mieszane odcienie gdzie zależnie od światła ciężko nam stwierdzić czy tęczówka jest zielona czy brązowa bo tak ładnie te kolory się przenikają. Oczy niebieskie i szare występują rzadziej i zazwyczaj w wersji niebiesko-zielonej, szaro-zielonej, szaro-brązowej. Oczy Zgaszonego Lata nawet jeśli mają chłodniejszy odcień to często mają na tęczówce drobne plamki lub refleksy złociste, brązowe, żółtawe. Oprawa oczu idealnie współgra z naturalnym kolorem włosów.

WŁOSY
Zgaszona Jesień rzadko ma włosy bardzo, bardzo jasne albo strasznie ciemne. Dominują tu odcienie średnie, bez skrajności. Najczęściej spotykane są szatynki, panie o jasnobrązowych i brązowych włosach i średnie odcienie blondu (od miodowych odcieni poprzez "mysie" średnie blondy aż po ciemny blond). Często spotykane są też rudości ale nie dosłowne, czyli kolory kasztanowe, mahoniowe. Bardzo charakterystyczne dla Zgaszonej Jesieni są też oliwkowe refleksy we włosach, tzn. czasami mamy wrażenie, że dostrzegamy w naszej fryzurze zielonkawe refleksy :) Jeśli chodzi o samą tonację włosów to nie jest ona w oczywisty sposób ciepła czy zimna, często mamy problem żeby jednoznacznie stwierdzić czy to kolor ciepły czy zimny - zależnie właśnie od światła i pory roku pojawiają się w nich refleksy i takie i takie.

CERA
Skóra Jesieni może być jasna ale rzadko jest bardzo biała, skrajnie blada. Dominują tu odcienie jasne i średnie i zazwyczaj Panie Zgaszona Jesień nie sięgają w drogerii po ten "najjaśniejszy z najjaśniejszych podkładów", np z numerem 1, tylko wybierają odrobinkę ciemniejsze (np. 2 lub 3) ale dalej w jasnej tonacji. Jeśli chodzi o kolorystykę to najczęściej jest to cera lekko żółtawa lub oliwkowa, czasem neutralna - beżowa. Różowe odcienie naturalnie raczej rzadko występują ale mylne może być to, że typy zgaszone mają często tendencję do widocznych naczynek - i przez to cera w niektórych partiach może wydawać się lekko różowa. 

JAK ROZPOZNAĆ ZGASZONĄ JESIEŃ??
Zgaszona Jesień nie jest łatwym do identyfikacji typem urody głównie przez to, że kobiety, które go posiadają dosyć często maja subtelny, delikatny wizerunek i "z automatu" kojarzą nam się raczej z tymi jaśniejszymi typami urody czyli Latem i Wiosną. Poza tym jest to typ zgaszony, czyli ma mało wyrazistych cech a na dodatek (razem ze Zgaszonym Latem) balansuje na granicy neutralności kolorystycznej, czyli ma i ciepłe i zimne akcenty w swojej urodzie (z lekką przewagą ciepłych).
Często piszecie mi w komentarzach, że jesteście typem mieszanym, bo macie cechy wszystkich typów urody. To zupełnie normalne. Masło która osoba jest jednoznacznie i na wszystkich płaszczyznach jednym, konkretnym typem urody. Możecie mieć różne cechy: typy zimne mogą mieć czasem piegi a typy ciepłe mogą mieć oczy w zimnym odcieniu itp. Nic w tym dziwnego, bo nie chodzi tu przecież o to aby mieć wszystko wedle instrukcji ;) Natomiast najważniejsza (!!!) jest ta cecha jaką macie dominującą! Taka, która Was w pewien sposób definiuje i sprawia, że przy źle dobranym typie urody będzie przeszkadzać, będzie do Was krzyczeć: "Hej! Widzisz mnie???" "Coś tu nie gra" "Widzisz, że tu nie pasuję?!" :):):) To takie humorystyczne podejście, ale o to właśnie tutaj chodzi - często mamy tak, że ubierając piękną nową bluzkę za "kupę kasy" nagle przed wyjściem przebieramy bo okazuje się, że coś nie gra. Albo kupujemy szminkę w boskim kolorze sezonu i po pomalowaniu ust okazuje się, że mamy jakąś cerę zmęczoną, że nagle widać jakieś zmarszczki i że w ogóle ten kolor jakoś nam nie pasuje.

Akurat przy Zgaszonej Jesieni mam idealny, żywy przykład na to jak nieoczywisty jest to typ urody i jak niuanse decydują o tym, że właśnie tym a nie innym typem urody jesteśmy, a mianowicie mnie samą :) I pozwólcie, że na przykładzie mojej własnej twarzy wszystko wytłumaczę. Wybaczcie zdjęcia ale nie były one robione na potrzeby postu a jedynie wyszperane z moich zasobów. Więc oto ja w kilku wersjach.


Jak widać na powyższych zdjęciach moje oczy są zielone, mają chłodny odcień i wyraźną zimno-szarą obwódkę wokół tęczówki. Ogólne pierwsze wrażenie, że oczy są w zimnym kolorze. Jeśli jednak się przyjrzę to widać na tęczówce całe mnóstwo złocistych i brązowych plamek. Można więc powiedzieć, że moje oczy nie definiują w żaden sposób mojego typu urody, bo zarówno ich chłodny wyraz jak i ciepłe refleksy tak samo pasują do jesieni jak i do lata czy wiosny. Jedyne co można tu stwierdzić to że być może jestem typem zgaszonym bo spojrzenie nie jest zbyt wyraziste a kolor mało przejrzysty.

Włosy mam farbowane na kolor bardzo zbliżony do mojego naturalnego ciemnego blondu, bardzo podobnego zresztą do moich brwi. To cecha typów zgaszonych, że oprawa oczy harmonizuje z kolorem włosów. Jednak sam mój naturalny kolor jest raczej mysi i mało wyrazisty. Raczej delikatnie chłodny a złociste refleksy pojawiają się pod wpływem słońca. Natomiast bardzo charakterystyczną cechą moich włosów jest ich "oliwkowa" poświata ;) Często w słońcu lub intensywnym świetle mam wrażenie, że w moich włosach mam jakieś zielonkawe nuty co powoli kieruje mnię jednak w stronę jesieni.

Cera. To jest w moim przypadku kwestia, która definitywnie i raz na zawsze klasyfikuje mnie jako zgaszoną jesień. Nie jest ona różowa. Nie jest ona neutralna. Nie jest nawet żółta ani złocista. Jest jasna i oliwkowa, ot co :) Zawsze wydawało mi się, że cerę mam raczej w cieplejszej tonacji jednak wątpiłam kiedy stałam przy mojej koleżance o prawdziwie pięknej, złocistej skórze (swoją drogą cudownej Wiośnie). Przy jej złocistym odcieniu cery moja wydawała się jakaś taka zielonkawa, bardziej zgaszona. Tak samo miałam wątpliwości wybierając podkład dla siebie. Bo, że różowe i neutralne tonacje mi nie pasują to wiedziałam. Ale żeby brzoskwiniowe i złote odcienie też nie? Dopiero gdy trafiłam na podkłady żółte ale o oliwkowych (a nie brzoskwiniowych i złotych) podtonach to znalazłam coś dla siebie. Nigdy nie byłam też strasznym bladziochem a najpopularniejsze odcienie podkładów (w stylu Revlon ColorStay 150 Buff) były dla mnie za jasne mimo jasnej karnacji.

Źle wyglądam również w bardzo jasnych i chłodnych kolorach, chyba że te jasne odcienie są odpowiednio do mojej urody dobrane (np. śmietankowy) . Najlepiej czuję się w takich "średniakach" czyli już nie całkiem jasnych ale też jeszcze nie przytłaczających barwach. Dlatego po długich dywagacjach nastąpił ten moment - tak, jestem Zgaszoną Jesienią i nie wyobrażam już sobie jak kiedyś ktoś mógł twierdzić inaczej :)

Mam nadzieję, że wytłumaczyłam wystarczająco i teraz Panie Zgaszona jesień mogą przystąpić do tego co najlepsze, czyli do pasujących nam kolorów :)

KOLORY ZGASZONEJ JESIENI
Zgaszonej jesieni pasują barwy neutralne, a także bardzo subtelnie ciepłe lub minimalnie chłodne. W żadnej barwie skrajnej - czyli bardzo ciepłej lub bardzo zimnej nie będziemy wyglądać dobrze, bo takimi kolorami podbijemy część naszych cech (np. tych chłodniejszych) ale te drugie cechy (cieplejsze) będą krzyczeć, że im to nie pasuje.... Musimy zachować harmonię i stonowanie barw. Jeśli chodzi o kolory jasne to należy zwrócić uwagę na to aby znajdowały się w neutralnej lub ciepłej tonacji i miały "szlachetne", subtelne odcienie, np. śmietanka, piaskowy lub lekko oliwkowy beż, szarość lekko złamana beżem, jasne odcienie taupe, zgaszony róż, pastelowy zółty itp. 
W Średnio ciemnych kolorach mamy pewną dowolność bo jeżeli nie są to typowo zimne/ciepłe odcienie a ich odcień jest lekko zgaszony to właściwie większość nam pasuje.
Kolory ciemne mogą natomiast nas już lekko przytłaczać dlatego tutaj rozwiązaniem są takie, które pasują odcieniem do naszej karnacji - śliwka, burgund, khaki, ciemna zieleń, neutralny brąz, granat (zgaszony). 
Oto palety kolorów :)


MAKIJAŻ 
Tak jak przystało na typ zgaszony - makijaż delikatny, stonowany z roztartymi krawędziami i bez kontrastów. Oczywiście na wielkie wyjście można zaszaleć ale dobrze jest wtedy wybrać barwy podkreślające w szczególności naszą urodę - czyli np. szminka w idealnie "naszym" odcieniu np. śliwki czy bordo i delikatne rozdymione oko, albo odwrotnie - mocne smokey eye na oku i zgaszona pomadka w zgaszonym kolorze. 

BIŻUTERIA
Rose gold jest idealna bo ma delikatnie ciepły odcień ale nie rzuca się w oczy tak jak typowe złoto. Natomiast żółte złoto też będzie ok ale w biżuterii drobnej, nie narzucającej się. 

PRZYKŁADY ZGASZONEJ JESIENI
Dzisiaj oprócz mnie samej podam Wam jeszcze dwa przykłady pięknych i niesamowicie inspirujących kobiet o typie urody Zgaszona Jesień. Dlatego dwa, że obie Panie różnią się nieco od siebie (dzięki czemu widać różnorodność tego typu urody) ale obie genialnie prezentują jego cechy.

DREW BARRYMORE - oto linki do jej cudownych stylówek :)

GISELE BUNDCHEN - i linki to jej looku :)

 Ufff, trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że każda z Was będzie w stanie po tym wpisie stwierdzić czy ta właśnie "TEN" typ cz raczej nie :)

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na kolejne wpisy z tej serii!

Martyna :)